W dzisiejszej św. Ewangelii, wg św. Mateusza (Mt 18,21-35) mowa jest o istocie i konieczności przebaczenia, jako najwyższej duchowej formie miłości.
Piotr pyta Pana Jezusa ile razy powinien przebaczyć swemu bliźniemu, jeśli ten przeciwko niemu zawini, czy aż 7 razy? Pan mu odpowiada: nie aż 7, ale aż 77 razy.
Te 77 razy tłumaczy się b. często tak, że przebaczać powinno się trzeba/zawsze, w każdej sytuacji. Owszem, to prawda, ale czy jest jakaś granica w przebaczaniu? Nie, takiej granicy nie ma, ale ma ona swoje apogeum. Czym ono jest, to pokazał na Sobie Samym i zarazem Sobą nasz Zbawiciel na krzyżu, gdy rzekł do Swego Ojca Niebieskiego:
„Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią” (wedle Łk 23, 34a).
Pan Jezus tymi słowy wyraża gotowość przebaczenia tym wszystkim, którzy zgotowali mu taki los, przebacza im swoją własną śmierć, jednocześnie na ich usprawiedliwienie ukazuje Swemu Ojcu ich zaślepienie i nieświadomość czynu bogobójstwa, co nie znaczy wcale, że zdejmuje z nich odpowiedzialność za ich postępowanie, za winę, której się dopuścili.
O tej nieświadomości ich czynu, czytamy w Dziejach Apostolskich, a mianowicie wtedy, gdy Piotr przemawiał do ludu w świątyni jerozolimskiej po cudownym uzdrowieniu w imię Jezusa Chrystusa chromego od urodzenia: „Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Wydaliście na stracenie i zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, co my jesteśmy świadkami…. A teraz wiem dobrze, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak i przełożeni/zwierzchnicy wasi. Lecz Bóg w ten sposób spełnił to, co był zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Chrystus będzie cierpiał” (por. Dz 13,27-30; 1Kor 2,8), że dla zbawienia Izraela (zob. Ps 130,8; Mt 1,21) będącego symbolem całej rodziny ludzkiej poniesie śmierć męczeńską na drzewie Krzyża, by mogło dokonać się dzieło naszego (wszystkich ludzi) zbawienia i odkupienia.
Pod przemożnym wpływem złego ducha, ale też i w niewiadomości tj. nie mając w sobie wiary w prawdę o Osobie Mesjasza Jezusa działał Szaweł, niszcząc Kościół, nastając na imię Jezusa, o czym mówią Dzieje Apostolskie, o czym też pisał on sam w swym 1-ym liście do Tymoteusza: „dostąpiłem jednak miłosierdzia Bożego, ponieważ działałem z nieświadomością/w nieświadomości, w niewierze/nie mając jeszcze wiary” (1Tm 1,13).
O tej samej nieświadomości, za sprawą szatana i jej skutkach w odniesieniu ludzi (mających przekonanie, że Jemu służą) do Boga, mówił/mówi Pan Jezus w Ewangelii (a te Jego słowa są w każdym, też i a może zwłaszcza w naszym czasie, tj. w Końcu Czasów, cały czas aktualne) swoim uczniom w ten sposób: „Nadchodzi godzina, w której każdy kto was zabije (i bynajmniej nie chodzi tu tylko o zabójstwo na sposób fizyczny – dop. mój), będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. A uczynią to wam dlatego, że nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Powiedziałem wam to, abyście gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o tym, że Ja wam to mówiłem, abyście się nie załamali w wierze” (J 16,1-4).
Doskonałą ilustracją znaczenia owego Jezusowego przebaczenia 77 razy (tj. nawet i własną śmierć z miłości i dla zbawienia bliźniego, który tą śmierć zadaje) jest postawa pełnego wiary i Ducha Świętego św. Szczepana, kamieniowanego za danie świadectwa prawdy o Osobie Jezusa Chrystusa, który za swoich zabójców, zaślepionych na prawdę, naśladując swego Boskiego Mistrza, modlił się tymi słowami: „Panie, nie poczytaj im tego grzechu!” (Dz 7,60). A skoro mowa o Mistrzu, to nie od rzeczy będzie jeszcze przytoczenie jakże znamiennych słów św. Piotra Apostoła:
„Chrystus cierpiał także za was i zostawił wam/nam przykład/wzór, abyście/abyśmy szli jego śladami. Gdy mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie odgrażał się pomstą, ale sprawę swą oddawał Temu, który sądzi sprawiedliwie. On sam w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo krzyża, abyśmy obumarli dla grzechów żyli dla sprawiedliwości” (1P 2,21.23n; por. Rz 6,16-19).
Echo takiego właśnie rozumienia liczby 77 w kontekście przebaczenia możemy znaleźć w takim oto dialogu między panem Andrzejem Kmicicem a Oleńką Billewiczówną w „Potopie” Henryka Sienkiewicza.:
„Moja mościa panno! Chciałem jechać bez pożegnania, ale nie mogłem. Bóg raczy wiedzieć, kiedy wrócę i czy wrócę, bo i przygodę nie trudno. Lepiej nie rozstawajmy się z gniewem w sercu i z urazą, aby kara boska na które z nas nie spadła. …
- Ja do waćpana nie chowam urazy… - rzekła po chwili.
- Bodaj tego wszystkiego nie było – odrzekł Kmicic, Jakowyś zły duch wszedł miedzy nas i niby morzem nas rozdzielił. Ani tej wody przepłynąć, ani jej przebrnąć… Człek nie czynił tego, co chciał , nie szedł, gdzie zamierzył, jakby cos go popychało, aż i zaszliśmy oboje na bezdroże. Ale skoro mamy się z oczy stracić, toć lepiej choć z dalekości zakrzyknąć sobie: „Bóg prowadź”. Trzeba też waćpanie wiedzieć, że uraza i gniew to co innego. A żal co innego. Gniewum się wyzbył, ale żal we mnie siedzi … tak mi się zdaje, że lżej będzie i mnie i waćpanie, gdy się rozmówim. Waćpana masz mnie za zdrajcę… i to mnie najgorzej kole, bo jak zbawienia duszy mojej pragnę, tak nie byłem i nie będę zdrajcą
- Już tak nie myślę!... – rzekła Oleńka.
- Oj! Jakże to mogłaś myśleć choć godzinę.. toż mnie znałaś, że dawniej do swawoli byłem gotów: usiec, podpalić kogoś, zastrzelić, to co innego, ale zdradzić dla zysku, dla promocji – nigdy!... Brońże mnie Boże i sądź!... A czemu mnie potępiłaś?... A czemu wyrok wydałaś?... Bóg z tobą!... Wiedz o tym, żem nie zdrajca, nie sprzedawczyk. Bodajem zginął, jeżeli nim kiedy będę!... Wiedz, że niesłusznie mną pogardziła, niesłusznie na śmierć skazała…. To ci mówię pod przysięgą i na wyjezdnym, a mówię dlatego, ażeby zarazem powiedzieć: odpuszczam z serca, ale za to i ty mnie odpuść!
Panna Aleksandra przyszła już zupełnie do siebie. – Co waćpan mówisz, żem cię niesłusznie posądzała, to prawda, i wina moja, którą wyznawam… i o przebaczenie proszę.
Tu głos jej zadrżał i oczy niebieskie zaszły łzami, a on począł wołać z uniesieniem:
- Odpuszczam! Odpuszczam! Ja bym ci i śmierć moją odpuścił!...
- Niechże waćpana Bóg prowadzi i nawróci na prawdziwą drogę, abyś zszedł z tej, po której błądzisz.
- Daj już pokój! daj już pokój1 – zawołał gorączkowo Kmicic – aby znów niezgoda między nami nie powstała. Błądzę, czy nie błądzę, nie mów mi o tym! Każdy niech lepiej wedle sumienia idzie, a Bóg intencje osądzi. Lepiej, żem tu przyszedł, żem nie wyjechał bez pożegnania”.
Sprawę darowania sobie win (choćby nie wiadomo, jakie one były), przebaczenia Pan Jezus zilustrował przypowieścią o niemiłosiernym, nielitościwym dłużniku. Ważne są w tej przypowieści cyfry, które Jezus w niej wymienia. Obrazują one moc przebaczenia, a zarazem są odniesieniem do historii Izraela, narodu wybranego, ale też i całej rodziny ludzkiej. W każdej przypowieści, a więc i w tej również jest ukryte odniesienie do męki i zbawczej śmierci Pana Jezusa na Krzyżu z miłości do i za nas grzeszników. I te cyfry w pieniądzu o tym mówią. Zatem przyjrzyjmy się im bliżej.
Przed oblicze króla przyprowadzone dłużnika, który był mu winien ogromna, nie do spłacenia sumę w wys. 10.000 talentów (złota czy srebra). Gdzie mógł ten dłużnik, taki dług zaciągnąć?
Ów dłużnik miał żonę, dzieci i mienie. Jest tu aluzja do faktu, że Bóg Stwórca wyprowadził z Adama i Ewę cały rodzaj ludzki, jak o tym czytamy w księdze Tobiasza: „Tyś, Boże stworzył Adama i stworzyłeś dla niego pomocną ostoję – Ewę, jego żonę i z obojga powstał rodzaj ludzki” (Tb 8,6; por. Rdz 5,1-2 i Syr 17,1-14). Ale wskutek nieposłuszeństwa nakazowi Bożemu, Adam i Ewa zostali wygnani z Raju/ogrodu Eden, zaciągając grzech pierworodny, który przeszedł na wszystkich ludzi (zob. Ps 51,7; Rz 5,12nn), zamykający sobie na wieczność całą drzwi Nieba, krainy wiecznej szczęśliwości i pokoju, dla którego to celu zostali stworzeni ludzie, by zająć w Niebie miejsce po upadłych aniołach. Tak o tym mówił Bóg Ojciec w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzynie ze Sieny: „Ja stworzyłem człowieka na obraz i podobieństwo Moje, aby posiadł życie wieczne, dzielił je ze Mną i kosztował najwyższej i wiecznej słodyczy, i dobroci Mojej. Przez grzech swój nie doszedł do tego celu i nie spełniła się prawda Moja. Bo grzech zamknął Niebo i bramę Mego miłosierdzia. … Człowiek nie wytrwał w stanie, w którym go postawiłem, przekroczył Mój nakaz i zasłużył na śmierć (por. Rz 5,18a) wieczną duszy i ciała” (z rozdz. ‘Dialog’) i „Niebo było zamknięte przez grzech Adama, który nie poznał godności swojej, nie rozważywszy, z jaka troskliwością i niewymowną miłością go stworzyłem. Popadł więc w nieposłuszeństwo, a z nieposłuszeństwa w nieczystość, przez pychę i upodobanie w niewieście, woląc przypodobać się i ustąpić towarzyszce swojej, niż usłuchać Mego rozkazu. Choć nie wierzył temu, co mu rzekła, wolał dopuścić się nieposłuszeństwa, niż ją zasmucić. Z tego nieposłuszeństwa wynikły wszystkie nieszczęścia. Ono wszczepiło w was jad wężowy” (z początku rozdz. „Opatrzność Boża’).
I tak oto w Adamie i Ewie cała rodzina ludzka popadła w wieczną niewolę mocy ciemności za cenę sprzedanego następstwem nieposłuszeństwu Stwórcy szatanowi swego „pierworództwa” (na podobieństwo Ezawa: zob. Rdz 25,29-34; Hbr 11,16). W posiadaniu szatana był więc ów obciążający i oskarżający nas skrypt dłużny wspominany przez św. Pawła w Liście do Kolosan (2,14), w którym były zapisane nasze grzechy.
Ów niebotyczny, ogromny, nie do spłacenia dług owemu dłużnikowi (ludzkości) nie został rozłożony na raty, nie ustalono jakiegoś terminu, w którym należałoby go spłacić, ale został mu całkowicie darowany, przez co zostało umorzone postępowanie karne.
I swoją odpowiedź na pytanie Piotra o tym jak wiele razy powinien przebaczać, ilustruje Pan Jezus przypowieścią, w której również pojawiają się liczby: 10.000 talentów i 100 denarów.
Nasuwa się pytanie, które trzeba by sobie postawić: dlaczego właśnie o takich liczbach mówi, takie właśnie wymienia Pan Jezus w kontekście sprawy przebaczania, udzielając odpowiedzi Piotrowi. Nie od rzeczy jest też godny zauważenia fakt, że tą przypowieść podaje tylko św. Mateusz apostoł, z zawodu celnik, mający przez wiele lat do czynienia z pieniędzmi różnej wartości. Co więc te liczby oznaczają w odniesieniu do przebaczenia? Jakie jest ich prawdziwe znaczenie? Spróbujmy zatem odpowiedzieć sobie na te pytania, by zarazem zrozumieć, co Pan Jezus chciał nam powiedzieć, przytaczając taką właśnie przypowieść.
Otóż od razu narzuca się tu pewne porównanie, lepiej by powiedzieć odniesienie wzajemne do siebie tych liczb, tj. 7 do 100 denarów i 77 do 10.000 talentów. Ja myślę, że one oznaczają to samo, że między tymi dwoma parami liczb można postawić znak równości. A co oznaczają i jakie są ich wzajemne relacje - to stanowi udzielona odpowiedź przez Pana Jezusa.
Zatem rozwikłajmy tą tajemnicę, nie bacząc na to, że wielu powie: „Po co wyważać już otwarte drzwi? To strata czasu. Co tu jeszcze nowego można powiedzieć, o czym by się miano dowiedzieć się, gdy już wszystko w tym temacie zostało powiedziane”. A jednak myślę, że warto „nad ukrytymi tajemnicami Pana się zastanawiać i wnikać w tajniki przypowieści” (wedle Syr 39,7.2n), dla dobra i pożytku naszych dusz (wedle Ef 4,29).
Zróbmy takie jeszcze porównanie: jak się ma 100 denarów do 10.000 talentów.
Otóż 1 talent to 6.000 denarów, a zatem 10.000 talentów to 60.000.000 denarów.
Jeśli teraz owe porównanie przedstawimy w denarach, czyli 100: 60.000.000, to wyjdzie nam proporcja 1:600.000. A jaka jest wymowa liczby 600.000? Jeśli ją odniesiemy do historii narodu wybranego, to powie nam ona, że w takiej właśnie liczbie synów Izraela został on wyprowadzony z niewoli faraona (będącego figurą szatana) przez sługę Bożego, Mojżesza (Wj 12,37; Lb 11,21; Syr 16,10). Cyfra 1 – oznacza Mojżesza, figurę Mesjasza.
Gdy nadeszła pełnia czasów na ziemi pojawił się zapowiadany przez Pisma, Mesjasz w Osobie Pana Jezusa Chrystusa, o którym wypowiedział proroctwo, ale nie od samego siebie arcykapłan Kajfasz do zebranych członków Wysokiej Rady: «Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę/nie zdajecie sobie z tego sprawy, że lepiej jest dla nas, aby j e d en c z ł o w i e k umarł za naród, niż miałby zginąć/by został ocalony cały naród» (J 11,49 -51).
I dodano dalej: …a nie tylko za swój naród, ale także po to, aby rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno (11,52). Kajfasz wypowiedział proroczą wielką prawdę o zbawczej śmierci Chrystusa Pana na Krzyżu za całą ludzkość – nie mając świadomości, że wyraża zamysł Boży.
I ten jeden Człowiek, przez swoją śmierć na Krzyżu zbawił wszystkich ludzi, jako dzieci Bożych; wyprowadził już nie tylko naród wybrany, ale całą ludzkość z niewoli diabelskiej; złamał moc Złego, odebrał mocom ciemności będący w ich posiadaniu oskarżający nas zapis/skrypt dłużny, darowując/przebaczając nam umarłym (Ef 2,1nn) wszystkie winy (Kol 2,13c); wykupił nas przez swoją przelaną krew, mękę i Ofiarę krzyżową.
Ten dług nie do spłacenia, spłacił za nas jeden Człowiek Jezus Chrystus! W następstwie czego dłużnik, któremu darowano ten dług, zaciągnął dług wdzięczności! I winien go spłacać pieniądzem miłości, o czym pisał św. Paweł (któremu została objawiona zakryta tajemnica Chrystusa: Kol 1,25-27) w Liście do Rzymian: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnia całe Prawo. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu” (Rz 13,8.10). Szczególną zaś formą duchowej miłości jest przebaczenie bliźnim zaciągających wobec nas (tak jak my wobec nich) długów win, krzywd, jak o tym pisał św. Paweł w Liście do Efezjan: „Przebaczajcie/darowujcie sobie, tak jak i Bóg pełen łaski, dobroci i miłosierdzia (Ps 86,5) wam przebaczył/darował w Chrystusie” (Ef 4,32; por. Kol 3,13).
Mt 18,28-35: Bóg/Król z tej przypowieści przebaczył i przebacza (w Sakramencie Pokuty) nam nasze grzechy i winy w Chrystusie Jezusie; chce, byśmy podążając drogą miłości, w przebaczaniu sobie wzajemnie byli do Niego podobni, co jest z kolei warunkiem Jego przebaczenia, jak to powiedział Pan Jezus w Kazaniu na Górze, ucząc modlitwy Pańskiej:
"Wy tak się módlcie: «...Ojcze przebacz/daruj nam nasze winy, tak i jak i my przebaczamy/darujemy tym, którzy przeciw nam zawinili. ...Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia/winy {a przecież nikt z nas nie jest sprawiedliwy, bez winy w oczach Bożych: Ps 143,2} i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień» (Mt 6,12.14n).
W „Prawdziwym Życiu w Bogu” V. Ryden, tak mówi Pan: (http://www.voxdomini.com.pl/tlig/oredzia.php?z=55)
…To mówi wasz Pan. To Ten, który kocha was bardziej, niż ktokolwiek może zrozumieć. To Ja, Jezus, wasz Zbawiciel, stoję teraz u waszych drzwi... Każdemu otwarłem drzwi Mojego Królestwa. Przyjdźcie, niech przemoc więcej was nie kusi. Pokonujcie zło miłością. Przebaczajcie! Jakże może wam przebaczyć Ojciec, jeśli wy nie pragniecie przebaczać? Nie spożywajcie owocu Mojego wroga, lecz Mój owoc. Dzieci ciemności są bowiem złośliwe nawet wobec takich samych jak one. Zły bowiem jest ich nauczycielem i uczy je, aby były takie jak on… (24.10.1991)
Podobnie czytamy w księdze Mądrości Syracha:
«Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas, gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy… Gdy człowiek nie ma miłosierdzia nad człowiekiem do siebie podobnym, jakże błagać będzie o odpuszczenie swoich własnych grzechów?» (Syr 28,2.4), a także: «Miłosierdzie człowieka – nad jego bliźnim, tak miłosierdzie Pana – nad całą ludzkością. Lituje się On nad tymi, którzy przyjmują Jego pouczenie» (18,8.14a)
Gdy dłużnik (a jest nim każdy z nas wobec Boga), któremu Miłosierdzie Boże darowało niewyobrażalny dług (nieskończona obraza Boga), miast podobnie postąpić darowując winę wobec siebie podobnemu sobie bliźniemu, okazuje twarde serce i nie chce ani myśli przebaczyć, nieludzko się z nim obchodzi, wezwany na sąd szczegółowy przed oblicze Wszystkowiedzącego i Widzącego Boga, słyszy te surowe słowa: „32Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. 33Czyż więc i ty nie powinieneś był także ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? 34I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda/zwróci” (Mt 18,32-34).
…Oddal go katom… w jednych z komentarzy biblijnych {z Biblii Łacińsko-Polskiej}do tego miejsca, tak czytamy: ‘był bowiem dawny zwyczaj u Rzymian, którego się także trzymali Żydzi w czasach Chrystusa, iż wierzyciele wtrącali dłużników do więzienia, biczowali i innymi katuszami trapili’.
Odbył się sąd Boży (zob. Rz 14,10.12c; 2Kor 5,10) nad owym nielitościwym dłużnikiem, postanowiono wyrok, oddając go katom, by był przez nich dręczonym.
Owi kaci – to złe duchy, egzekutorzy, wykonawcy Bożej sprawiedliwości, jak o tym mówi Bóg Ojciec w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzynie ze Sieny (za http://sienenka.blogspot.com/2011/02/nauka-o-moscie-lxxxi.html):
„Jak w tym życiu grzesznicy przyczyniają się do wzrostu cnót sług Moich, tak w piekle diabli są wykonawcami Mej sprawiedliwości i pracują dla Mnie. Wykonują wyroki na potępieńcach. … Stworzyłem ich dla sławy i chwały Mojej, Ja, Ojciec wieczny, aby uczestniczyli w Mej dobroci. Powstawszy przeciwko Mnie, upadli przez pychę swoją i zostali pozbawieni Mego widoku. Nie oddali Mi chwały miłości. Lecz Ja, Prawda wieczna, uczyniłem z nich swoje narzędzia, aby ćwiczyć sługi Moje w cnocie, i jednocześnie zrobiłem ich katami tych, którzy przez swe błędy idą na potępienie wieczne, oraz tych, co przechodzą przez męki czyśćcowe. Tak to, jak widzisz, Prawda Moja spełnia się w nich. Oddają Mi chwalę, nie jako mieszkańcy życia wiecznego, którego pozbawieni zostali przez swoje błędy, lecz jako wykonawcy Mej sprawiedliwości! Przez nich objawiam Mą sprawiedliwość względem potępionych i względem tych z czyśćca” (z rozdz. ‘Nauka o Moście’, LXXXI – ‘Jak nawet diabli oddają cześć i chwałę Bogu’).
…dopóki nie odda/zwróci całego długu… (też z komentarza Biblii Łacińsko-Polskiej}:
Nie znaczy to, iż potępieni wypłacą się kiedykolwiek z kar sobie należnych i zostaną wybawieni (jak chcą i myślą niektórzy teologowie, że na końcu piekło będzie puste, bo inaczej kłóciłoby się to z największym przymiotem Boga, Jego Miłosierdziem, zapominając jednak o Jego Sprawiedliwości – dop. mój); lecz, że nigdy nie będą wybawieni, chyba, że by się z kar wypłacili; a ponieważ tego nigdy uczynić nie zdołają, nigdy też i wybawieni nie zostaną. Ani nie oznacza, iż grzechy odpuszczone wracają, lecz tylko to, że z powodu nieludzkości i okrucieństwa względem bliźnich (a tego doświadczył od ludzi-grzeszników-pogan Pan Jezus w czasie biczowania, męki na krzyżu), mają być zadane im kary wieczne. Jakkolwiek prawda jest to, iż ten, któremu grzechu wprzódy były odpuszczone, ciężej i dłużej musi być karany, ze względy na okoliczność niewdzięczności.
Modlitwa: „Boże, ty, Który jesteś pełen dobroci i miłosierdzia, nieskory do gniewu i stale nam przebaczasz nasze winy, daj nam serce gotowe ciągle przebaczać i też skruszonym sercem prosić o przebaczenie tych, wobec których nie jesteśmy bez winy. Amen”.
powrt
