Trzeba często mówić często o Miłosierdziu Bożym i zachęcać do ufności w nie. To jedno z naszych podstawowych zadań - ufać i szerzyć tę ufność wśród innych. Tym razem chciałbym jednak podzielić się krótką refleksją na temat błędnego rozumienia tego przymiotu Stwórcy.
Pierwszy błąd: czekanie z nawróceniem do śmierci.
Rozumowanie: skoro Bóg jest nieskończenie Miłosierny i chce mi przebaczyć, to kiedy w końcu zwrócę się do Niego z prośbą o przebaczenie to mi go nie odmówi, znane są przecież liczne przypadki ludzi sławnych czy zwykłych grzeszników, którzy nawrócili się na łożu śmierci. Teraz chcę żyć jak żyję, zresztą nie jestem takim złym człowiekiem.
Komentarz: wiele osób tak myśli, o czym świadczy ich życie, ale nie przyznają się do tego otwarcie nawet przed sobą. Nie chcą spojrzeć Prawdzie w oczy - Bóg chce dla nas najlepiej, che, abyśmy żyli Miłością, którą jest On Sam. Chce, byśmy skierowali się ku Niemu całym sobą ("całym sercem, umysłem, ze wszystkich sił"), letniość jest Mu obrzydliwa ("wypluję cię z Moich Ust"). Z resztą, wszyscy o tym wiemy. Mniej osób uświadamia sobie ukrytą pułapkę w założeniu, że jeszcze wiele czasu przed nami i że będziemy mieli jeszcze wiele okazji do nawrócenia. Naturalnie Jezus wyciąga do nas zbawczą Dłoń do ostatniej chwili, ale sęk w tym czy będziemy potrafili przyjąć oferowaną nam ostatnią linę ratunkową? To nie jest takie oczywiste jak się teraz wydaje. W ostatnich bowiem chwilach naszego życia szatan użyje całą władzę jaką mu daliśmy do rąk przez tyle lat zmarnowanego, grzesznego życia, aby nam w tym przeszkodzić. Jeżeli teraz udaje mu się bez większego wysiłku trzymać nas uwięzi, to żadnym sposobem nie wyswobodzimy się własnymi siłami z jego łap w decydujących chwilach. Jego największym zwycięstwem jest przekonanie nas, że będziemy sobie wtedy po prostu swobodnie wybierać jak w biurze turystycznym. Tymczasem czeka nas walka na śmierć i życie wieczne. Czy wtedy będzie ktoś się za nas modlił? Czy będzie możliwe przystąpienie do spowiedzi? Skoro tak mało ufamy Bogu teraz, skąd przyjdzie nam ufności w decydującym momencie, gdy szatan przedstawi nam przed oczami całą ohydę naszego życie, wszystkie popełnione grzechy, całą naszą nędzę i niewdzięczność?
Drugi błąd: Bóg okaże mi Miłosierdzie na sądzie.
Rozumowanie: wiem, że jestem grzesznikiem, ale Bóg jest Miłosierny i bardzo mnie kocha, więc na sądzie Miłosierdzie zwycięży nad Sprawiedliwością. Jezus chce byśmy mu ufali, więc ufam, że tak się stanie, przecież tyle razy podkreślał, żeby się nie lękali nawet najwięksi grzesznicy.
Komentarz: "Miłosierdzie Boże nad wszystkie dzieła Jego". Pewnie, że tak. "Bóg jest Miłością", naturalnie. Jednakowoż Pan Jezus nie pozostawił wątpliwości, kto na sądzie dostąpi Miłosierdzia: "błogosławieni miłosierni, albowiem oni Miłosierdzia dostąpią" i "byłem głodny a daliście mi jeść" etc. Uczynki spełniane bez miłości nie mają u Sędziego Sprawiedliwego żadnej wartości, a więc wszystko sprowadza się do tego, żeby najpierw przyjąć Miłość, którą jest sam Bóg. I tu wkracza Jego uprzedzająca Łaska, jak wyjaśnił to św. Faustynie:
"Pisz, mów o moim miłosierdziu. Powiedz duszom, gdzie mają szukać pociech, to jest w trybunale miłosierdzia, 664 tam są największe cuda, które się nieustannie powtarzają. Aby zyskać ten cud, nie trzeba odprawić dalekiej pielgrzymki ani też składać jakichś zewnętrznych obrzędów, ale wystarczy przystąpić do stóp zastępcy mojego z wiarą i powiedzieć mu nędzę swoją, a cud miłosierdzia Bożego okaże się w całej pełni. Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone — nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni. O biedni, którzy nie korzystają z tego cudu miłosierdzia Bożego; na darmo będziecie wołać, ale będzie już za późno."
powrt