BÄ™dÄ…c ostatnio na cmentarzu poszÅ‚am oczywiÅ›cie do mistyczki Centurii (Å›p. Zofii Nosko) i spotkaÅ‚am paniÄ…, która zajmuje siÄ™ grobem naszej ÅšwiÄ™tej. LubiÄ™ z niÄ… rozmawiać, bo zawsze coÅ› ciekawego opowie. I tym razem byÅ‚o podobnie. PowiedziaÅ‚a mi, że Matka Boża mówi, aby udzielać wsparcia każdemu kto nas o to poprosi, szczególnie teraz, bo bÄ™dziemy testowani ( poddawani próbie ) w czynieniu miÅ‚osierdzia. Może siÄ™ zdarzyć, że pod postaciÄ… żebraka bÄ™dzie ukryty Pan Jezus, albo Maryja, albo Józef… nie odmawiajmy nikomu pomocy, nawet jeÅ›li wiemy, że to kÅ‚amczuch, bierze on wtedy odpowiedzialność na siebie, a my dajmy, choćby 50 gr. (tzw. ewangeliczny „wdowi grosz”
OpowiadaÅ‚a mi pewne fakty z życia, które faktycznie dajÄ… dużo do myÅ›lenia:
Np. jak byÅ‚a bardziej sprawna i częściej pielgrzymowaÅ‚a, przesiadaÅ‚a siÄ™ gdzieÅ› na dworcu, szÅ‚a do baru, aby coÅ› zjeść, a tu stoi przed niÄ… starsza kobieta z toboÅ‚ami, wyglÄ…da jak żebraczka, a nogi?! Szok, caÅ‚e w stupach, rana na ranie… nie mogÅ‚a patrzeć, zdjęła jÄ… litość i zapytaÅ‚a, czy może kupić jej coÅ› do picia, albo jedzenia. OdparÅ‚a że tak… chÄ™tnie. KupiÅ‚a wiÄ™c herbatÄ™, usiadÅ‚y, ale czuÅ‚a siÄ™ dziwnie nieswojo, zblokowana, z dystansem, nie mogÅ‚a normalnie rozmawiać, zapytać…. Jak siÄ™ przyjrzaÅ‚a bliżej, ta żebraczka miaÅ‚a jakÄ…Å› piÄ™knÄ… twarz, takÄ… specyficznÄ…… kiedy poszÅ‚a na moment do toalety i wróciÅ‚a, kobiety już nie byÅ‚o… najwiÄ™kszy jednak szok przeżyÅ‚a, gdy w sanktuarium na obrazie Matki Bożej zobaczyÅ‚a tÄ… samÄ… piÄ™knÄ… twarz…
Innym razem, też w drodze, zobaczyÅ‚a z koleżankÄ… biednÄ… staruszkÄ™ ( przeszÅ‚o 90 lat ) w chuÅ›cinie na gÅ‚owie, z kilkoma torbami w rÄ™kach, stojÄ…cÄ… po drugiej stronie ulicy i rozglÄ…dajÄ…cÄ… siÄ™ wokoÅ‚o. Koleżanka tchniÄ™ta dobrociÄ… podbiegÅ‚a do niej i mówi: czy mogÄ™ paniÄ… wspomóc ( pieniężnie )? Starowinka uÅ›miechnęła siÄ™ i odparÅ‚a: „tak, dziÄ™kujÄ™!” i wysunęła prawÄ… rÄ™kÄ™ – jakby – do pocaÅ‚owania. Koleżanka żachnęła siÄ™, bo nie przywykÅ‚a do takich zachowaÅ„, ale opanowaÅ‚a siÄ™ i w bÅ‚ysku refleksji stwierdziÅ‚a, że nic siÄ™ nie stanie, jak babciÄ™ w rÄ™kÄ™ pocaÅ‚uje, co też zrobiÅ‚a. Jakież byÅ‚o zdziwienie, gdy w trakcie spotkania u znanej mistyczki, już dziÅ› nie żyjÄ…cej Katarzyny Szymon, usÅ‚yszaÅ‚a, że staruszkÄ…, którÄ… wspomogÄ… i pocaÅ‚owaÅ‚a byÅ‚a Matka Boża!
A z kolei inna znajoma szÅ‚a kiedyÅ› ulicÄ… i naprzeciw widzi biednÄ… kobietÄ™, żebraczkÄ™, która woÅ‚a do niej: „weź mnie ze sobÄ…! weź mnie ze sobÄ…!” PomyÅ›laÅ‚a, no jak jÄ… wezmÄ™ ze sobÄ…? Na plecy? Jak, gdzie, do domu? Minęła jÄ…, a ona jeszcze gÅ‚oÅ›niej woÅ‚a: „Weź mnie ze sobÄ…!!!” ZdenerwowaÅ‚a siÄ™ i odeszÅ‚a… Jakież byÅ‚o jej przerażenie, gdy również u Katarzyny Szymon usÅ‚yszaÅ‚a, że odmówiÅ‚a pomocy Matce Bożej… Potem miaÅ‚a straszne wyrzuty sumienia i nie omijaÅ‚a żadnego napotkanego żebraka, gdyż uważaÅ‚a, że tam pewnie jest Pan Jezus albo Maryja…
mr Małgosia ze Szczecina
Pamiętajmy!!!
„Cokolwiek uczyniliÅ›cie jednemu z tych braci moich najmniejszych, MnieÅ›cie uczynili” (Mt 25,40). WysiÅ‚ek podejmowany ze wzglÄ™du na Jezusa dla konkretnej osoby przynosi owoce zmieniajÄ…ce rzeczywistość na zawsze!
Św. Franciszkowi z Asyżu ukazał się Pan Jezus w postaci trędowatego! (admin)
"Pod koniec życia Franciszek z Asyżu podyktowaÅ‚ krótki testament duchowy, w którym swoje osobiste dzieje rozpoczÄ…Å‚ od wzruszajÄ…cych wspomnieÅ„: „Pan daÅ‚ mi, bratu Franciszkowi, nastÄ™pujÄ…cÄ… sposobność nawrócenia: gdy żyÅ‚em w grzechu, widok trÄ™dowatych wydawaÅ‚ mi siÄ™ bardzo przykry, ale Pan sam zaprowadziÅ‚ mnie do nich, a ja zwróciÅ‚em siÄ™ ku nim z miÅ‚oÅ›ciÄ…. To, co poczÄ…tkowo wydawaÅ‚o mi siÄ™ przykre, zamieniÅ‚o siÄ™ w sÅ‚odycz duszy i ciaÅ‚a”.
SÅ‚owa te, wypowiedziane przez umierajÄ…cego Franciszka, przytaczamy na wstÄ™pie nadzwyczajnej przygody, która rozpoczęła siÄ™ ponad trzydzieÅ›ci lat wczeÅ›niej, gdy byÅ‚ dwudziestotrzyletnim mÅ‚odzieÅ„cem, bÅ‚yskotliwym i peÅ‚nym woli życia." (Fragment książki: "ÅšwiÄ™ty Franciszek z Asyżu" Cesare Vaiani)
powrót
