40Wtedy trędowaty przyszedł do Jezusa i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. 41Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony! 42Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. 43Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił,44 mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich. 45Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego. (Mk 1,40-45; por. Mt 8,1-4 i Łk 5,12-16)
Parę odniesień do dzisiejszej św. Ewangelii o natychmiastowym uzdrowieniu trędowatego mającego w sobie wiarę w Jezusa-Mesjasza.
W każdy piątek (jako echo Wielkiego Piątku) na myśl powinna nam przychodzić męka i śmierć Pana naszego Jezusa Chrystusa na drzewie Krzyża, gdzie dokonało się nasze zbawienie i odkupienie.
Zapytajmy, czy ma – a jeśli tak, to co ma – coś wspólnego ta perykopa ewangeliczna z życia Pana Jezusa, w odniesieniu do wydarzeń z Wielkiego Piątku? Na pierwszy rzut oka, wydaje się, że nic wspólnego z piątkiem nie ma i trudno się dopatrzeć takiego związku. A jednak ma! Co takiego zatem ma wspólnego? Otóż PAN JEZUS WIDZIAŁ W osobie tego trędowatego SAMEGO SIEBIE! WIDZIAŁ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ, GODZINĘ, NA KTÓRĄ BYŁ PRZYSZEDŁ NA TEN ŚWIAT (J12,27), TO CO, GO NIEBAWEM MIAŁO CZEKAĆ w JEROZOLIMIE! (por. J 18,4), bo zabrana Mu została pociecha niewiedzy. Zatem zobaczmy, co takiego widział Pan Jezus o sobie w tym trędowatym i w jego uzdrowieniu, czyli jego całkowitym powrocie do zdrowia ze śmiertelnej choroby trądu (będącej rodzajem osobistej pokuty), będącej następstwem grzechu. Kluczem jest wygląd trędowatego, który by przyszedł do Jezusa, prosząc Go upadłszy na twarz o oczyszczenie z trądu.
Otóż z lektury ”Poematu-Boga Człowieka” Marii Valtorty (z ksiąg 2,26 i 3,35), dowiadujemy się, że ów trędowaty (imieniem Abel) był w ostatnim stadium choroby trądu, był bardzo wyniszczony, wrak człowieka o strasznym wyglądzie, z nagim szkieletem, jego dłonie i stopy były powykrzywiane, zniekształcone. Tak jak o tym czytamy w Księdze Kapłańskiej:
„Trędowaty, który podlega tej chorobie, będzie miał rozerwane szaty, włosy w nieładzie, brodę zasłoniętą. Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem” (Kpł 13,45-46).
Takim jak ów trędowaty, był po swym strasznym ubiczowaniu i na Krzyżu, Ten, Który był najpiękniejszy pośród synów ludzkich (Ps 45,3) nie przypominał z wyglądu postaci Człowieka, bo jak to zapowiedział już prorok Izajasz:
„Nie miał On wdzięku ani blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu by się podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony/zżyty z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca(dosł. skaranego i dotkniętego przez Boga, jak trędowatego), chłostanego przez Boga i zdeptanego. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas , a w jego ranach jest nasze zdrowie/ocalenie. … On poniósł grzechu wielu”. (Iz 53,2b-5.12c; por.1P 2,24a).
Przy ukazanym V. Ryden, Swoim obrazie Biczowania w „Prawdziwym Życiu w Bogu” Pan Jezus, powiedział: ...Byłem nie do poznania. Moje Ciało było rozdarte podobnie jak i Moje Serce... (9.11.1986; http://www.voxdomini.com.pl/tlig/oredzia.php?z=5-6)
W „Poemacie Boga- Człowieka” tak czytamy:
„Gdybyś mogła teraz zobaczyć Moje Człowieczeństwo, tak jaśniejące, ujrzałabyś, że ta jasność pochodzi z tysiąca tysięcy ran, które okryły szatą żywej purpury Moje członki zranione, wykrwawione, uderzone, przebite z miłości ku wam. Teraz Moje Człowieczeństwo jaśnieje. Ale był dzień, gdy podobne było do t r ę d o w a t e g o, tak było pokryte ranami i poniżone. Bóg-Człowiek, który był doskonale piękny jako Syn Boga i Niepokalanej, ukazał się wtedy oczom wszystkich – brzydki: był bowiem jak ‘robak’ (Ps 22,7)… wzgardzony od ludzi, odrzucony przez lud. Miłość ku Ojcu i ku stworzeniu Mojego Ojca doprowadziła Mnie do poddania Mego ciała uderzeniom, do poddania Mego oblicza policzkowaniu i opluciu. A tym, którzy sądzili, że dobrze czynią, pozwoliłem wyrywać Mi włosy, targać brodę, przebijać
głowę cierniami. … Izajasz wyraża powód takiego bólu: “On naprawdę obarczył się naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści” (Iz 53,4; por. Mt 8,17).
Nasze boleści! Tak, ze względu na was je dźwigał! Aby wasze cierpienia uczynić lżejszymi, łagodniejszymi, aby je usunąć, jeśli będziecie Mi wierni. Ale nie chcieliście być tacy. Cóż z tego miałem? “Patrzyliście na Mnie jak na t r ę d o w a t e g o, jak na chłostanego przez Boga”. Tak, był na Mnie trąd waszych niezliczonych grzechów, był na Mnie jakby szata pokutna, niby włosiennica. Jak to się jednak [stało, że] nie potrafiliście ujrzeć Boga przebijającego się w Swojej nieskończonej miłości przez tę szatę narzuconą ze względu na was na Jego świętość? “Zraniony z powodu naszych nieprawości, przebity dla naszych niegodziwości” – mówi Izajasz, który prorockimi oczyma widział Syna Człowieczego będącego jednym sińcem, aby uleczyć ludzkie zranienia… (z Księgi 6,1 z rozdz. „Syn Boga i Niepokalanej, stał się jak robak”, str. 9/10).
Św. S. Faustyna pisała w «Dzienniczku»:
„Jezus mi powiedział, że najwięcej Mu się przypodobam przez rozważanie Jego Bolesnej Męki i przez to rozważanie wiele światła spływa na moją duszę. Kiedy rozważam Mękę Jezusa, to mi przychodzi jasne pojęcie wielu rzeczy, których przed tym zrozumieć nie mogłam. … Kocham Cię, Jezu do szaleństwa, Ciebie wyniszczonego, takiego, jakim Cię wskazuje prorok (Iz 53,2nn), jakby nie mógł w Tobie dostrzec postaci ludzkiej dla wielkich boleści. W takim stanie kocham cię Jezu do szaleństwa. Boże wiekuisty i niezmierzony, co uczyniła z Ciebie miłość?…” (Dz 267).
W czasie egzorcyzmów opisanych w książce O. Bonawentury Meyera, to powiedział przy opisie Męki Chrystusa, upadły anioł z chóru Archaniołów, Belzebub:
…Przez to (przez Jego mękę) będziecie mogli wy przeklęte brudne nicponie osiągnąć kiedyś niebo, które jest dla nas zamknięte (wścieka się). Później został Chrystus zmasakrowany: przy biczowaniu zrąbany biczami aż do kości (por. Ps 129,3; Iz 1,6 i 50,6a). Kiedy został ukrzyżowany nie miał ani połowy swych włosów. Prawie wszystkie zostały mu wyrwane, stało się jednak dobrze. Miał on kasztanowate włosy. Był on bardzo delikatnym typem i miał cudowne stopy. Ręce były bardzo delikatne (por. M. Valtorta „PB-C”, księga 6,35, str.410:
...Jan osuwa się na kolana i mówi: To płaszcz Jezusa. Ale jest cały podarty i zakrwawiony. Ślady dłoni – to ślady rak Jezusa, bo On miał takie długie i delikatne dłonie...), o wiele za delikatne, aby nieść tak szalony krzyż (krzyczy). …
Na krzyżu później, kiedy już wisiał na krzyżu, uczynił to dla was. Musiało to rozniecić wściekłość piekła, że uczynił to dla ludzi. Kiedy wisiał na krzyżu, wtedy był sam jako r o b a k, jak to już powiedział Akabor (demon z chóru Tronów), nie był podobny do człowieka… dla was. Dlaczego uczynił to dla was? Dla nas by tego nie uczynił (jęczy aż do szpiku kości). Robak (Ps 22,7)… nie był On już człowiekiem, został przez wszystkich zmiażdżony (plącze).
Wydawało się jakby wziął na siebie winę całej ludzkości, zdawało mu się, że jest największym przestępcą. Miał wrażenie, że jest opuszczony przez Boga Ojca i odepchnięty. Przez swych oprawców został przecież zasztyletowany, posiekany, ubiczowany i pozostawiony we krwi (mruczy). Że On to dla was uczynił! Dlaczego nie mogliśmy temu przeszkodzić (wyje)? Jeżeli sam Pan uczynił dla was tak wiele, dlaczego nie powinniście wy o wiele więcej wzajemnie za siebie wynagradzać, aby inni ludzie nie przyszli do piekła. On, który był Bogiem i nie miał na sobie żadnej winy i dokonał tak wielkiego i szaleńczego (czynu) czego żaden człowiek nigdy nie dokona, gdy On tak straszne męki wziął na siebie, wtedy wy musielibyście całe wasze życie spędzić jakby pod męczeńskimi siekierami. Nie byłoby tego dla was, tego za wiele, mielibyście tylko to na co zasługujecie (zasłużyliście)…(str.113/114).
…Jego mieszkanie będzie poza obozem… do tego miejsca u Izajasza nawiązuje natchniony Autor listu do Hebrajczyków w tych słowach: „Jezus, aby krwią swoją uświęcić lud, poniósł mękę/cierpiał poza miastem (tj. poza murami Jerozolimy; por. J 19,17 – dop. mój). Również i my wyjdźmy poza obóz, dzieląc z Nim Jego urągania/ Jego hańbę” (Hbr 13,12-13; por. Kpł 16,27). Jak ów trędowaty został uzdrowiony i jego ciało stało się jakby nowe, niepodobne do tego poranionego, zniekształcającego jego wygląd, pokrytego trądem, tak po swym Zmartwychwstaniu Pan Jezus miał już Ciało chwalebne (Flp 3,21), promieniejące światłością w miejscu zadanych Mu ran (Ha 3,4; Ps 104,1-2a).
powrt