Legion Małych Rycerzy Miłosiernego Serca Jezusowego
Ja was wybrałem i was powołem, potrzebuję was i wzywam.
> O nas > Patronowie
ŚW. CHARBEL - ŚWIĘTY POKOJU I MISTYK WSCHODU, ( liturgiczne wspomnienie, 28 lipca )
Ojciec Charbel pragnął umrzeć w całkowitym zapomnieniu, ale opatrzność Boża nie dozwoliła, aby tak się stało. W dzień po pogrzebie okoliczni mieszkańcy zauważają nową, jasną smugę światła unoszącą się i opadającą nad mogiłą. Przez 45 nocy nad jego grobem unosiło się to nadziemskie światło. Obserwowane to było przez ludzi z bliska i z daleka. I dopiero wtedy w pełni zaczęto mówić o „Świętym Charbelu”, ukrywającym się za życia. W ciągu trzech pierwszych miesięcy od śmierci, zanotowano 350 uzdrowień. Ogarnięci tym entuzjazmem prości górale libańscy, postanawiają wygrzebać ciało i rozdzielić jego cząstki jako relikwie. Władze kościelne w porę jednak dowiadują się o tym i chcąc temu przeszkodzić postanowiły ekshumować zwłoki i złożyć je w niedostępnym dla wiernych miejscu. I tym podobnych czynności trzeba było przeprowadzać wiele razy.
Liturgiczne wspomnienie w Polsce - 28 lipca - kliknij tu
powrt
(wg oprac. Krzysztofa Dziemidowicza)
To krótkie opracowanie ma za zadanie przybliżenia tej postaci... Wiadomości o życiu św. Charbela zostały zebrane z różnych źródeł i połączone w jedną całość. Zanim ukaże się bardziej wyczerpująca pozycja, niech ona na razie wystarczy i stanie się zachętą do poznania i umiłowania tego wielkiego Świętego.
Pod koniec trwającego jeszcze Soboru Watykańskiego II-go został beatyfikowany libański mnich Maronita – O. Charbel (czyt. Szarbel) Makhlouf. Było to wydarzenie wyjątkowe, a jednocześnie krok w stronę jedności z bliskowschodnimi chrześcijanami. Jest on bowiem pierwszym świętym Katolickiego Kościoła Orientalnego (maronickiego) jednak nie łacińskiego. Jest on pierwszym wyznawcą Wschodu, który zgodnie z formalnym postanowieniem Kościoła Katolickiego został wyniesiony na ołtarze do takiej godności.
Za życia obdarzony był darem różnych charyzmatów, a po śmierci zasłynął szczególną mocą cudotwórczą. Dziś, wokół siebie skupia nie tylko wszystkich chrześcijan, ale również muzułmanów nie tylko Libanu, ale także Syrii, Iranu, Turcji i Jordanii. Dziś jest czczony w swojej ojczyźnie tak jak u nas św. Maksymilian Maria Kolbe, ponieważ zostali dani ludzkości XX wieku. Za życia był zupełnie nieznany, bo prowadził je skrycie. Nie pozostawił też po sobie żadnej spuścizny literackiej. Nie napisał żadnego listu, nie był też nigdy fotografowany. I nagle tuż po jego śmierci zaczynają się dziać zdumiewające rzeczy, które rozsławiają jego imię nie tylko na Bliskim Wschodzie. Wprowadzają w zakłopotanie uczonych, dlatego wśród świętych doby współczesnej jest postacią tak wyjątkową, że mówi się o nim, jako prawdziwym fenomenie świętości.
Pod koniec trwającego jeszcze Soboru Watykańskiego II-go został beatyfikowany libański mnich Maronita – O. Charbel (czyt. Szarbel) Makhlouf. Było to wydarzenie wyjątkowe, a jednocześnie krok w stronę jedności z bliskowschodnimi chrześcijanami. Jest on bowiem pierwszym świętym Katolickiego Kościoła Orientalnego (maronickiego) jednak nie łacińskiego. Jest on pierwszym wyznawcą Wschodu, który zgodnie z formalnym postanowieniem Kościoła Katolickiego został wyniesiony na ołtarze do takiej godności.
Za życia obdarzony był darem różnych charyzmatów, a po śmierci zasłynął szczególną mocą cudotwórczą. Dziś, wokół siebie skupia nie tylko wszystkich chrześcijan, ale również muzułmanów nie tylko Libanu, ale także Syrii, Iranu, Turcji i Jordanii. Dziś jest czczony w swojej ojczyźnie tak jak u nas św. Maksymilian Maria Kolbe, ponieważ zostali dani ludzkości XX wieku. Za życia był zupełnie nieznany, bo prowadził je skrycie. Nie pozostawił też po sobie żadnej spuścizny literackiej. Nie napisał żadnego listu, nie był też nigdy fotografowany. I nagle tuż po jego śmierci zaczynają się dziać zdumiewające rzeczy, które rozsławiają jego imię nie tylko na Bliskim Wschodzie. Wprowadzają w zakłopotanie uczonych, dlatego wśród świętych doby współczesnej jest postacią tak wyjątkową, że mówi się o nim, jako prawdziwym fenomenie świętości.
POCZĄTKI
Józef (Youssef) Antoni Makhlouf urodził się 8 maja 1828 r. w Bagakafra w północnym Libanie, w małej libańskiej wiosce. Miejscowość ta należy do najwyżej położonych w pasie gór libańskich, prawie 1600 m npm., odległym o 140 km od Bejrutu i panuje nad doliną Qudicka – co oznacza Święta Dolina.
Wioska ta jest położona u stóp słynnych cedrów libańskich. Józef był piątym dzieckiem w rodzinie. Jego ojciec Antoni Zarrour Makhlouf był prostym farmerem, lecz za to bogaty w autentyczną wiarę. Matka Brygida Al.-Chidiag również była bardzo religijna. Jego rodzice byli więc skromnie uposażeni i bardzo prości, posiadali kawałek ziemi, trudnili się hodowlą owiec. Byli katolikami wschodnimi ale obrządku maronickiego. Kapłani tego obrządku przy odprawianiu Mszy św. stosują liturgię św. Jakuba w języku syryjskim. Dlatego młodego Józefa wychowali we właściwym sobie duchu, w atmosferze pobożności i uczciwości. Tak więc od najmłodszych lat przesiąka taką atmosferą, w kręgu dawnego i surowego przestrzeganego obyczaju chrześcijańskiego.
W domu rodzice dbali o szczególne wpojenie miłości do Najświętszej Dziewicy. Dlatego też już jako mały chłopiec zostaje poświęcony Jej na własność. Maryja stała się dla niego drugą Matką, tym bardziej jeszcze, gdy w wieku trzech lat utracił ojca, który zginął, gdy został zmuszony do pracy przy transporcie materiałów dla armii Ottomane.
Osierocony Józef wraz ze swoimi rówieśnikami zaczął uczęszczać do wiejskiej szkoły, która podlegała miejscowej parafii i była przez nią utrzymywana. Z wielką miłością też pomagał w pracy matce. W Tym czasie w jego młodym sercu wzbudziło się zamiłowanie do modlitwy i samotności. Był urzeczony pięknem otaczającej go przyrody. Patrzył na góry libańskie, na wysokie i rozłożyste cedry Libanu pokryte bielą i w dziecinny sposób oddawał się kontemplacji dzieł Bożych i wtenczas rodziła się myśl całkowitego oddania się Bogu. Czuł, że Bóg coraz gwałtowniej go woła. Kontemplując i upajając się niezwykłością przyrody poznawał coraz lepiej Swego Stwórcę. Jeżeli świat przyrody jest tak piękny, to cóż dopiero jej Twórca. Czytając Pismo Święte znajdował w nim słowa mówiące wiele o cedrach Libanu. Wtenczas – gdy czystą duszę człowieka i wierną Bogu porównywano ze śniegiem znajdującym się na szczytach cedrów i taką czystą duszę dla Boga postanowił zachować Józef.
Wioska ta jest położona u stóp słynnych cedrów libańskich. Józef był piątym dzieckiem w rodzinie. Jego ojciec Antoni Zarrour Makhlouf był prostym farmerem, lecz za to bogaty w autentyczną wiarę. Matka Brygida Al.-Chidiag również była bardzo religijna. Jego rodzice byli więc skromnie uposażeni i bardzo prości, posiadali kawałek ziemi, trudnili się hodowlą owiec. Byli katolikami wschodnimi ale obrządku maronickiego. Kapłani tego obrządku przy odprawianiu Mszy św. stosują liturgię św. Jakuba w języku syryjskim. Dlatego młodego Józefa wychowali we właściwym sobie duchu, w atmosferze pobożności i uczciwości. Tak więc od najmłodszych lat przesiąka taką atmosferą, w kręgu dawnego i surowego przestrzeganego obyczaju chrześcijańskiego.
W domu rodzice dbali o szczególne wpojenie miłości do Najświętszej Dziewicy. Dlatego też już jako mały chłopiec zostaje poświęcony Jej na własność. Maryja stała się dla niego drugą Matką, tym bardziej jeszcze, gdy w wieku trzech lat utracił ojca, który zginął, gdy został zmuszony do pracy przy transporcie materiałów dla armii Ottomane.
Osierocony Józef wraz ze swoimi rówieśnikami zaczął uczęszczać do wiejskiej szkoły, która podlegała miejscowej parafii i była przez nią utrzymywana. Z wielką miłością też pomagał w pracy matce. W Tym czasie w jego młodym sercu wzbudziło się zamiłowanie do modlitwy i samotności. Był urzeczony pięknem otaczającej go przyrody. Patrzył na góry libańskie, na wysokie i rozłożyste cedry Libanu pokryte bielą i w dziecinny sposób oddawał się kontemplacji dzieł Bożych i wtenczas rodziła się myśl całkowitego oddania się Bogu. Czuł, że Bóg coraz gwałtowniej go woła. Kontemplując i upajając się niezwykłością przyrody poznawał coraz lepiej Swego Stwórcę. Jeżeli świat przyrody jest tak piękny, to cóż dopiero jej Twórca. Czytając Pismo Święte znajdował w nim słowa mówiące wiele o cedrach Libanu. Wtenczas – gdy czystą duszę człowieka i wierną Bogu porównywano ze śniegiem znajdującym się na szczytach cedrów i taką czystą duszę dla Boga postanowił zachować Józef.
POWOŁANIE ZAKONNE
Na szczytach gór libańskich widział liczne klasztory mnichów wschodnich tzw. deiry. Tam mieszkający mnisi realizowali swoje ideały monastycznego życia, jakie przyświecały w pierwszych wiekach chrześcijaństwa Ojcom pustyni: św. Antoniemu Wielkiemu, św. Pachomiuszowi czy też Maronowi. To był rozmodlony Wschód „dżel ek Kadisz” – Święta Góra – tak jak lubią jeszcze dziś Libańczycy nazywać swój kraj. W jednym z takich klasztorów – św. Antoniego Kozhaya – przebywali dwaj jego wujowie eremici (ze strony matki). Pociągany ich przykładem, pragnie też zostać zakonnikiem, dlatego tak gorąco modli się o to do Błogosławionej Dziewicy. Ale nagle pojawiają się na jego drodze trudności, jednak dłużej czekać nie może, tym bardziej, gdy młoda dziewczyna ze wsi pragnie go poślubić. Ma 23 lata. Głos Boży odzywa się coraz natarczywiej. Wzywa do porzucenia świata. I tak pewnego ranka 1851 r. nie zostawiwszy nawet żadnej informacji dla matki, młody Józef wstępuje do klasztoru Matki Bożej w Maypong, należącego do Zakonu Maronitów Libańskich. I tu młody aspirant, pod opieką Najświętszej Dziewicy rozpoczyna pierwszy rok nowicjatu. Przybiera za wzór życia imię Charbel (imię Charbel oznacza po aramejsku „POMAZANIEC BOŻY”). Św. Charbel to imię męczennika z Antioch, który umarł w 107 r. Dojrzałość i zdecydowanie Józefa sprawiły, że nic nie mogło zmienić jego decyzji.
ŚLUBY ZAKONNE
Po skończeniu pierwszego roku nowicjatu, młody brat Charbel zostaje wysłany do klasztoru św. Marona w Annaya, aby odbyć jego drugi rok. Kamień węgielny pod budowę tego klasztoru został położony w roku 1828, w roku jego urodzenia. W tym klasztorze – w Annaya – kończy nowicjat i w dniu 1 listopada 1853 r. składa profesję zakonną, składając Bogu ślub posłuszeństwa, czystości i ubóstwa. Miał 25 lat. Przez okres dwuletniego nowicjatu gruntownie zaprawia się w cnotach, a zwłaszcza w zaparciu samego siebie i pokorze.
ŚWIĘCENIA KAPŁAŃSKIE
Mimo, że przez tyle lat prowadził surowy tryb życia, jednak go to nie zadawala. Dąży do jeszcze bardziej ściślejszego zjednoczenia z Bogiem. Tak jak to zakłada tradycja wschodnia, która mówi, że zakonnik może osiągnąć pełnię tylko w życiu samotnym. Gdy się jest jedynym wobec Jedynego, pełne zjednoczenie z Bogiem może dokonać się tylko w samotności. Życie wspólnotowe, w rozumieniu Ojców Pustyni, zostało założone jedynie jako okres przejściowy lub formacyjny, do życia prawdziwie pustelniczego.
Charbel wie, że Bóg żąda od niego jeszcze większej doskonałości i dlatego prosi wielokrotnie przełożonych o pozwolenie, by zostać pustelnikiem. Oni Jednak długo odwlekają decyzję. Dopiero w roku 1875 po widzialnym cudzie z lampą, którą zapalono w jego celi, chociaż zawierała tylko samą wodę, pozwolono na wstąpienie do Pustelni, która podlegała pod klasztor w Annaya. Była to pustelnia Świętych: św. Piotra i Pawła, leżąca niedaleko tego klasztoru. Z jej tarasu położonego na wysokości 1300 m n.p.m. rozciąga się wspaniały widok na wzgórza i doliny Libanu, na lśniącą w oddali niebieską toń Morza Śródziemnego, i aż hen po Byblos (dziś Dżabeil) starożytnego miasta Fenicjan. Zgodnie z regułą i konstytucją Zakonu pozostawał pod posłuszeństwem superiora klasztoru.
Charbel wie, że Bóg żąda od niego jeszcze większej doskonałości i dlatego prosi wielokrotnie przełożonych o pozwolenie, by zostać pustelnikiem. Oni Jednak długo odwlekają decyzję. Dopiero w roku 1875 po widzialnym cudzie z lampą, którą zapalono w jego celi, chociaż zawierała tylko samą wodę, pozwolono na wstąpienie do Pustelni, która podlegała pod klasztor w Annaya. Była to pustelnia Świętych: św. Piotra i Pawła, leżąca niedaleko tego klasztoru. Z jej tarasu położonego na wysokości 1300 m n.p.m. rozciąga się wspaniały widok na wzgórza i doliny Libanu, na lśniącą w oddali niebieską toń Morza Śródziemnego, i aż hen po Byblos (dziś Dżabeil) starożytnego miasta Fenicjan. Zgodnie z regułą i konstytucją Zakonu pozostawał pod posłuszeństwem superiora klasztoru.
JEGO CNOTY
W swojej młodości, żyjąc jeszcze na wsi, odznaczał się O. Charbel pobożnością, skromnością, prostotą, szczerością. Wstępując do klasztoru kontynuował jedynie wszechstronny rozwój wszystkich cnót chrześcijańskich. Jego czystość była prawdziwie anielska i promieniowała na otoczenie, gdziekolwiek był. W swoim ubóstwie naśladował największych świętych Kościoła, ponieważ był świadomy tego, że pozbawiając się wszystkiego, staje się jednocześnie bogaty w Panu. Jego posłuszeństwo regule, konstytucjom i przełożonym było doskonałe, tak że stało się nawet legendarne.
Przez 23 lata przebywania w pustelni – wychodził z niej bardzo rzadko. Był mężem głębokiej modlitwy, godzinami klęczał przed Najświętszym Sakramentem, żyjąc według Prawa Pańskiego: „Módlcie się, a nie ustawajcie.” Czcił gorąco Matkę Bożą – tak wielką miłością – że jego serce upodobniło się do Serca Maryi. Godzinami odmawiał przed Jej obrazem różaniec. Szanował innych, nawet tych, którzy mieli we wspólnocie najmniejsze znaczenie. W klasztorze oraz w pustelni oddany był najsurowszej pokucie i pracy. Stanowił wzór ascezy i świętości. Wybierał zawsze takie zajęcia, które były najtrudniejsze i poniżające. Jego życie w ten sposób było podzielone pomiędzy modlitwę i pracę. Jego ciągła praca, wydłużające się posty, akty umartwienia i zjednoczenie z Bogiem uczyniło z niego anioła w ludzkiej postaci. Duchowość swojego życia oprócz kultu Eucharystii i nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny, która w liturgii maronickiej zajmuje naczelne miejsce, opierał na głębokiej znajomości Pisma Świętego. Przez 39 lat swojego kapłańskiego życia odprawiał Mszę Św. po długim przygotowaniu i zawsze kończył dziękczynieniem, które nie trwało krócej jak dwie godziny. Czasami rzadko odwiedzają go pielgrzymi, którzy dostrzegają w nim wielkiego mistyka. Jego duchową sylwetkę określają w słowach: „Człowiek upojony Bogiem”.
Przez 23 lata przebywania w pustelni – wychodził z niej bardzo rzadko. Był mężem głębokiej modlitwy, godzinami klęczał przed Najświętszym Sakramentem, żyjąc według Prawa Pańskiego: „Módlcie się, a nie ustawajcie.” Czcił gorąco Matkę Bożą – tak wielką miłością – że jego serce upodobniło się do Serca Maryi. Godzinami odmawiał przed Jej obrazem różaniec. Szanował innych, nawet tych, którzy mieli we wspólnocie najmniejsze znaczenie. W klasztorze oraz w pustelni oddany był najsurowszej pokucie i pracy. Stanowił wzór ascezy i świętości. Wybierał zawsze takie zajęcia, które były najtrudniejsze i poniżające. Jego życie w ten sposób było podzielone pomiędzy modlitwę i pracę. Jego ciągła praca, wydłużające się posty, akty umartwienia i zjednoczenie z Bogiem uczyniło z niego anioła w ludzkiej postaci. Duchowość swojego życia oprócz kultu Eucharystii i nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny, która w liturgii maronickiej zajmuje naczelne miejsce, opierał na głębokiej znajomości Pisma Świętego. Przez 39 lat swojego kapłańskiego życia odprawiał Mszę Św. po długim przygotowaniu i zawsze kończył dziękczynieniem, które nie trwało krócej jak dwie godziny. Czasami rzadko odwiedzają go pielgrzymi, którzy dostrzegają w nim wielkiego mistyka. Jego duchową sylwetkę określają w słowach: „Człowiek upojony Bogiem”.
ŚMIERĆ – NARODZINY DLA NIEBA
Nadchodzi jednak dzień 16 grudnia 1898 r. O. Charbel tak jak zawsze, o godz. 11:00 w swojej kapliczce rozpoczął odprawiać Mszę św. W momencie Podniesienia doznaje ataku paraliżu, dokładnie w chwili, gdy odmawia modlitwę Liturgii Maronitów: „Abo dkusztu... Ojcze wszelkiej prawdy, oto ofiara Syna Twego, który umarł za mnie... Spojrzyj na Jego Krew przelaną na Golgocie dla mojego zbawienia i przyjmij moją ofiarę.” Agonia przeciąga się przez osiem dni. Przez cały czas jej trwania O. Charbel stara się dokończyć przerwaną Eucharystyczną modlitwę mszalną. Umiera w wigilie Bożego Narodzenia, w dniu 24.XII.1898 r. w zupełnym prawie osamotnieniu – w zimowy mroźny dzień. Wysokie, rozłożyste cedry libańskie lśniły śnieżną bielą, gdy jego dusza unosiła się przed tron Boży, aby odebrać wieniec chwały zostawiony tym, którzy szczególnie miłowali Boga. Miał wówczas 70 lat.
Nazajutrz, w samo Boże Narodzenie zostaje pochowany na skromnym wiejskim cmentarzu. I dopiero po jego śmierci zaczynają się dziać wokół jego osoby zdumiewające rzeczy, chociaż już w czasie życia uważany był za Świętego. W dniu jego pogrzebu superior klasztoru sporządził następującą notatkę w dzienniku klasztornym:
Nazajutrz, w samo Boże Narodzenie zostaje pochowany na skromnym wiejskim cmentarzu. I dopiero po jego śmierci zaczynają się dziać wokół jego osoby zdumiewające rzeczy, chociaż już w czasie życia uważany był za Świętego. W dniu jego pogrzebu superior klasztoru sporządził następującą notatkę w dzienniku klasztornym:
„24 grudnia 1898 r. zmarł w paraliżu, zaopatrzony sakramentami świętymi O. Charbel z Begna Kafera – pustelnik. Został on wezwany na łono Boże w wieku lat siedemdziesięciu. Z powodu zastrzeżenia, które uczynił on przed swoją śmiercią, nie mogę przekazywać żadnych szczegółów z jego życia. Wierność ślubom zakonnym, przykładowe posłuszeństwo, zachowanie się, były w jego osobie bardziej anielskie niż ludzkie”.
Ojciec Charbel pragnął umrzeć w całkowitym zapomnieniu, ale opatrzność Boża nie dozwoliła, aby tak się stało. W dzień po pogrzebie okoliczni mieszkańcy zauważają nową, jasną smugę światła unoszącą się i opadającą nad mogiłą. Przez 45 nocy nad jego grobem unosiło się to nadziemskie światło. Obserwowane to było przez ludzi z bliska i z daleka. I dopiero wtedy w pełni zaczęto mówić o „Świętym Charbelu”, ukrywającym się za życia. W ciągu trzech pierwszych miesięcy od śmierci, zanotowano 350 uzdrowień. Ogarnięci tym entuzjazmem prości górale libańscy, postanawiają wygrzebać ciało i rozdzielić jego cząstki jako relikwie. Władze kościelne w porę jednak dowiadują się o tym i chcąc temu przeszkodzić postanowiły ekshumować zwłoki i złożyć je w niedostępnym dla wiernych miejscu. I tym podobnych czynności trzeba było przeprowadzać wiele razy.
TRWAŁOŚĆ JEGO CIAŁA
I po raz pierwszy okazało się, że jego ciało pozostało nie naruszone, że ciągle wydzielało pot i krew. Zostaje złożone w nowej trumnie. W miarę napływu pielgrzymów, mnożyły się wyjątkowe łaski otrzymane za jego pośrednictwem. Zaczęto spisywać wszystkie uzdrowienia i łaski duchowe otrzymywane za przyczyną O. Chrabela.
Takich oględzin ciała O. Charbela dokonywano bardzo często. W 1950 r. podczas tzw. wielkiej ekshumacji, grób zostaje ponownie otwarty w obecności oficjalnej Komisji Kościelnej, w skład której wchodzili wybitni lekarze. Przystąpiła ona do sprawdzenia nienaruszalności jego zwłok i oficjalnie potwierdziła to, co już wcześniej stwierdzono. Ciało o. Szarbela pokryte było warstwą białawej pleśni. Po jej usunięciu stwierdzono że O. Charbel w 52 lata po śmierci spoczywał jak gdyby pogrążony we śnie. Wydzielał przyjemną woń. Na jego obliczu było widać pogodny uśmiech. Nieskażone o różnych zabarwieniach ciało – wydawało się „żyć” nadal. Było zupełnie giętkie. Głowa, ręce, muskuły – nic nie straciły ze swej elastyczności. Można nimi było poruszać jak u żywego człowieka. Ani jeden włos z głowy i brody nie wypadł. Ciało było skąpane w pocie, z pleców i boków wydobywała się obficie krew, która bez żadnego zapachu wydawała się pochodzić ze świeżej rany kogoś żyjącego. Zraszała odzienie, przenikała trumnę z drzewa cedrowego, murowaną ścianę grobowca i wydostawała się na zewnątrz. Te właśnie fenomeny transpiracji, krwawienia były powodem tych licznych ekshumacji ciała. Zmieniano często bieliznę, przyodziewano w nowy habit i szaty kapłańskie.
Orzeczenie Komisji Lekarskiej brzmiały jednakowo: zjawiska zachodzące przy ciele O. Charbela przekraczają możliwości naturalnego poznania i są z naukowego punktu widzenia niewytłumaczalne.
Takich oględzin ciała O. Charbela dokonywano bardzo często. W 1950 r. podczas tzw. wielkiej ekshumacji, grób zostaje ponownie otwarty w obecności oficjalnej Komisji Kościelnej, w skład której wchodzili wybitni lekarze. Przystąpiła ona do sprawdzenia nienaruszalności jego zwłok i oficjalnie potwierdziła to, co już wcześniej stwierdzono. Ciało o. Szarbela pokryte było warstwą białawej pleśni. Po jej usunięciu stwierdzono że O. Charbel w 52 lata po śmierci spoczywał jak gdyby pogrążony we śnie. Wydzielał przyjemną woń. Na jego obliczu było widać pogodny uśmiech. Nieskażone o różnych zabarwieniach ciało – wydawało się „żyć” nadal. Było zupełnie giętkie. Głowa, ręce, muskuły – nic nie straciły ze swej elastyczności. Można nimi było poruszać jak u żywego człowieka. Ani jeden włos z głowy i brody nie wypadł. Ciało było skąpane w pocie, z pleców i boków wydobywała się obficie krew, która bez żadnego zapachu wydawała się pochodzić ze świeżej rany kogoś żyjącego. Zraszała odzienie, przenikała trumnę z drzewa cedrowego, murowaną ścianę grobowca i wydostawała się na zewnątrz. Te właśnie fenomeny transpiracji, krwawienia były powodem tych licznych ekshumacji ciała. Zmieniano często bieliznę, przyodziewano w nowy habit i szaty kapłańskie.
Orzeczenie Komisji Lekarskiej brzmiały jednakowo: zjawiska zachodzące przy ciele O. Charbela przekraczają możliwości naturalnego poznania i są z naukowego punktu widzenia niewytłumaczalne.
CUDA I ŁASKI
Z chwilą tak częstych ekshumacji O. Szarbel zasłynął z coraz większych mocy cudotwórczych. Tak jak za czasów Chrystusa, niewidomi odzyskiwali wzrok, głusi – słuch, chromi, sparaliżowani i nieuleczalnie chorzy – zdrowie. Ilość wszelkiego rodzaju uzdrowień rozpowszechniała się w sposób nagły i nadzwyczajny. Z wszelkich stron Libanu zaczęli napływać pielgrzymi różnych wyznań i upraszali łaski u Świętego. Zaczęto drobiazgowo spisywać i tak według oficjalnych danych klasztoru w Annaya od 11.VI.1953 r. zanotowano ich 2.200, a wśród nich 20 muzułmanów. Cuda przekroczyły granice, w archiwach klasztoru są tysiące listów i świadectw, które są najlepszymi świadkami rozpowszechniania się jego świętości. Dzięki rozwojowi jego kultu pogłębiło się życie religijne bliskowschodnich chrześcijan, nastąpiło ożywienie cnót w sercach wiernych.
Ten grób stał się magnesem przyciągającym ku sobie ludzi, bez względu na pochodzenie i stan, czy też wyznawaną religię. Jednakże prawdziwymi cudami i wielkimi działaniami Świętego są bardzo liczne nawrócenia, bowiem wielu chrześcijan po nawiedzeniu grobu na powrót przystępowali do Sakramentu Pokuty i Eucharystii. Rozpoczynali prowadzić życie, które do tej pory było już autentycznie chrześcijańskie, jak to było np. w przypadku pewnego wysokiego urzędnika libańskiego.
Ten grób stał się magnesem przyciągającym ku sobie ludzi, bez względu na pochodzenie i stan, czy też wyznawaną religię. Jednakże prawdziwymi cudami i wielkimi działaniami Świętego są bardzo liczne nawrócenia, bowiem wielu chrześcijan po nawiedzeniu grobu na powrót przystępowali do Sakramentu Pokuty i Eucharystii. Rozpoczynali prowadzić życie, które do tej pory było już autentycznie chrześcijańskie, jak to było np. w przypadku pewnego wysokiego urzędnika libańskiego.
BEATYFIKACJA - KANONIZACJA
W roku 1925 rozpoczął się proces beatyfikacyjny, który na nowo został wznowiony w roku 1954 za papieża Piusa XII. Papież Jan XXIII, który sam pracował wśród wschodnich chrześcijan, zarządza jego przyśpieszenie, tak że już papież Paweł VI w dniu 5.XII. 1965 r. mógł przewodniczyć ceremonii beatyfikacji Ojca Charbela. Dokonało się to w czasie zamknięcia obrad Sesji Ekumenicznej Soboru Watykańskiego II. W roku 1976 papież Paweł VI podpisuje dekret w sprawie rozpoczęcia procesu kanonizacji, przez który bł. Charbel został ogłoszonym Świętym 9.X.1977 r.
Wśród licznych cudów, przyznanych wstawiennictwu Świętego, Kościół dwa z nich podtrzymał do beatyfikacji i trzeci potrzebny do kanonizacji.
Wśród licznych cudów, przyznanych wstawiennictwu Świętego, Kościół dwa z nich podtrzymał do beatyfikacji i trzeci potrzebny do kanonizacji.
- Siostra Maria Abel Gamari z Kongregacji Świętych Serc, która przez 14 lat znosiła nieopisane bóle, cierpiała na wrzód podstawy zęba, bywała dwukrotnie operowana. „Wyleczyła się” w Annaya 12 lipca 1950 r.
- Iskander Naim Obid z Beabdate, libański artysta, przestał widzieć na jedno oko w 1937 r. na skutek uderzenia. Zagrożony koniecznością usunięcia go dla ratowania drugiego oka, zaczął modlić się do św. Szarbela, prosząc o wstawiennictwo i po wizycie w Annaya w 1950 r. odzyskał wzrok.
- Maria Assaf Aouad, lat 68, w roku 1966 została zaatakowana przez raka złośliwego (rak zaatakował komórki limfatyczne prawego migdała). Lekarze byli bezradni, nie dawano jej żadnej nadzieji powrotu do zdrowia. Bardzo cierpiała, bo nowotwór wywołał bolesne zmiany chorobowe i spowodował trudności w oddychaniu i przełykaniu. Na skutek zwrócenia się do O. Charbela została całkowicie wyleczona z choroby w 1967 r.
JEGO MISJA WE WSPÓŁCZESNYM ŚWIECIE
Co można powiedzieć o tym Cudownym Kwiecie Świętości, który kwitł na dawnych klasztornych tradycjach? On pomógł nam zrozumieć nieskończoną wartość ubóstwa, pokuty i ascezy. Przez uwolnienie duszy i wzniesienie jej ku Bogu” - tak mówił o Nim Paweł VI w czasie procesu beatyfikacji.
Wielu ludzi izoluje się od życia po to, aby być blisko Boga i aby tym samym stawać się bliższym dla ludzi. Wycofując się ze świata, nie należy się już do niego, ale jest się jednak w świecie. I takim był O. Charbel.
W ten sposób Jego życie jest nowym świadectwem, że chociaż można być eremitą, można też być jednocześnie Apostołem Chrystusa i to apostołem par excellense. I w tym leży sens i idea wszelkiego rodzaju życia pustelniczego.
Św. Charbel za pomocą swego heroicznego życia wewnętrznie zwyciężał siebie, po to, aby pomóc innym w uwolnieniu od ich własnego egoizmu i namiętności. Był On uczciwy w swym powołaniu i miłości do Boga, dlatego zyskał prawdziwą radość i całkowitą równowagę, autentyczną wolność i doskonały spokój.
W ten sposób staje się wzorem dla współczesnego świata, który pozostaje pod presją materializmu i libertynizmu. Nasz współczesny świat nie posiada równowagi i jest rozdzierany, bo zbyt wiele jest techniki, a za mało ducha. Świat podąża za swoim własnym interesem. Zapomniał o Bogu i dlatego w tak wielkim stopniu odczuwa brak miłości i ciepła, wypływającego tylko z tego, co ma z Nim związek.
Kanonizacja więc mnicha libańskiego jest wydarzeniem historycznym o doniosłym znaczeniu. Jest nowym wyrazem jedności chrześcijan. Św. Charbel jest wiernym spadkobiercą bogatej wschodniej spuścizny duchowej, jaka kwitła w Libanie od początku chrześcijaństwa. W Libanie, w kraju licznych wspólnot chrześcijańskich przynależących do Kościoła Powszechnego, stanowi niewątpliwie znamię jedności, jest zwornikiem, który łączy rywalizujące i skłócone ze sobą różne ugrupowania religijne.
Liban, kraj ok. 70 lat nazwany OAZĄ POKOJU, dziś potrzebuje pokoju i dlatego Jan Paweł II tak często nawołuje do modlitwy za ten kraj. Tym bardziej jeszcze, gdy ma tak wielkiego SYNA, który opromienił Kościół swoją świętością. Jest zaszczytem swego kraju, TEGO Libanu, który pracował zawsze w swojej tysiącletniej historii, aby stać się fortecą wartości ducha. W ten sposób jest zrozumiałym, ze tylko miłość będzie mogła dać naszemu współczesnemu światu harmonię, bezpieczeństwo i szczęście. Życie tego Świętego wskazuje nam tę drogę.
Wielu ludzi izoluje się od życia po to, aby być blisko Boga i aby tym samym stawać się bliższym dla ludzi. Wycofując się ze świata, nie należy się już do niego, ale jest się jednak w świecie. I takim był O. Charbel.
W ten sposób Jego życie jest nowym świadectwem, że chociaż można być eremitą, można też być jednocześnie Apostołem Chrystusa i to apostołem par excellense. I w tym leży sens i idea wszelkiego rodzaju życia pustelniczego.
Św. Charbel za pomocą swego heroicznego życia wewnętrznie zwyciężał siebie, po to, aby pomóc innym w uwolnieniu od ich własnego egoizmu i namiętności. Był On uczciwy w swym powołaniu i miłości do Boga, dlatego zyskał prawdziwą radość i całkowitą równowagę, autentyczną wolność i doskonały spokój.
W ten sposób staje się wzorem dla współczesnego świata, który pozostaje pod presją materializmu i libertynizmu. Nasz współczesny świat nie posiada równowagi i jest rozdzierany, bo zbyt wiele jest techniki, a za mało ducha. Świat podąża za swoim własnym interesem. Zapomniał o Bogu i dlatego w tak wielkim stopniu odczuwa brak miłości i ciepła, wypływającego tylko z tego, co ma z Nim związek.
Kanonizacja więc mnicha libańskiego jest wydarzeniem historycznym o doniosłym znaczeniu. Jest nowym wyrazem jedności chrześcijan. Św. Charbel jest wiernym spadkobiercą bogatej wschodniej spuścizny duchowej, jaka kwitła w Libanie od początku chrześcijaństwa. W Libanie, w kraju licznych wspólnot chrześcijańskich przynależących do Kościoła Powszechnego, stanowi niewątpliwie znamię jedności, jest zwornikiem, który łączy rywalizujące i skłócone ze sobą różne ugrupowania religijne.
Liban, kraj ok. 70 lat nazwany OAZĄ POKOJU, dziś potrzebuje pokoju i dlatego Jan Paweł II tak często nawołuje do modlitwy za ten kraj. Tym bardziej jeszcze, gdy ma tak wielkiego SYNA, który opromienił Kościół swoją świętością. Jest zaszczytem swego kraju, TEGO Libanu, który pracował zawsze w swojej tysiącletniej historii, aby stać się fortecą wartości ducha. W ten sposób jest zrozumiałym, ze tylko miłość będzie mogła dać naszemu współczesnemu światu harmonię, bezpieczeństwo i szczęście. Życie tego Świętego wskazuje nam tę drogę.
MODLITWA O POKÓJ
Boże Wszechmogący, przez wstawiennictwo św. Szarbela odnów pokój w Libanie, na środkowym wschodzie i na całym świecie. I spraw, aby wszystkie Twoje dzieci mogły żyć w radości, pokoju i bezpieczeństwie. Amen.
MODLITWA za przyczyną ŚW. SZARBELA
Najmiłosierniejszy i wiekuisty Ojcze, ty przez Ducha Świętego wybrałeś św. Charbela, aby świadczył swoim życiem o ważności życia nadprzyrodzonego i dałeś nam go jako głos wołający i budzący sumienia. W Piśmie Świętym odnajdował Twoją wielkość i świętość, w Eucharystii spotykał się z Twoją Boskością, na modlitwie doświadczał pokoju i błogosławieństwa. Samotność zastępowało mu przyjmowanie Chleba Życia, a przez przyczynę Najświętszej Dziewicy, ukochał szczególnie Twojego Syna, Jezusa Chrystusa. Dlatego też prosimy Cię przez wstawiennictwo i zasługi św. Charbela, który tak gorąco Cię umiłował, abyś wlał w nasze serca żywą wiarę, silna nadzieję i gorącą miłość wraz z prawdziwą skruchą serca i mocnym postanowieniem poprawy. Prosimy Cię o to przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
LITANIA DO ŚW. SZARBELA – WIELKIEGO MISTYKA WSCHODU
Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison. Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami
Święta Maryjo, Królowo Pustelników, módl się za nami
Święty Charbelu, módl się za nami
Święty Charbelu, żyjący Cudzie Boga, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, bohaterze pobożności, miłości i wiary, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, czyste źródło zaspakajające wszelkie pragnienie,Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, lekarstwo uzdrawiające duszę i ciało, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, hojny dawco , przepełniający wszystko, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, pustelniku zdumiewającymi cudami słynący, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, wzgardzicielu bogactw tego świata, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, baranku pokorny z sercem pełnym współczucia, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, aromacie drogocenny przenikający świat, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, wielki sługo Najświętszego Sakramentu i NMP, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, przykładzie pobożności, zdumiewający
dwugodzinnym dziękczynieniem po przyjęciu Ciała Chrystusa, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, hojny dawco napełniający błogosławieństwami stworzenia, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, wonne kadzidło cedrów Libanu, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, światło oświecające Kościół Boży, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, światłości wspaniała, którego grób przez 40 dni nadziemskim blaskiem jaśniał Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, wdzięczny powierniku, wysłuchujący próśb wiernych, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, niewinny i posłuszny ponad wszelką chwałę, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, biedaku kochający i przyjmujący każde cierpienie, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, głosie wołający i budzący sumienia,Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, doskonały wzorze dany ludzkości naszego stulecia, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, aniele w naturze człowieka, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, bezcenny klejnocie zakonów, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, skarbie nasz i wieczna chlubo, Wzmocnij naszą wiarę
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami!
P. Módl się za nami św. Szarbelu, wielki pustelniku Boga
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych
Módlmy się:
Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami
Święta Maryjo, Królowo Pustelników, módl się za nami
Święty Charbelu, módl się za nami
Święty Charbelu, żyjący Cudzie Boga, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, bohaterze pobożności, miłości i wiary, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, czyste źródło zaspakajające wszelkie pragnienie,Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, lekarstwo uzdrawiające duszę i ciało, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, hojny dawco , przepełniający wszystko, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, pustelniku zdumiewającymi cudami słynący, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, wzgardzicielu bogactw tego świata, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, baranku pokorny z sercem pełnym współczucia, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, aromacie drogocenny przenikający świat, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, wielki sługo Najświętszego Sakramentu i NMP, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, przykładzie pobożności, zdumiewający
dwugodzinnym dziękczynieniem po przyjęciu Ciała Chrystusa, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, hojny dawco napełniający błogosławieństwami stworzenia, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, wonne kadzidło cedrów Libanu, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, światło oświecające Kościół Boży, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, światłości wspaniała, którego grób przez 40 dni nadziemskim blaskiem jaśniał Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, wdzięczny powierniku, wysłuchujący próśb wiernych, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, niewinny i posłuszny ponad wszelką chwałę, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, biedaku kochający i przyjmujący każde cierpienie, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, głosie wołający i budzący sumienia,Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, doskonały wzorze dany ludzkości naszego stulecia, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, aniele w naturze człowieka, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, bezcenny klejnocie zakonów, Wzmocnij naszą wiarę
Święty Charbelu, skarbie nasz i wieczna chlubo, Wzmocnij naszą wiarę
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami!
P. Módl się za nami św. Szarbelu, wielki pustelniku Boga
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych
Módlmy się:
Boże, Ty św. Charbela, kapłana i pustelnika porwałeś i zraniłeś pięknością Swojego Oblicza już tu na ziemi, przez co stał się mocarzem ducha i heroicznym wzorem modlitwy oraz pokuty. Dzięki Kościołowi, Mistycznemu Ciału Chrystusa był w nieustannym zjednoczeniu ze swoim Panem i z ludźmi, poprzez okazywane im miłosierdzie. Spraw, prosimy, abyś za jego wstawiennictwem zaszczepił w nasze serca zrozumienie dla ważności życia duchowego, pragnienie zadośćuczynienia oraz tego, co jest konieczne dla naszego uświęcenia i zbawienia, ponieważ nie potrafimy go tak doskonale naśladować w samotności, umartwieniu i sposobach uświęcenia się. Wszechmogący, wieczny Boże, który dałeś nam w osobie św. Charbela wzór jak mamy nieustannie realizować i doceniać życie nadprzyrodzone, a także potrzebę pokory i wyrzeczenia się, racz nam udzielić za jego wstawiennictwem łaski ..................................., o którą Cię prosimy. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
Liturgiczne wspomnienie w Polsce - 28 lipca - kliknij tu
powrt
wszelkie prawa zastrzeżone - 2014 - www.mali-rycerze.pl
d&h www.f-ski.pl


