„Jezus powiedział do Nikodema: 16 «Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne. 17 Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. 18 Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. 19 A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. 20 Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. 21 Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu». (J 3,16-21)
Może parę słów odniesienia do dzisiejszej jakże bogatej w treści św. Ewangelii, w której mowa jest o światłości i ciemności, o dwóch rzeczywistościach sobie przeciwstawnych, nie mających ze sobą nic wspólnego. Tutaj na ziemi przenikających się, zmagających i stykających się ze sobą; zaś tam, w wieczności na zawsze od siebie oddzielonych.
…Tak Bóg umiłował świat, że… Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony…
W centrum zbawczego zainteresowania Boga Ojca stoi ten świat i jego mieszkańcy, który zaistniał na słowo Stwórcy (Ps 33,6.9; J 1,10a), ale popadł w moc i pod władzę złego, pana ciemności, diabła (J 12,31 i 14,30), nienawidzącego światła/prawdy, albowiem – jak o nim mówi Pan Jezus – od początku w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma (J 8,44).
Jak należy rozumieć termin „świat”? W Piśmie Świętym, w przypisie do J 1,10, tak jest napisane o świecie: „świat” w NT oznacza przede wszystkim tych ludzi, którzy zostają we wrogim stosunku do Boga i Jego przykazań.
W rozmowach z Anną, Pan tak definiuje świat:
I. z cz. 1, rozdz. III „Bożego Wychowania”
… „Świat” tworzą ludzie żyjący poza łaską Moją, w grzechu, duchowo ślepi i martwi (por. Ef 2,1nn). Ten świat jest obecnie bardzo silny i aktywny. Atakuje was nieustannie i żeby mu nie ulec, trzeba szukać oparcia w braciach. Dlatego szukajcie takiej formy przyjaźni, jaka wyda się wam najlepsza w drodze ku Mnie poprzez bliźnich waszych. Ja was w tym wspieram, zachęcam i błogosławię… (z Rozmowy XLI, 20.V.1983r.)
http://www.objawienia.pl/anna/anna/bw-03a.html
… – Panie, jak to jest możliwe, że szatan jest tam, gdzie Ty jesteś? Przecież on powinien uciekać od Twojej świętości?
– Jest on księciem tego ś w i a t a, który zapragnął przywłaszczyć sobie i nad wami panować. Ludzkość wyraziła zgodę i potwierdza ją każdym grzechem, każdą niewiernością każdego z was. Grzech jest jego własnością. Przez grzech jesteście terenem jego łowów. Ci, którzy w grzechu żyją, są jego ofiarami, jego niewolnikami – to znaczy, że wola ich jest spętana. Wy, którzy staracie się od grzechu wyzwalać i oddajecie się Mnie, walczycie o swoją wolność duchową, nieskończenie ważniejszą niż jakakolwiek niewola. Maksymilian (Kolbe) był zupełnie wolny w miejscu najstraszliwszej próby, na jaką wystawiał dzieci moje szatan. Prawdziwą niewolą jest zniewolenie przez grzech (J 8,34)…
(z RozmowyLV, 23.VIII.1983 r.) http://www.objawienia.pl/anna/anna/bw-03b.html
A tak, o świecie mówił w rozmowie z Anną jej opiekun duchowy, O. Ludwik
w cz.1, rozdz. II ‚Bóg – Ojciec nasz a my’, „Świadków Bożego Miłosierdzia”:
… Jeśli myślisz o „atmosferze ziemi”, masz rację. Tu istnieje i działa z ł o; nie samodzielnie i wszechwładnie, bo Bóg nie dopuszcza tego, ale poprzez każdego z was. To, co nie jest w was nasycone Bogiem, poddane mu, poddane miłości bezinteresownej, nie jest niczyje: tu w ł a d z ę o b e j m u j e lub może w każdej chwili objąć d u c h z ł a i n i e n a w i ś c i. Chrystus Pan ten teren „niczyj”, pole polowań na was nazywa „ś w i a t e m”. Mylą się ci, którzy sądzą, że schronieniem są klasztory, pustelnie, odsunięcie się od „świata”. Jedynym schronieniem jest miłość Pana. Kto w miłości żyje, może bezpiecznie chodzić w „świecie”; mało – może walczyć i zwyciężać. Kto żyje w Miłości, wydziera złu wciąż nowe przestrzenie, wprowadza Pana na tereny dotąd przez Niego nie zdobyte. Potrzebują one bowiem widomego świadectwa. Wy nim od wieków jesteście, coraz to nowi dla nowych pokoleń…
(JEDYNYM SCHRONIENIEM JEST MIŁOŚĆ PANA, 1–3 VI 1982 r.)
http://www.objawienia.pl/anna/anna/sbm-2a.html
Św. Grzegorz Wielki w swej homilii poświęconej przypowieści Pana Jezusa o uczcie królewskiej (Mt 22,1-13), tak powiada:
...Wszedł król, aby zobaczyć biesiadników i ujrzał tam człowieka nie przyodzianego w szatę godową (Mt 22,11). Co, najdrożsi bracia, sądzimy, wyraża szata godowa? Gdybyśmy powiedzieli, iż szatą godową jest chrzest i wiara, to któż bez chrztu i wiary wszedł na gody? (por. Mk 16,16). Już przez to samo jest na zewnątrz, iż jeszcze nie uwierzył/przyjął wiary. To cóż musimy uważać za szatę godową, jeśli nie miłość? Wchodzi bowiem na gody, ale bez szaty godowej, kto należąc do Kościoła ma wiarę, ale nie ma miłości. Słusznie bowiem miłość nazywana jest szatą godową, miał ją bowiem na Sobie nasz Stwórca, gdy przybył, aby godami złączyć się z Kościołem. Tylko dzięki miłości Boga się stało, iż Jego Jednorodzony Syn złączył się z duchem wybranych ludzi. Toteż Jan mówi: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał za nas”. Kto więc z miłości przybył do ludzi, pouczył nas, iż ta miłość jest szatą godową. Każdy więc z was, kto będąc w Kościele wierzy Bogu, już przybył na gody, ale nie ma szaty godowej, jeśli nie zachowuje łaski miłości...
...A sąd polega na tym (przyczyna potępienia jest taka), że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. (J 3,19; por. 12,46-48).
Czym jest ciemność/Czym są ciemności? W komentarzu do 1-go Listu św. Jana Apostoła, św. Augustyn na to pytanie, tak odpowiada: …Grzechy są ciemnościami, nieprawości są ciemnościami…
„Grzechy wasze – powie Bóg Ojciec, w ‘Dialogu…’ św. Katarzyny ze Sieny – polegają tylko na kochaniu tego, czego Ja nienawidzę i nie nienawidzeniu tego, co Ja kocham. Kocham cnotę i nienawidzę występku. Kto kocha występek i nienawidzi cnoty, obraża Mnie i pozbawiony jest Mej łaski. … Dopóki się żyje można kochać i nienawidzić wedle upodobania, lecz, gdy się umiera w miłości cnoty, otrzymuje się szczęście, które nie kończy się nigdy; a jeśli się umiera w nienawiści cnoty, trwa się w tej nienawiści bez końca, otrzymując potępienie wieczne” (z rozdz. ‘Nauka o Prawdzie’).
Zaś w innej jeszcze Rozmowie (CII) z Anną w cz. 1 „Bożego Wychowania”, Pan tak mówi:
…Grzech, córko, jest zawsze zaćmieniem rozumu. Zawsze jest nierozeznaniem zła w jego istotnej ohydzie i szkodliwości. Jest ślepotą skażonej natury ludzkiej, a ta jest wam wspólna… (28.XII.1985r.)
http://www.objawienia.pl/anna/anna/bw-05.html
Pismo Święte w wielu, wielu miejscach powiada o złych uczynkach ludzi, pogrążonych w ciemności. Dobrą ilustracją tego, co ma miejsce i w naszych czasach jest ten oto fragment z Księgi Mądrości:
… 22 I nie dość, że zbłądzili co do poznania Boga, ale ponadto żyjąc w wielkim zamęcie niewiedzy, to tak wielkie zło nazywają pokojem i dobrem (por. Iz 5,20).
23 Bo gdy odprawiają dzieciobójcze obrzędy czy tajemne misteria albo szaleńcze pochody z dziwnymi śpiewami – 24 nie zachowują w czystości ni życia, ni małżeństw, lecz jeden drugiego podstępnie zabija lub cudzołóstwem zadręcza. 25 Wszędzie się wmieszały krew i morderstwo, kradzież i podstęp, zniszczenie, zdrada, gwałt, krzywoprzysięstwo, 26 ucisk dobrych, niepamięć dobrodziejstw, znieprawienie dusz, grzechy przeciwne naturze, rozprzężenie w małżeństwach, cudzołóstwo i bezwstyd. 27 Kult bożków, niegodnych nazwania – to początek, przyczyna i kres wszelkiego zła… (Mdr 14,22-27)
...Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości/kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła z obawy, aby nie potępiono jego uczynków/aby nie wykazało się, czym rzeczywiście są jego uczynki... (J 2,20)
Św. Paweł napisze w Liście do Efezjan, że "9 Owocem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda. 13 Natomiast wszystkie te rzeczy (tj. uczynki ciemności, zrodzonymi przez ciemność) piętnowane stają się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne/cj. na jaw wydobyte, jest światłem" (Ef 5,9.13).
Popełniający czyny ciemności, nie chcąc, aby prawda o tych czynach ujrzała światło dzienne, obawiając się ich konsekwencji, wstydu, kompromitacji popełniają kolejne, pogrążając się w jeszcze większej ciemności, w czym rzecz jasna najbardziej zainteresowany jest ojciec wszelkiego zła, diabeł. Dobrym przykładem wydaje się być tutaj król Dawid, który chciał zatuszować, jak to się mówi dzisiaj zamieść pod dywan, sprawę swego cudzołóstwa z Batszebą, żoną Uriasza i jego zabójstwa (jest to opisane w 11-ym rozdz. Drugiej Księgi Samuela). Ale w następnym 12-ym rozdz. jest mowa o tym, że ta cała sprawa się wydała, prawda wyszła na jaw, bowiem Bóg kochający Dawida poprzez swego sługę proroka Natana, sprawił, że ciemność stała się jawna w świetle.
Człowiek będący sprawca występku, mający świadomość popełnionego zła, by ono pozostawało w ciemności ucieka od światła, robi wiele, wszystko, co tylko może, by prawda będąca owocem światłości nie wyszła na jaw (bardzo pouczająca jest w tym kontekście historia o zdemaskowanej przez Daniela nieprawości sędziów izraelskich i ich oskarżeniu przeciwko Zuzannie... opisana w 13-ym rozdz. Księgi Daniela)
Dlatego, ponieważ nienawidzi, czuje odrazę, wstręt do światła, tegoż światła nie cierpi, nie znosi, jak, o tym możemy przeczytać w Księdze Hioba:
"13 Inni nie cierpią światła, nie chcą uznać Jego dróg, na ścieżkach Jego nie trwają. 14 Morderca nie wstaje za dnia, by zabić biedaka, nędzarza, lecz chodzi po nocy [jak] złodziej. 15 Czeka na mrok cudzołożnik, mówi: "Mnie oko nie dojrzy, mrok jest zasłoną dla twarzy". 16 O zmroku do mieszkań się włamią, za dnia dom szczelnie zamknięty, światła oni nie cierpią. 17 Mrokiem zda się im dojrzany poranek, przywykli do grozy nocy".
(Hi 24,13-17).
Podobnie czytamy w Księdze Mądrości Syracha:
...18 Człowiek popełniając cudzołóstwo mówi do swej duszy: "Któż na mnie patrzy? Wokół mnie ciemności, a mury mnie zakrywają, nikt mnie nie widzi: czego mam się lękać? Najwyższy nie będzie pamiętał moich grzechów". 19 Tylko oczy ludzkie są postrachem dla niego, a zapomina, że oczy Pana, nad słońce dziesięć tysięcy razy jaśniejsze, patrzą na wszystkie drogi człowieka i widzą zakątki najbardziej ukryte. 20 Wszystkie rzeczy są Mu znane, zanim powstały, tym więc bardziej - po ich stworzeniu... (Syr 23,18-20)
Powiedziane było, że gdy człowiek przestępuje prawo, czuje się przestępcą i stara się gdzieś ukryć, by uniknąć prawdę o swoim przestępstwie, czyli stroni od światła, w którym ono zostałoby ukazanej w całej pełni. Tak właśnie postąpił był pierwszy człowiek Adam, który jest zawsze modelem, wzorem takiego postępowania, by światło nie ukazało całej prawdy o nim i jego przestępstwie, nieposłuszeństwie nakazowi Bożemu, w czym miała rzecz jasna walny udział jego towarzyszka Ewa, zwiedziona wcześniej przez węża, ojca kłamstwa. Poprzez zachowanie Adama, lepiej będzie można zrozumieć prawdziwą wymowę, znaczenie słów Pana Jezusa z Ewangelii Janowej: …Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości/kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła z obawy, aby nie potępiono jego uczynków/aby nie wykazało się, czym rzeczywiście są jego uczynki…(J 2,20).
Czytamy więc tak w Księdze Rodzaju:
„Gdy mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru (por. 1Krl 19,12), skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: *Gdzie jesteś?* On odpowiedział: «Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi i ukryłem się» (Rdz 3,8-10).
Adam po popełnieniu grzechu zbiegł (wraz z Ewą) z miejsca przestępstwa i zatrwożony ukrył się jak najdalej mógł wśród drzew ogrodu, przed wzrokiem Pańskim. Tam, gdzie tych drzew mogło być najwięcej, zapewne znalazł dla siebie „bezpieczną” kryjówkę, najlepsze schronienie. Ale czy było możliwym ukryć się przed Wszystkowidzącym (2Mch 7,35!) i Wszystkowiedzącym (Est 8,12d) Bogiem, tak by nie ponieść żadnej konsekwencji tego czynu, by ujść karzącej sprawiedliwości Bożej? Nie, nie było i nie jest to możliwym, bo przed Panem nic i nikt nie zdoła się tak ukryć, by nie zostać „znalezionym” i osądzonym, by nie była odkryta wina, bo jak mówi Pismo:
„Nie ma stworzenia, które by było przed Nim niewidzialne wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek” (Hbr 4,13) i „Czyny wszystkich ludzi są przed Nim i nic nie może się ukryć przed Jego oczami. … Żadna myśl nie ujdzie Jego uwagi i nie ukryje się przed Nim ani jedno słowo” (Syr 39,19 i 42,20).
Zaiste powie sam Pan: «Czy może człowiek ukryć się w zakamarkach, tak bym go nie widział? Czyż nie wypełniam nieba i ziemi» (Jr 23,24), tak że psalmiście nie pozostanie nic więcej powiedzieć, nad to, że: «Gdzież Panie, ucieknę od Twego oblicza? Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś; jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę. Jeśli powiem: ’Niech mnie przynajmniej ciemności okryją i noc mnie otoczy jak światło’: sama ciemność nie będzie ciemna dla Ciebie, a noc jak dzień zajaśnieje, bo mrok jest dla Ciebie jak światło» (Ps 139,7b-8.11-12).
ukrył się przed Nim. Było to rezultatem sądu szczegółowego Adama, za czasu jego ziemskiego życia i to u samego jego początków. Co było znamienne, w takim zachowaniu się Adama?
W swoim pierwszym Liście św. Jan Apostoł, pisał: "W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą…" (1J 4,18).
Właśnie powodem ucieczki i ukrywania się Adama przed Bogiem, był wielki lęk, bojaźń przed karą, która następuje po grzechu. W tym stanie nie było i nie mogło być miejsca na okazanie jakiejkolwiek skruchy, na nienawiść popełnionej przez siebie winy, jako obrazy wyrządzonej Stwórcy. Obawa więc i strach przed karą, lęk o siebie i nieobecność żadnej skruchy serca, były powodem skrywania się Adama przed Panem, ucieczki jak najdalej sprzed Jego Oblicza. Dobrze ten stan, zdaje się oddają te słowa Pisma:
„Drżę przed Jego obliczem, ze strachem o nim rozmyślam, Bóg grozą przenika me serce, Wszechmocny napełnia mnie lękiem. Bodajbym w mroku zaginął, ciemności miał przed oczami!” (Hi 23,15-17).
A tymczasem jest tak, jak mówi psalmista:
„Stawiasz przed Sobą nasze winy, nasze skryte grzechy w świetle Twojego oblicza” (Ps 90,8; por. Oz 7,2!).
Ten, kto salwuje się ucieczką przed Bogiem, chce się ukryć i ukrywa się przed Nim, nie myśli o tym by i nie chce powiedzieć za Dawidem:
„Zmiłuj się nade mną, Boże w swojej łaskawości i wielkiej dobroci Twojej zmaż moje występki. Uznaję bowiem moje winy i mój grzech jest zawsze przede mną. Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem i zło w Twoich oczach (u)czyniłem, abyś okazał się sprawiedliwy w Twoim wyroku i prawy w Swoim sądzie” (Ps 51,3.5-6; por. Ps 32,5.1-2).
W tym miejscu wskazanym by było, przytoczenie tego, co powiedział jeden ze świadków Bożego Miłosierdzia, Eugeniusz w rozmowie z Anną:
„Jeśli człowiek przed prawdą o sobie u c i e k a, może trwać niezmiernie długo w stanie ciemności, bólu, wstydu i rozpaczy nad zmarnowanym życiem, w stanie bliskim Piekłu, choć nie wieczystym. Straszne jest też spotkanie się ze sprawiedliwością Pana ludzi okrutnych, bezlitosnych, obojętnych na cierpienia innych. Ojciec nasz ujmuje się za każdą łzą ludzką, nie mówiąc już o odebraniu życia innemu człowiekowi. Straszliwe jest położenie zabójców, gdyż weszli w prerogatywy Boże: siebie mianowali sędziami bliźniego!
Bóg nikogo na piekło nie „skazuje″. Ono istnieje dlatego, że są byty stworzone, które u c i e k a j ą od swego Stwórcy, bo nie są w stanie żyć w świetle prawdy o sobie. Aby nadal istnieć, muszą odejść w „ciemności zewnętrzne″ (Mt 8,12), dalej od blasku prawdy, od ognia miłości. Ten, kto prawdzie zaprzeczał, nie może znieść jej mocy. U c i e k a. Ale Bóg do ostatniej sekundy życia człowieka, oczekuje na jeden błysk żalu, jedno: „zgrzeszyłem przeciw Tobie, zasłużyłem sprawiedliwie na karę stosowną do mego grzechu″, „wejrzyj na swoje nieskończone miłosierdzie i przebacz mi winy przeciw Tobie i braciom″. Dlatego piekło jest skutkiem świadomego wyboru człowieka, który znał prawdę, lecz ją odrzucał, gardził nią i szkodził jej – nienawidził Boga lub Jego odbicia w bliźnich swoich”. ("Świadkowie Bożego Miłosierdzia" cz. 2, 16.V.1988r. str. 194/195).
Leszek ze Szczecina
powrt
