(fragment)
Każdemu królowi towarzyszyÅ‚o razem z orszakiem czterech przedniejszych plemienia. Sam zaÅ› król byÅ‚ jakoby ojcem wszystkich, starajÄ…cym siÄ™ o wszystko, rozkazujÄ…cym i rozdzielajÄ…cym. W każdym orszaku byli ludzie rozmaitej barwy twarzy. (...)Menzor, brunatny, byÅ‚ Chaldejczykiem, miasto jego nazywaÅ‚o siÄ™ mniej wiÄ™cej Akajaja, otoczone rzekÄ…, jakby na wyspie leżaÅ‚o. Po wiÄ™kszej części przebywaÅ‚ na polu przy trzodach swoich; po Å›mierci Chrystusa zostaÅ‚ przez Å›wiÄ™tego Tomasza ochrzczony i nazwany Leandrem. Sair miaÅ‚ chrzest pragnienia. Nie żyÅ‚ już, gdy Jezus przybyÅ‚ do krainy królów.
Teokeno byÅ‚ z Mecji, kraju, poÅ‚ożonego wiÄ™cej w górach.(...) OchrzciÅ‚ go Å›wiÄ™ty Tomasz, nadajÄ…c mu imiÄ™ Leon. Imiona: Kasper, Melchior i Baltazar dano tym królom dlatego, ponieważ te imiona zupeÅ‚nie do nich siÄ™ stosujÄ…. Albowiem Kasper oznacza: idzie z miÅ‚oÅ›ciÄ…; Melchior: chodzi dokoÅ‚a, idzie z pochlebstwem, przystÄ™puje ze sÅ‚odyczÄ…. Baltazar: wolÄ… swojÄ… szybko porywa; swojÄ… wolÄ™ natychmiast do woli Boga stosuje.

Od obozu Menzora mieszkaÅ‚ Sair trzy dni drogi, na każdy po 12 godzin liczÄ…c, a Teokeno o pięć takich dni byÅ‚ oddalony. Menzor i Sair byli razem, gdy z gwiazd dowiedzieli siÄ™ o narodzeniu Jezusa, i nazajutrz wybrali siÄ™ z orszakiem swoim w drogÄ™. Teokeno miaÅ‚ to samo widzenie w domu i szybko podążyÅ‚ za nimi. Kraje Trzech Królów leżaÅ‚y w ten sposób, iż wszystkie razem tworzyÅ‚y trójkÄ…t. Menzor i Sair mieszkali bliżej siebie, Teokeno mieszkaÅ‚ najdalej.
ZdawaÅ‚o siÄ™, jakoby Å›w. Józef wiedziaÅ‚ o ich przybyciu. Czy siÄ™ o tym w Jerozolimie lub podczas widzenia dowiedziaÅ‚, nie wiem; lecz wÅ›ród dnia widziaÅ‚am go przynoszÄ…cego rozmaite przedmioty z Betlejem, owoce, miód i zioÅ‚a. WidziaÅ‚am też, że grotÄ™ starannie uprzÄ…tnÄ…Å‚, że owÄ… odgrodzonÄ… komórkÄ™ u wejÅ›cia zupeÅ‚nie zestawiÅ‚ drzewo zaÅ› i sprzÄ™ty kuchenne przed drzwi pod schronisko wyniósÅ‚. Gdy orszak zeszedÅ‚ w dolinÄ™ groty z żłóbkiem, zsiedli i zaczÄ™li rozbijać namiot; ludzie zaÅ›, którzy z Betlejem za nimi byli pobiegli, powrócili znowu do miasta. Już rozbili część namiotu, gdy znowu ujrzeli ponad grotÄ… gwiazdÄ™, a w niej zupeÅ‚nie wyraźnie DzieciÄ…tko. StaÅ‚a tuż nad żłóbkiem, swÄ… wstÄ™gÄ… lÅ›niÄ…cÄ… prosto naÅ„ wskazujÄ…c. Odkryli gÅ‚owy i widzieli, iż gwiazda siÄ™ powiÄ™kszaÅ‚a, jakoby siÄ™ zbliżaÅ‚a i na dóÅ‚ opuszczaÅ‚a. Zdaje mi siÄ™, iż widziaÅ‚am jÄ… wzrastajÄ…cÄ… do wielkoÅ›ci przeÅ›cieradÅ‚a.
Z poczÄ…tku byli bardzo zdziwieni. ByÅ‚o już ciemno, nie byÅ‚o widać żadnego domu, tylko pagórek żłóbka podobny do waÅ‚u. Lecz wnet niezmiernie byli uradowani i szukali wejÅ›cia do groty. Menzor, otworzywszy drzwi, spostrzegÅ‚ grotÄ™ peÅ‚nÄ… blasku i MaryjÄ™ z DzieciÄ…tkiem w głębi siedzÄ…cÄ…, zupeÅ‚nie podobnÄ… do owej dziewicy, którÄ… zawsze w gwieździe widzieli. Król wyszedÅ‚ i oznajmiÅ‚ to dwom drugim. Teraz wszyscy trzej wstÄ…pili w przedsionek. WidziaÅ‚am, że Józef wyszedÅ‚ do nich ze starym pastuszkiem i bardzo uprzejmie z nimi rozmawiaÅ‚. Powiedzieli mu prostodusznie, iż przybyli, by nowonarodzonemu królowi żydów, którego gwiazdÄ™ widzieli, pokÅ‚on oddać i dary mu ofiarować. Józef powitaÅ‚ ich z pokorÄ….(...)
Teraz weszÅ‚o drzwiami najpierw dwóch mÅ‚odzieÅ„ców, należących do drużyny Menzora, zaÅ›cielajÄ…c drogÄ™ aż do żłóbka dywanami. Gdy siÄ™ oddalili, wstÄ…piÅ‚ Menzor z swymi czterema towarzyszami; sandaÅ‚y odÅ‚ożyli. Dwaj sÅ‚udzy nieÅ›li za nimi aż do groty z żłóbkiem tacÄ™ z darami; przy wejÅ›ciu odebraÅ‚ im Menzor tacÄ™ i uklÄ™knÄ…wszy, poÅ‚ożyÅ‚ jÄ… przed MaryjÄ… na ziemiÄ™. Dwaj inni królowie ustawili siÄ™ ze swymi towarzyszami w przedsionce groty.
GrotÄ™ widziaÅ‚am peÅ‚nÄ… nadprzyrodzonego Å›wiatÅ‚a. Naprzeciw wejÅ›cia, na miejscu narodzenia, byÅ‚a Maryja w postawie wiÄ™cej leżącej, aniżeli siedzÄ…cej, oparta na jedno ramiÄ™, obok Niej Józef, a po jej prawej stronie leżaÅ‚o DzieciÄ…tko Jezus w koÅ‚ysce, podwyższonej i kobiercem pokrytej. Gdy wszedÅ‚ Menzor, Maryja podniosÅ‚a siÄ™ w postawie siedzÄ…cej, spuÅ›ciÅ‚a welon na twarz, i wzięła zakryte DzieciÄ…tko do siebie na Å‚ono.
Lecz odchyliÅ‚a zasÅ‚onÄ™, tak że górnÄ… część ciaÅ‚a aż do ramionek byÅ‚o widać odkrytÄ…, i trzymaÅ‚a DzieciÄ…tko w postawie prostej, oparte o piersi, podpierajÄ…c Mu gÅ‚ówkÄ™ jednÄ… rÄ™kÄ…. MiaÅ‚o rÄ…czki na piersiach, jakby modlÄ…c siÄ™, byÅ‚o bardzo miÅ‚e, jaÅ›niejÄ…ce i ujmowaÅ‚o wszystkich wokoÅ‚o. Menzor, upadÅ‚szy przed MaryjÄ… na kolana, pochyliÅ‚ gÅ‚owÄ™, zÅ‚ożyÅ‚ rÄ™ce na krzyż na piersiach i ofiarujÄ…c dary, wymawiaÅ‚ pobożne sÅ‚owa. Potem wyjÄ…wszy z worka u pasa garść dÅ‚ugich jak palec grubych i ciężkich prÄ™cików, które u góry byÅ‚y cienkie, w Å›rodku zaÅ› ziarniste i zÅ‚ociste, poÅ‚ożyÅ‚ je z pokorÄ…, jako swój dar, Maryi obok DzieciÄ…tka na Å‚ono, a Maryja przyjÄ…wszy je uprzejmie i pokornie przykryÅ‚a rÄ…bkiem swego pÅ‚aszcza. Towarzysze Menzora stali za nim z gÅ‚owÄ… głęboko pochylonÄ…. Menzor ofiarowaÅ‚ zÅ‚oto, ponieważ byÅ‚ peÅ‚en wiernoÅ›ci i miÅ‚oÅ›ci i ponieważ z niewzruszonym nabożeÅ„stwem i usiÅ‚owaniem zawsze szukaÅ‚ zbawienia.

Gdy on i jego towarzysze siÄ™ usunÄ™li, wszedÅ‚ Sair ze swymi czterema towarzyszami i upadÅ‚ na kolana. W rÄ™ku niósÅ‚ zÅ‚otÄ… Å‚ódkÄ™ z kadzidÅ‚em, peÅ‚nÄ… maÅ‚ych, zielonych ziaren jak żywica. OfiarowaÅ‚ kadzidÅ‚o, ponieważ ochoczo i z ulegÅ‚oÅ›ciÄ…, lgnÄ…Å‚ do woli Bożej i z wszelkÄ… gotowoÅ›ciÄ… szedÅ‚ za niÄ…. PoÅ‚ożyÅ‚ swój dar na małą tacÄ™ i trwaÅ‚ dÅ‚ugo w postawie klÄ™czÄ…cej.
Po nim zbliżyÅ‚ siÄ™ Teokeno, najstarszy. Nie mógÅ‚ klÄ™czeć, byÅ‚ bowiem za stary i za otyÅ‚y. StaÅ‚ schylony i poÅ‚ożyÅ‚ na tacÄ™ zÅ‚otÄ… Å‚ódkÄ™ z zielonym, delikatnym zielem. ByÅ‚o jeszcze zupeÅ‚nie Å›wieże i żywe, staÅ‚o prosto jak wspaniaÅ‚y, zielony krzew z biaÅ‚ymi kwiatkami.
PrzyniósÅ‚ mirry, albowiem mirra oznacza umartwienie i pokonane namiÄ™tnoÅ›ci. Zacny ten mąż zwalczyÅ‚ ciężkie pokusy do baÅ‚wochwalstwa i do wielożeÅ„stwa. Bardzo dÅ‚ugo pozostawaÅ‚ przed DzieciÄ…tkiem Jezus, tak, iż obawiaÅ‚am siÄ™ o owych dobrych ludzi z drużyny, którzy bardzo cierpliwie na dworze przed wejÅ›ciem czekali, ażeby wreszcie i oni DzieciÄ…tko Jezus zobaczyć mogli.
Mowy królów i wszystkich, którzy po nich przystÄ™powali i odchodzili, byÅ‚y prostoduszne i jakby upojone miÅ‚oÅ›ciÄ…. OpiewaÅ‚y one mniej wiÄ™cej w ten sposób: “WidzieliÅ›my Jego gwiazdÄ™ i wiemy, że On jest królem ponad wszystkie króle. Przychodzimy oddać Mu pokÅ‚on, i ofiarować dary." WÅ›ród Å‚ez najserdeczniejszych polecali DzieciÄ…tku Jezus siebie, swoje rodziny, swój kraj, swych ludzi, swój majÄ…tek, wszystko, co tylko na Å›wiecie dla nich wartość miaÅ‚o; iżby przyjÄ…Å‚ ich serca, ich dusze, wszystkie ich uczynki i myÅ›li, iżby ich oÅ›wieciÅ‚, obdarzyÅ‚ wszelakÄ… cnotÄ…, a ziemiÄ™ nawiedziÅ‚ szczęściem, pokojem i miÅ‚oÅ›ciÄ…. Trudno wypowiedzieć, jakÄ… paÅ‚ali miÅ‚oÅ›ciÄ… i pokorÄ… i jak Å‚zy radoÅ›ci spÅ‚ywaÅ‚y po ich licach i po brodzie najstarszego. ByÅ‚o im bardzo bÅ‚ogo, wydawaÅ‚o im siÄ™, jakoby w gwieździe przybyli, za którÄ… ich przodkowie tak dÅ‚ugo wytrwale tÄ™sknili i w którÄ… z takim upragnieniem siÄ™ wpatrywali. ByÅ‚a w nich wszelaka radość ze speÅ‚nionej obietnicy od tylu wieków.(...)
Dary królów, materie, pÅ‚aszcze, zÅ‚ote naczynia, sÅ‚owem wszystko użyte zostaÅ‚o po Zmartwychwstaniu do pierwszego nabożeÅ„stwa.
ŹródÅ‚o: sanctus.pl
powrót
