Legion Małych Rycerzy Miłosiernego Serca Jezusowego
Ja was wybrałem i was powołem, potrzebuję was i wzywam.
> Duchowość > Nowenny-Krucjaty > Krucjata WAWzO
Ks. Adam Skwarczyński: List - zachęta do narodowego dźwigania krzyża przez Polaków
Polski nawóz ( duchowy ) – list ks. Adama SkwarczyÅ„skiego,
powrót
Polski nawóz ( duchowy ) – list ks. Adama SkwarczyÅ„skiego,
przeczytaj do końca, warto!!!
Jest to list, jaki otrzymaÅ‚am po wieczornej mszy Å›w. i modlitwie przed relikwiami Å›w. Jana PawÅ‚a II od ks. Adama SkwarczyÅ„skiego. List – zachÄ™ta do narodowego dźwigania krzyża przez Polaków. Oto caÅ‚a treść listu, którÄ… warto rozesÅ‚ać po caÅ‚ym internecie i zapraszam wszystkich ludzi dobrej woli do zastosowania siÄ™ do tego, o czym pisze ks. Adam - przebaczenia naszym oprawcom narodowym i wziÄ™cia krzyża za ich nawrócenie i wyrwanie Polski z sideÅ‚ i niewoli diabÅ‚a - Ewa
List od ks. Adama:
Jezu, ufam Tobie! Pani Ewo.
PodzielÄ™ siÄ™ z PaniÄ… pewnym natchnieniem, otrzymanym 10 czerwca, po rannej Komunii Å›wiÄ™tej, i poproszÄ™ o modlitwÄ™, bym umiaÅ‚ na nie odpowiedzieć. Furia osoby psychicznie niezrównoważonej, atakujÄ…cej w tej chwili moje drzwi, jest dla mnie potwierdzeniem, że temat jest ważny i pilny!
Najpierw byÅ‚o to nagÅ‚e uÅ›wiadomienie sobie grozy, zasiÄ™gu i skutków diabelskiej okupacji, pod którÄ… znajduje siÄ™ obecnie Polska, a w chwilÄ™ potem – wskazanie niezawodnego sposobu na wyzwolenie nas z tego jarzma!
Temat ten nie był mi obcy, gdyż, jak Pani pamięta, miał on być poruszony na antenie Radia Maryja kilka lat temu. Wtedy to pozwolono mi wygłosić tylko pierwszą z trzech pogadanek o naszym krzyżu (osobistym, ale i narodowym). Dwie następne zostały nagrane, ale najwidoczniej zły tak się ich przestraszył, że nie zostały wyemitowane. Teraz było to przypomnienie mi tego tematu, a zarazem zachęta do jego przepracowania i nagłośnienia.
Sytuacja Polski przypomina mi tÄ™, w której znalazÅ‚a siÄ™ mieszkajÄ…ca nieopodal rodzina, która zwróciÅ‚a siÄ™ do mnie o pomoc – o egzorcyzmowanie domu, gdyż dziejÄ…ce siÄ™ w nim dziwne i zatrważajÄ…ce zjawiska stawiaÅ‚y go w szeregu „nawiedzanych” (oczywiÅ›cie przez demony). Podobnych domów z terenu naszego kraju zgÅ‚oszono mi kilkanaÅ›cie. W tym domu dochodziÅ‚o nawet do tego, że demon posÅ‚ugiwaÅ‚ siÄ™ kartkami spadajÄ…cymi spod sufitu, by ludziom grozić albo sobie z nich kpić. „Ale siÄ™ prosiakom wylataÅ‚o!” – napisaÅ‚ wkrótce przed moim tam przybyciem. RzeczywiÅ›cie przeniósÅ‚ wszystkie prosiaki z chlewa na dach stodoÅ‚y – ok. 30 metrów, skÄ…d spadaÅ‚y turlajÄ…c siÄ™ po kolei, gdy gospodarze wyszli rano z domu. „Ale byÅ‚o dobre…” – przeczytali kiedy indziej, a gdy zajrzeli do lodówki, zapeÅ‚nionej żywnoÅ›ciÄ… kupionÄ… poprzedniego dnia, byÅ‚a ona pusta! MiaÅ‚em caÅ‚y plik kartek z diabelskim pismem, jednak je spaliÅ‚em, nie chcÄ…c trzymać ich w domu.
Ponieważ użyte w tym domu Å›rodki okazaÅ‚y siÄ™ bezskuteczne, pozostaÅ‚ najbardziej niezawodny i wypróbowany – wÅ‚aÅ›nie ten, który chcÄ™ teraz zaproponować moim Rodakom. Stawiam go ponad egzorcyzmami, gdyż w jednej chwili, zastosowawszy go, z pokonanych stajemy siÄ™ zwyciÄ™zcami. Przypomina on „puÅ‚apkÄ™”, zastawionÄ… na szatana przez naszego Odkupiciela, a opiewanÄ… w liturgii wielkanocnej. Otóż kiedy piekÅ‚o Å›wiÄ™towaÅ‚o już tryumf nad znienawidzonym Galilejczykiem, nareszcie do koÅ„ca zhaÅ„bionym, ukrzyżowanym pomiÄ™dzy Å‚otrami – nagle przekonaÅ‚o siÄ™, że Jego krzyż staÅ‚ siÄ™ bramÄ… Nieba. BramÄ… dla potomków pierwszych pokonanych w Raju: Adama i Ewy – dla wszystkich, którzy zechcÄ… kroczyć drogÄ… zbawienia.
Jak to już opisywaÅ‚em – zna Pani ten tekst, jest w internecie, chodzi teraz tylko o zastosowanie go do ratowania Polski – poprosiÅ‚em „nawiedzanÄ…” rodzinÄ™, by uklÄ™kÅ‚a przed Bogiem, rozkrzyżowaÅ‚a rÄ™ce i wzięła na swoje barki codzienny krzyż udrÄ™k, ponoszonych szkód, zatrważajÄ…cych doÅ›wiadczeÅ„ aż do czasu, w którym Bóg zechce ten ciężar z niej zdjąć. MaÅ‚o tego: mieli ofiarować Bogu ten swój krzyż za odebranie szatanowi dusz ludzi, konajÄ…cych każdego dnia w grzechu ciężkim. UÅ›wiadomiÅ‚em im, że uczyniwszy to, od razu z pokonanych stajÄ… siÄ™ zwyciÄ™zcami, gdyż Bóg posÅ‚uży siÄ™ ich ofiarÄ…, by uratować od wiecznego nieszczęścia niektórych zniewolonych. Ich zwyciÄ™stwo powinno także przynieść inny upragniony skutek: uwolnienie ich domu od diabelskich napaÅ›ci. Co rzeczywiÅ›cie miaÅ‚o miejsce: w ciÄ…gu dwóch tygodni opisane zjawiska byÅ‚y coraz rzadsze, aż zupeÅ‚nie ustaÅ‚y.
Skuteczność podobnej metody dziaÅ‚ania tÅ‚umaczÄ™ sobie tym, że piekÅ‚o natychmiast zauważa Å›cisÅ‚y zwiÄ…zek miÄ™dzy ofiarÄ… jednych, a nawróceniem innych. Nie może pogodzić siÄ™ z myÅ›lÄ…, że wiÄ™zy, którymi krÄ™powaÅ‚o coraz mocniej latami swojego niewolnika, nagle pÄ™kajÄ…, a jego dusza, którÄ… już widziaÅ‚o jako swojÄ… na wieki, obmywa siÄ™ w głębokim żalu oraz we Krwi Jezusa i ulatuje do Nieba! Ponieważ szatan zostaÅ‚ pokonany swojÄ… wÅ‚asnÄ… broniÄ…, którÄ… byÅ‚y udrÄ™ki, zadawane przez niego znienawidzonym ludziom, ofiarowane przez nich Bogu – zaczyna omijać tychże ludzi jako dla siebie niebezpiecznych, wiÄ™c wszystko siÄ™ w takim domu uspokaja! Podobne zwyciÄ™stwo nad nim dokonaÅ‚o siÄ™ w innym domu, atakowanym przez swÄ…d spalenizny. Po latach bezskutecznego stosowania Å›rodków naturalnych, np. remontów, rodzina wykorzystaÅ‚a mojÄ… radÄ™ i „duch spalenizny” musiaÅ‚ odejść.
Jestem caÅ‚kowicie przekonany, że nawet niewielu ludzi – aby tylko „ognistych” (dalej to wyjaÅ›niÄ™) – niekoniecznie caÅ‚e miliony – może wyrwać piekÅ‚u jego Å‚up, któremu na imiÄ™ Polska!!!
Aby walka z piekÅ‚em i jego ludźmi broniÄ… osobistego krzyża byÅ‚a skuteczna, jest jeszcze jeden warunek do speÅ‚nienia, dla niektórych może trudny: ludziom-narzÄ™dziom piekÅ‚a trzeba z serca przebaczyć! JeÅ›li sÄ… naszymi nieprzyjacióÅ‚mi – czy to jawnymi, czy to ukrytymi, może nawet udajÄ…cymi przyjacióÅ‚ – tym bardziej! NienawidzÄ…c ich – za zadane Polsce rany, za wielorakÄ… biedÄ™, w której pogrążyli naszÄ… OjczyznÄ™, za egoizm i dorabianie siÄ™ naszym kosztem, za ich kÅ‚amstwa i oszustwa, za ogÅ‚upianie nas przez media, za tworzenie „prawa”, które jest bezprawiem, za deprawacjÄ™ naszych bliskich, za usÅ‚ugi na rzecz mocodawców, jeszcze bardziej nas nienawidzÄ…cych – nie usiÅ‚ujÄ…c im tego wszystkiego wybaczyć – dodajemy tylko zÅ‚o do zÅ‚a, a przecież nasz Mistrz wzywa nas do miÅ‚owania nieprzyjacióÅ‚! Nie wszyscy zdajÄ… sobie sprawÄ™, że nie zachowujÄ…c tego przykazania – a podstawÄ… jego zachowania jest wÅ‚aÅ›nie przebaczenie – sami stajemy siÄ™ grzesznikami, niegodnymi Bożego przebaczenia (także tego w konfesjonale, do którego nie mamy prawa w tym stanie siÄ™ zbliżać!). Skoro jesteÅ›my wówczas w rÄ™kach piekielnego wroga, jak możemy pomóc innym od niego siÄ™ uwolnić?
Już sÅ‚yszÄ™ odpowiedź niektórych: jednak zÅ‚o jest zÅ‚em, a ukrywanie go – jeszcze wiÄ™kszym. Czyż wiÄ™c mamy przerwać „rozmowy nieskoÅ„czone”, przestać sÅ‚uchać wszystkich ekspertów od wypunktowywania dziejÄ…cego siÄ™ wielorakiego zÅ‚a, odwoÅ‚ać marsze protestacyjne i strajki, a tym samym udawać bezsilnych i niemych? A oni bÄ™dÄ… nas bezkarnie atakować, okradać i niszczyć każdego dnia…?!
Kimże sÄ… „oni”? – ja zapytam – czyż nie biednymi sÅ‚ugami piekÅ‚a?! To nie z nimi mamy walczyć, lecz z ich panem o ich dusze! WiÄ™kszość powyższych akcji czyż nie jest manifestowaniem przed bramami piekÅ‚a, wzbudzajÄ…cym tylko Å›miech demonów, gdy siÄ™ im grozi lub „przemawia do rozumu”? Nawet miliony manifestujÄ…cych, podpisujÄ…cych, dopominajÄ…cych siÄ™ o swoje, nie robiÄ… na piekle wrażenia, co tak oburza dziaÅ‚aczy, skÄ…dinÄ…d ludzi dobrych i ofiarnych… Marnowanie energii i czasu ich nie zraża, gdyż „na pewno nastÄ™pnym razem musi siÄ™ udać” – twierdzÄ….
Czy mamy przestać mobilizować Rodaków do gorliwszego RóżaÅ„ca za OjczyznÄ™, do „Oblężenia Jerycha” czyli siedmiodniowej modlitwy w koÅ›cioÅ‚ach i do innych tak potężnych modlitw, które mogÄ… przynieść zwyciÄ™stwo? – zapytajÄ… inni… Albo zaprzestać używania wszelkich argumentów, inicjatyw, nacisków i modlitw ukierunkowanych na to, aby wreszcie Pan Jezus uznany zostaÅ‚ za Króla Polski, co mogÅ‚oby być dla nas ratunkiem…?
Ależ skÄ…d, absolutnie nie zaprzestawać! Å»adne dobro, nawet najmniejsze i ukryte, nie pójdzie w zapomnienie na wieki, trzeba wiÄ™c je podtrzymywać i pomnażać, gdyż tego Bóg od nas oczekuje. Należy mieć jednak Å›wiadomość, że to wszystko w obecnej chwili za maÅ‚o. Bez dostatecznej liczby „żertw ofiarnych”, a wiÄ™c ludzi podejmujÄ…cych swój krzyż i ponoszÄ…cych ofiary za uratowanie zniewolonych, Polska nie wybije siÄ™ na niepodlegÅ‚ość! Nie opadnÄ… z niej diabelskie kajdany i pÄ™ta! Nie wskaże innym narodom wÅ‚aÅ›ciwej drogi, nie wyda ze siebie tej iskry, która ma przygotować Å›wiat do Paruzji czyli PrzyjÅ›cia Pana!
No dobrze – ktoÅ› zapyta – ale powiedz mi księże, jak mam z serca przebaczyć moim drÄ™czycielom i wrogom, skoro na sam ich widok zaciskajÄ… mi siÄ™ pięści?! Jak im wszystko darować, gdy oni sami o to nie proszÄ…, nie przepraszajÄ… nikogo, swoim sprytem i bezczelnoÅ›ciÄ… siÄ™ chlubiÄ…, a dobrem wspólnym sami siÄ™ pasÄ…?!
Nasza Królowa i Matka to Å›wietna Nauczycielka i Wychowawczyni. Przypomnijmy sobie, jakiego użyÅ‚a „argumentu”, by z maÅ‚ych dzieci w Fatimie uczynić mężne „dusze-ofiary” i apostoÅ‚ów w odniesieniu do najwiÄ™kszych grzeszników: po prostu… pokazaÅ‚a dzieciom piekÅ‚o! ZresztÄ… nie tylko im, ale nam wszystkim je wskazaÅ‚a jako nieustajÄ…cÄ… straszliwÄ… groźbÄ™, wiszÄ…cÄ… nad gÅ‚owami niepokutujÄ…cych. MiesiÄ…c później – 19 czerwca – powiedziaÅ‚a: „Wiele dusz idzie na wieczne potÄ™pienie, bo nie majÄ… nikogo, kto by siÄ™ za nie ofiarowaÅ‚ i modliÅ‚”.
O moja kochana ziemio polska, tak dzisiaj ograbiana, niszczona, rozkradana! Chociaż twoich wrogów gotowi jesteÅ›my malować z rogami, kopytami i ogonem, podpisujÄ…c te obrazki nazwiskami oficjeli i Vipów – chyba absolutnie nie chcemy, by ci wzbogaceni (czÄ™sto naszym kosztem) biedacy poszli na wieczne potÄ™pienie!!! Wszak tyÅ› poÅ›wiÄ™cona uroczyÅ›cie NajÅ›wiÄ™tszym Sercom Jezusa i Maryi! Mimo iż to poÅ›wiÄ™cenie potÄ™guje nienawiść do nas piekÅ‚a, jednak nie chcemy pozwolić na to, by nasi zniewoleni rodacy, a razem z nimi inne nacje nas niszczÄ…ce, czÄ™sto ukryte pod polskimi nazwiskami, na naszej polskiej ziemi zasÅ‚użyÅ‚y sobie na wieczne potÄ™pienie! Czyż nie żal nam tych ludzi?! Podobno najwiÄ™cej jest w piekle tych, którzy nie wierzyli w jego istnienie. Ci biedacy też pewnie w nie wierzÄ…, a może niektórzy nabierajÄ… chwilami przekonania, że skoro ich pan teraz pomaga im żyć dostatnio i przyjemnie, nie bÄ™dzie ich drÄ™czyć w swoim królestwie ciemnoÅ›ci… Gdyby zobaczyli swoje tam miejsce i rodzaje mÄ…k, może inaczej zaczÄ™liby żyć… Jak wielki ból sprawiajÄ… Jezusowi, który życie za nich ofiarowaÅ‚, a teraz stoi bezradny wobec ich opancerzenia wobec wszystkiego, co dobre i szlachetne… Jak pomóc naszemu Panu zdobyć te twierdze, a Niebu caÅ‚emu sprawić wielkÄ… radość z nawrócenia grzeszników?!
Odpowiedzi poszukajmy w wierszu Juliusza SÅ‚owackiego „Kiedy prawdziwie Polacy powstanÄ……”, skoncentrujmy siÄ™ na jego trzech ostatnich zwrotkach, opiewajÄ…cych prawdziwe, wyjÄ…tkowe i zwyciÄ™skie powstanie naszego Narodu. BÄ™dzie ono możliwe, gdy duch (czyż nie Duch ÅšwiÄ™ty?) odbÄ™dzie swojÄ… robotÄ™ w polskich sercach, tÅ‚uczony przez zÅ‚ote (a wiÄ™c papieskie?!) sztandary i przez bój wielki. To nagÅ‚e powstanie Polaków „na dawnym mogilniku” (czyż nie chodzi o nasze obecne polskie cmentarzysko – ruiny i zgliszcza tylu bardzo ważnych dziedzin życia?) ma być wielkim zaskoczeniem dla „Francuza” – dla caÅ‚ej zagranicy, stawiajÄ…cej sobie pytania: „cóż to za bezimieÅ„ce” stajÄ… do walki (a wiÄ™c ludzie skromni i proÅ›ci, bez znanych nazwisk)? Jak przystÄ…pili do tego boju, cichego a strasznego, któremu nie towarzyszÄ… zwierzÄ™ce krzyki? Czy to ludzie z krwi i koÅ›ci, czy raczej „jacyÅ› upiorni rycerze”, potrafiÄ…cy wznieść siÄ™ na poziom dotychczas niespotykany: „za dusze walczÄ… tylko duszÄ… i ogniem bijÄ… niebieskim w pancerze”? Tak – podkreÅ›lmy to – ogniem niebieskim, a wiÄ™c ogniem miÅ‚oÅ›ci, gdyż w Niebie nie ma innego!
O Juliuszu, nasz wieszczu dobry, powiedz nam z Nieba: czyż nie nadszedÅ‚ już dzieÅ„ takiego powstania? Takiej duchowej walki? O wszyscy nasi Rodacy zbawieni, którzy przed tronem Boga wypraszacie nam Å‚aski, czy ten ogieÅ„ miÅ‚oÅ›ci już teraz może nam być dany? Ja myÅ›lÄ™ że tak!!! Wszak to rok wyjÄ…tkowy tych „sztandarów zÅ‚otych”, swoim Å‚opotem budzÄ…cych polskie serca!
Co wiÄ™c mamy czynić, bracia? – zapytali ApostoÅ‚ów w dniu PięćdziesiÄ…tnicy ich jerozolimscy sÅ‚uchacze. JeÅ›li i polscy o to zapytajÄ… – odpowiedź bÄ™dzie prosta, bardzo podobna do tamtej: uwierzcie w „ewangeliÄ™” – w polskÄ… (lecz duchowÄ…!) racjÄ™ stanu, wyżej zarysowanÄ…, a także przyjmijcie chrzest! Jaki chrzest? – bojowy! Reszty Bóg dokona!
Mów jaÅ›niej, tak po prostu, bez tych porównaÅ„ i poezji – ktoÅ› powie. ProszÄ™ bardzo! UklÄ™knij przed Bogiem i po swojemu powiedz Mu, że to wszystko, co do tej pory w codziennym, polskim, twoim wÅ‚asnym życiu byÅ‚o dla ciebie udrÄ™kÄ…, Å›mieciem, zbÄ™dnym i znienawidzonym ciężarem – od tej chwili staje siÄ™ twoim krzyżem. Å»e to, co do tej pory ciÄ™ trwożyÅ‚o, napawaÅ‚o niepokojem o los twój i bliskich, od tej chwili staje siÄ™ dla ciebie źródÅ‚em nadziei na zwyciÄ™stwo, skoro Bóg przyjmuje twojÄ… ofiarÄ™. Å»e wszystkie przekleÅ„stwa, które dotÄ…d byÅ‚eÅ› gotów rzucać na gÅ‚owy twoich gnÄ™bicieli i pasożytów, zamieniasz na bÅ‚ogosÅ‚awieÅ„stwo dla nich – zÅ‚o chcesz pokonać dobrem, a duszom umarÅ‚ym chcesz pomóc zmartwychwstać. Tak, zamieniasz na bÅ‚ogosÅ‚awieÅ„stwo – uczyÅ„ je teraz, kreÅ›lÄ…c krzyż na tle ich groźnych i nienawistnych oczu, ust wykrzywionych w udawanym uÅ›miechu, krecich serc zanurzonych w ziemi, rÄ…k splamionych kradzieżą i zbrodniÄ…, gÅ‚ów peÅ‚nych zabójczych i obłędnych myÅ›li. PobÅ‚ogosÅ‚aw tych biedaków, którzy upadli tak nisko: chociaż sÄ… dziećmi Najwyższego Króla, sÅ‚użą Jego zajadÅ‚ym wrogom. Twoje bÅ‚ogosÅ‚awieÅ„stwo, połączone z twoim codziennym krzyżem za nich niesionym, uczyni dla nich polskÄ… ziemiÄ™ drogÄ… nie do piekÅ‚a, a do Nieba!
Czyż nie wiesz, że masz podwójny cel bytowania na ziemi: masz zdążyć zasÅ‚użyć sobie na jak najwiÄ™kszÄ… wiecznÄ… chwałę, ale także innym w tym dopomóc? A wiÄ™c ruszaj do boju o dusze! Nie musisz nawet szukać specjalnego umundurowania, czyniÄ…cego ciÄ™ żoÅ‚nierzem Boga – to już masz z Chrztu i z Bierzmowania – ani dodatkowego uzbrojenia, bo twój krzyż, złączony z Chrystusowym (łącz go w każdej Mszy Å›wiÄ™tej) w piekle budzi popÅ‚och i przerażenie. ZastÄ™py AnioÅ‚ów i ÅšwiÄ™tych otoczÄ… ciÄ™ w tej walce, abyÅ› „za dusze walczyÅ‚ duszÄ…”. BÄ…dź jak ogrodnik, który cieszy siÄ™ z tego, że ma dobry nawóz, choć ten mocno cuchnie, a nie jak mieszczuch, który omija go z daleka, bo nie zna jego wartoÅ›ci. Ten „nawóz” to wÅ‚aÅ›nie wszystkie utrapienia, które do tej pory niosÅ‚o ci życie w Ojczyźnie. SkoÅ„cz z narzekaniem, z biadoleniem, z niepokojem o przyszÅ‚ość – z tym „zatykaniem nosa”, wÅ‚aÅ›ciwym dla ignorantów i niedowiarków – gdyż „polski nawóz” ma szczególnÄ… wartość! Wyhoduj na nim najpiÄ™kniejsze kwiaty i drzewa – ożyw obumarÅ‚e dusze, skrusz pancerze – a ich wieczne szczęście stanie siÄ™ i twoim udziaÅ‚em! Pokaż „Francuzom”, co potrafi Polak, prawdziwie wierzÄ…cy w Boga i kochajÄ…cy zarówno swojÄ… OjczyznÄ™, jak i jej nieprzyjacióÅ‚! Daj im zrozumieć, co to znaczy, że „tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem” możemy być sobÄ…, jak bywaliÅ›my dawniej!
W ostatnim (nr 3-2014) dwumiesiÄ™czniku „MiÅ‚ujcie siÄ™” znajdujemy wstrzÄ…sajÄ…cy artykuÅ‚ o „PoznaÅ„skiej PiÄ…tce” – wychowankach Salezjanów. Po wybuchu wojny chÅ‚opcy przyłączyli siÄ™ do konspiracyjnej walki zbrojnej. Zdradzeni, przeszli przez kilka wiÄ™zieÅ„ niemieckich, torturowani, wreszcie skazani na Å›mierć w tak mÅ‚odym wieku: najmÅ‚odszy miaÅ‚ 19, najstarsi 23 lata. Na niecałą godzinÄ™ przed wykonaniem wyroku pozwolono im napisać listy pożegnalne do rodzin. TchnÄ… one silnÄ… wiarÄ…, pogodzeniem siÄ™ z wolÄ… Bożą, nadziejÄ… na spotkanie z bliskimi w Niebie, głębokim pokojem, nie zakÅ‚óconym nawet przez wstrzÄ…sajÄ…cÄ… myÅ›l: za ileÅ› minut poÅ‚ożę swojÄ… gÅ‚owÄ™ pod gilotynÄ™! Wprowadzona przez Jana PawÅ‚a II do grona bÅ‚ogosÅ‚awionych PoznaÅ„ska PiÄ…tka szybko wÅ›ród mÄ™ki niewoli dojrzaÅ‚a do tego, by – jak pisze autor opracowania – oddać swoje cierpienie Jezusowi w intencji nawrócenia swoich przeÅ›ladowców i zatwardziaÅ‚ych grzeszników. Ich ostatnia proÅ›ba wstrzÄ…snęła ksiÄ™dzem niemieckim, kapelanem Bänschem, gdyż mimo udziaÅ‚u we wszystkich – tak licznych w drezdeÅ„skim wiÄ™zieniu – egzekucjach nigdy wiÄ™cej takiej nie usÅ‚yszaÅ‚! SpeÅ‚niajÄ…c jÄ…, musiaÅ‚ trzymać wysoko krzyż, by chÅ‚opcy do ostatniego momentu życia mogli wpatrywać siÄ™ w niego… Ojczyzno ma, tyle razy gilotynowana przez wrogów, czy wpatrujesz siÄ™ jeszcze w KRZYÅ»? W ten Chrystusowy i w ten twój, narodowy? OdrÄ…bano ci już rÄ™ce i nogi, na twoje serce i inne organy konieczne do życia czyhajÄ… oprawcy, by je „transplantować” do obcych krajów, ale pozostaÅ‚a ci jeszcze gÅ‚owa! Czy w niej zdolna jesteÅ› odczytać Bożą myÅ›l, czy gasnÄ…cy swój wzrok możesz skupić na KRZYÅ»U, wzniesionym nad tobÄ…?! UcaÅ‚ować go, przyjąć i ofiarować Bogu za swoich oprawców? JeÅ›li tak – zapewniam ciÄ™ – oÅ›mielÄ™ siÄ™ nawet powiedzieć: zapewniam w Imieniu samego Boga – że w tym Krzyżu jest dla ciebie ratunek! Wystarczy ta twoja ofiara, byÅ› zeszÅ‚a z gilotyny, odzyskaÅ‚a zdrowie i siÅ‚y, stanęła na wÅ‚asnych nogach, zwyciężyÅ‚a odzyskujÄ…c wolność, a nawet inne narody poprowadziÅ‚a do zwyciÄ™stwa! A wiÄ™c… WSTAŃ I ID DO BOJU!!!
„Kiedy prawdziwie Polacy powstanÄ… – pisze Juliusz SÅ‚owacki – to skÅ‚adek zbierać nie bÄ™dÄ… narody, lecz ogÅ‚upiejÄ…, i na pieśń strzelanÄ… (tak: na wiwat!) natężą uszy, odemknÄ… gospody. I bÄ™dÄ… wieÅ›ci z wichrami wchodziÅ‚y (tak: z Wichrem Nowej PięćdziesiÄ…tnicy!), a każda bÄ™dzie serce ludów pasÅ‚a. Nieznajomymi Å›wiat poruszÄ… siÅ‚y – na nieznajome jakieÅ› wielkie hasÅ‚a!”
WSTAŃ I RUSZAJ DO BOJU, OJCZYZNO MA! ZA DUSZE WALCZ TYLKO DUCHEM, I OGNIEM NIEBIESKIM UDERZAJ W PANCERZE! JesteÅ› zdolna nie tylko za przyjacióÅ‚ swoich oddać życie, ale nawet za nieprzyjacióÅ‚, by stali siÄ™ przyjacióÅ‚mi Boga i twoimi, tutaj oraz w wiecznej chwale! I niech ciÄ™ na ten bój bezkrwawy bÅ‚ogosÅ‚awi, wejrzawszy na orÄ™downictwo Królowej i milionów Å›wiÄ™tych Rodaków, Bóg Ojciec i Syn + i Duch ÅšwiÄ™ty. Amen, amen, amen!
List od ks. Adama:
Jezu, ufam Tobie! Pani Ewo.
PodzielÄ™ siÄ™ z PaniÄ… pewnym natchnieniem, otrzymanym 10 czerwca, po rannej Komunii Å›wiÄ™tej, i poproszÄ™ o modlitwÄ™, bym umiaÅ‚ na nie odpowiedzieć. Furia osoby psychicznie niezrównoważonej, atakujÄ…cej w tej chwili moje drzwi, jest dla mnie potwierdzeniem, że temat jest ważny i pilny!
Najpierw byÅ‚o to nagÅ‚e uÅ›wiadomienie sobie grozy, zasiÄ™gu i skutków diabelskiej okupacji, pod którÄ… znajduje siÄ™ obecnie Polska, a w chwilÄ™ potem – wskazanie niezawodnego sposobu na wyzwolenie nas z tego jarzma!
Temat ten nie był mi obcy, gdyż, jak Pani pamięta, miał on być poruszony na antenie Radia Maryja kilka lat temu. Wtedy to pozwolono mi wygłosić tylko pierwszą z trzech pogadanek o naszym krzyżu (osobistym, ale i narodowym). Dwie następne zostały nagrane, ale najwidoczniej zły tak się ich przestraszył, że nie zostały wyemitowane. Teraz było to przypomnienie mi tego tematu, a zarazem zachęta do jego przepracowania i nagłośnienia.
Sytuacja Polski przypomina mi tÄ™, w której znalazÅ‚a siÄ™ mieszkajÄ…ca nieopodal rodzina, która zwróciÅ‚a siÄ™ do mnie o pomoc – o egzorcyzmowanie domu, gdyż dziejÄ…ce siÄ™ w nim dziwne i zatrważajÄ…ce zjawiska stawiaÅ‚y go w szeregu „nawiedzanych” (oczywiÅ›cie przez demony). Podobnych domów z terenu naszego kraju zgÅ‚oszono mi kilkanaÅ›cie. W tym domu dochodziÅ‚o nawet do tego, że demon posÅ‚ugiwaÅ‚ siÄ™ kartkami spadajÄ…cymi spod sufitu, by ludziom grozić albo sobie z nich kpić. „Ale siÄ™ prosiakom wylataÅ‚o!” – napisaÅ‚ wkrótce przed moim tam przybyciem. RzeczywiÅ›cie przeniósÅ‚ wszystkie prosiaki z chlewa na dach stodoÅ‚y – ok. 30 metrów, skÄ…d spadaÅ‚y turlajÄ…c siÄ™ po kolei, gdy gospodarze wyszli rano z domu. „Ale byÅ‚o dobre…” – przeczytali kiedy indziej, a gdy zajrzeli do lodówki, zapeÅ‚nionej żywnoÅ›ciÄ… kupionÄ… poprzedniego dnia, byÅ‚a ona pusta! MiaÅ‚em caÅ‚y plik kartek z diabelskim pismem, jednak je spaliÅ‚em, nie chcÄ…c trzymać ich w domu.
Ponieważ użyte w tym domu Å›rodki okazaÅ‚y siÄ™ bezskuteczne, pozostaÅ‚ najbardziej niezawodny i wypróbowany – wÅ‚aÅ›nie ten, który chcÄ™ teraz zaproponować moim Rodakom. Stawiam go ponad egzorcyzmami, gdyż w jednej chwili, zastosowawszy go, z pokonanych stajemy siÄ™ zwyciÄ™zcami. Przypomina on „puÅ‚apkÄ™”, zastawionÄ… na szatana przez naszego Odkupiciela, a opiewanÄ… w liturgii wielkanocnej. Otóż kiedy piekÅ‚o Å›wiÄ™towaÅ‚o już tryumf nad znienawidzonym Galilejczykiem, nareszcie do koÅ„ca zhaÅ„bionym, ukrzyżowanym pomiÄ™dzy Å‚otrami – nagle przekonaÅ‚o siÄ™, że Jego krzyż staÅ‚ siÄ™ bramÄ… Nieba. BramÄ… dla potomków pierwszych pokonanych w Raju: Adama i Ewy – dla wszystkich, którzy zechcÄ… kroczyć drogÄ… zbawienia.
Jak to już opisywaÅ‚em – zna Pani ten tekst, jest w internecie, chodzi teraz tylko o zastosowanie go do ratowania Polski – poprosiÅ‚em „nawiedzanÄ…” rodzinÄ™, by uklÄ™kÅ‚a przed Bogiem, rozkrzyżowaÅ‚a rÄ™ce i wzięła na swoje barki codzienny krzyż udrÄ™k, ponoszonych szkód, zatrważajÄ…cych doÅ›wiadczeÅ„ aż do czasu, w którym Bóg zechce ten ciężar z niej zdjąć. MaÅ‚o tego: mieli ofiarować Bogu ten swój krzyż za odebranie szatanowi dusz ludzi, konajÄ…cych każdego dnia w grzechu ciężkim. UÅ›wiadomiÅ‚em im, że uczyniwszy to, od razu z pokonanych stajÄ… siÄ™ zwyciÄ™zcami, gdyż Bóg posÅ‚uży siÄ™ ich ofiarÄ…, by uratować od wiecznego nieszczęścia niektórych zniewolonych. Ich zwyciÄ™stwo powinno także przynieść inny upragniony skutek: uwolnienie ich domu od diabelskich napaÅ›ci. Co rzeczywiÅ›cie miaÅ‚o miejsce: w ciÄ…gu dwóch tygodni opisane zjawiska byÅ‚y coraz rzadsze, aż zupeÅ‚nie ustaÅ‚y.
Skuteczność podobnej metody dziaÅ‚ania tÅ‚umaczÄ™ sobie tym, że piekÅ‚o natychmiast zauważa Å›cisÅ‚y zwiÄ…zek miÄ™dzy ofiarÄ… jednych, a nawróceniem innych. Nie może pogodzić siÄ™ z myÅ›lÄ…, że wiÄ™zy, którymi krÄ™powaÅ‚o coraz mocniej latami swojego niewolnika, nagle pÄ™kajÄ…, a jego dusza, którÄ… już widziaÅ‚o jako swojÄ… na wieki, obmywa siÄ™ w głębokim żalu oraz we Krwi Jezusa i ulatuje do Nieba! Ponieważ szatan zostaÅ‚ pokonany swojÄ… wÅ‚asnÄ… broniÄ…, którÄ… byÅ‚y udrÄ™ki, zadawane przez niego znienawidzonym ludziom, ofiarowane przez nich Bogu – zaczyna omijać tychże ludzi jako dla siebie niebezpiecznych, wiÄ™c wszystko siÄ™ w takim domu uspokaja! Podobne zwyciÄ™stwo nad nim dokonaÅ‚o siÄ™ w innym domu, atakowanym przez swÄ…d spalenizny. Po latach bezskutecznego stosowania Å›rodków naturalnych, np. remontów, rodzina wykorzystaÅ‚a mojÄ… radÄ™ i „duch spalenizny” musiaÅ‚ odejść.
Jestem caÅ‚kowicie przekonany, że nawet niewielu ludzi – aby tylko „ognistych” (dalej to wyjaÅ›niÄ™) – niekoniecznie caÅ‚e miliony – może wyrwać piekÅ‚u jego Å‚up, któremu na imiÄ™ Polska!!!
Aby walka z piekÅ‚em i jego ludźmi broniÄ… osobistego krzyża byÅ‚a skuteczna, jest jeszcze jeden warunek do speÅ‚nienia, dla niektórych może trudny: ludziom-narzÄ™dziom piekÅ‚a trzeba z serca przebaczyć! JeÅ›li sÄ… naszymi nieprzyjacióÅ‚mi – czy to jawnymi, czy to ukrytymi, może nawet udajÄ…cymi przyjacióÅ‚ – tym bardziej! NienawidzÄ…c ich – za zadane Polsce rany, za wielorakÄ… biedÄ™, w której pogrążyli naszÄ… OjczyznÄ™, za egoizm i dorabianie siÄ™ naszym kosztem, za ich kÅ‚amstwa i oszustwa, za ogÅ‚upianie nas przez media, za tworzenie „prawa”, które jest bezprawiem, za deprawacjÄ™ naszych bliskich, za usÅ‚ugi na rzecz mocodawców, jeszcze bardziej nas nienawidzÄ…cych – nie usiÅ‚ujÄ…c im tego wszystkiego wybaczyć – dodajemy tylko zÅ‚o do zÅ‚a, a przecież nasz Mistrz wzywa nas do miÅ‚owania nieprzyjacióÅ‚! Nie wszyscy zdajÄ… sobie sprawÄ™, że nie zachowujÄ…c tego przykazania – a podstawÄ… jego zachowania jest wÅ‚aÅ›nie przebaczenie – sami stajemy siÄ™ grzesznikami, niegodnymi Bożego przebaczenia (także tego w konfesjonale, do którego nie mamy prawa w tym stanie siÄ™ zbliżać!). Skoro jesteÅ›my wówczas w rÄ™kach piekielnego wroga, jak możemy pomóc innym od niego siÄ™ uwolnić?
Już sÅ‚yszÄ™ odpowiedź niektórych: jednak zÅ‚o jest zÅ‚em, a ukrywanie go – jeszcze wiÄ™kszym. Czyż wiÄ™c mamy przerwać „rozmowy nieskoÅ„czone”, przestać sÅ‚uchać wszystkich ekspertów od wypunktowywania dziejÄ…cego siÄ™ wielorakiego zÅ‚a, odwoÅ‚ać marsze protestacyjne i strajki, a tym samym udawać bezsilnych i niemych? A oni bÄ™dÄ… nas bezkarnie atakować, okradać i niszczyć każdego dnia…?!
Kimże sÄ… „oni”? – ja zapytam – czyż nie biednymi sÅ‚ugami piekÅ‚a?! To nie z nimi mamy walczyć, lecz z ich panem o ich dusze! WiÄ™kszość powyższych akcji czyż nie jest manifestowaniem przed bramami piekÅ‚a, wzbudzajÄ…cym tylko Å›miech demonów, gdy siÄ™ im grozi lub „przemawia do rozumu”? Nawet miliony manifestujÄ…cych, podpisujÄ…cych, dopominajÄ…cych siÄ™ o swoje, nie robiÄ… na piekle wrażenia, co tak oburza dziaÅ‚aczy, skÄ…dinÄ…d ludzi dobrych i ofiarnych… Marnowanie energii i czasu ich nie zraża, gdyż „na pewno nastÄ™pnym razem musi siÄ™ udać” – twierdzÄ….
Czy mamy przestać mobilizować Rodaków do gorliwszego RóżaÅ„ca za OjczyznÄ™, do „Oblężenia Jerycha” czyli siedmiodniowej modlitwy w koÅ›cioÅ‚ach i do innych tak potężnych modlitw, które mogÄ… przynieść zwyciÄ™stwo? – zapytajÄ… inni… Albo zaprzestać używania wszelkich argumentów, inicjatyw, nacisków i modlitw ukierunkowanych na to, aby wreszcie Pan Jezus uznany zostaÅ‚ za Króla Polski, co mogÅ‚oby być dla nas ratunkiem…?
Ależ skÄ…d, absolutnie nie zaprzestawać! Å»adne dobro, nawet najmniejsze i ukryte, nie pójdzie w zapomnienie na wieki, trzeba wiÄ™c je podtrzymywać i pomnażać, gdyż tego Bóg od nas oczekuje. Należy mieć jednak Å›wiadomość, że to wszystko w obecnej chwili za maÅ‚o. Bez dostatecznej liczby „żertw ofiarnych”, a wiÄ™c ludzi podejmujÄ…cych swój krzyż i ponoszÄ…cych ofiary za uratowanie zniewolonych, Polska nie wybije siÄ™ na niepodlegÅ‚ość! Nie opadnÄ… z niej diabelskie kajdany i pÄ™ta! Nie wskaże innym narodom wÅ‚aÅ›ciwej drogi, nie wyda ze siebie tej iskry, która ma przygotować Å›wiat do Paruzji czyli PrzyjÅ›cia Pana!
No dobrze – ktoÅ› zapyta – ale powiedz mi księże, jak mam z serca przebaczyć moim drÄ™czycielom i wrogom, skoro na sam ich widok zaciskajÄ… mi siÄ™ pięści?! Jak im wszystko darować, gdy oni sami o to nie proszÄ…, nie przepraszajÄ… nikogo, swoim sprytem i bezczelnoÅ›ciÄ… siÄ™ chlubiÄ…, a dobrem wspólnym sami siÄ™ pasÄ…?!
Nasza Królowa i Matka to Å›wietna Nauczycielka i Wychowawczyni. Przypomnijmy sobie, jakiego użyÅ‚a „argumentu”, by z maÅ‚ych dzieci w Fatimie uczynić mężne „dusze-ofiary” i apostoÅ‚ów w odniesieniu do najwiÄ™kszych grzeszników: po prostu… pokazaÅ‚a dzieciom piekÅ‚o! ZresztÄ… nie tylko im, ale nam wszystkim je wskazaÅ‚a jako nieustajÄ…cÄ… straszliwÄ… groźbÄ™, wiszÄ…cÄ… nad gÅ‚owami niepokutujÄ…cych. MiesiÄ…c później – 19 czerwca – powiedziaÅ‚a: „Wiele dusz idzie na wieczne potÄ™pienie, bo nie majÄ… nikogo, kto by siÄ™ za nie ofiarowaÅ‚ i modliÅ‚”.
O moja kochana ziemio polska, tak dzisiaj ograbiana, niszczona, rozkradana! Chociaż twoich wrogów gotowi jesteÅ›my malować z rogami, kopytami i ogonem, podpisujÄ…c te obrazki nazwiskami oficjeli i Vipów – chyba absolutnie nie chcemy, by ci wzbogaceni (czÄ™sto naszym kosztem) biedacy poszli na wieczne potÄ™pienie!!! Wszak tyÅ› poÅ›wiÄ™cona uroczyÅ›cie NajÅ›wiÄ™tszym Sercom Jezusa i Maryi! Mimo iż to poÅ›wiÄ™cenie potÄ™guje nienawiść do nas piekÅ‚a, jednak nie chcemy pozwolić na to, by nasi zniewoleni rodacy, a razem z nimi inne nacje nas niszczÄ…ce, czÄ™sto ukryte pod polskimi nazwiskami, na naszej polskiej ziemi zasÅ‚użyÅ‚y sobie na wieczne potÄ™pienie! Czyż nie żal nam tych ludzi?! Podobno najwiÄ™cej jest w piekle tych, którzy nie wierzyli w jego istnienie. Ci biedacy też pewnie w nie wierzÄ…, a może niektórzy nabierajÄ… chwilami przekonania, że skoro ich pan teraz pomaga im żyć dostatnio i przyjemnie, nie bÄ™dzie ich drÄ™czyć w swoim królestwie ciemnoÅ›ci… Gdyby zobaczyli swoje tam miejsce i rodzaje mÄ…k, może inaczej zaczÄ™liby żyć… Jak wielki ból sprawiajÄ… Jezusowi, który życie za nich ofiarowaÅ‚, a teraz stoi bezradny wobec ich opancerzenia wobec wszystkiego, co dobre i szlachetne… Jak pomóc naszemu Panu zdobyć te twierdze, a Niebu caÅ‚emu sprawić wielkÄ… radość z nawrócenia grzeszników?!
Odpowiedzi poszukajmy w wierszu Juliusza SÅ‚owackiego „Kiedy prawdziwie Polacy powstanÄ……”, skoncentrujmy siÄ™ na jego trzech ostatnich zwrotkach, opiewajÄ…cych prawdziwe, wyjÄ…tkowe i zwyciÄ™skie powstanie naszego Narodu. BÄ™dzie ono możliwe, gdy duch (czyż nie Duch ÅšwiÄ™ty?) odbÄ™dzie swojÄ… robotÄ™ w polskich sercach, tÅ‚uczony przez zÅ‚ote (a wiÄ™c papieskie?!) sztandary i przez bój wielki. To nagÅ‚e powstanie Polaków „na dawnym mogilniku” (czyż nie chodzi o nasze obecne polskie cmentarzysko – ruiny i zgliszcza tylu bardzo ważnych dziedzin życia?) ma być wielkim zaskoczeniem dla „Francuza” – dla caÅ‚ej zagranicy, stawiajÄ…cej sobie pytania: „cóż to za bezimieÅ„ce” stajÄ… do walki (a wiÄ™c ludzie skromni i proÅ›ci, bez znanych nazwisk)? Jak przystÄ…pili do tego boju, cichego a strasznego, któremu nie towarzyszÄ… zwierzÄ™ce krzyki? Czy to ludzie z krwi i koÅ›ci, czy raczej „jacyÅ› upiorni rycerze”, potrafiÄ…cy wznieść siÄ™ na poziom dotychczas niespotykany: „za dusze walczÄ… tylko duszÄ… i ogniem bijÄ… niebieskim w pancerze”? Tak – podkreÅ›lmy to – ogniem niebieskim, a wiÄ™c ogniem miÅ‚oÅ›ci, gdyż w Niebie nie ma innego!
O Juliuszu, nasz wieszczu dobry, powiedz nam z Nieba: czyż nie nadszedÅ‚ już dzieÅ„ takiego powstania? Takiej duchowej walki? O wszyscy nasi Rodacy zbawieni, którzy przed tronem Boga wypraszacie nam Å‚aski, czy ten ogieÅ„ miÅ‚oÅ›ci już teraz może nam być dany? Ja myÅ›lÄ™ że tak!!! Wszak to rok wyjÄ…tkowy tych „sztandarów zÅ‚otych”, swoim Å‚opotem budzÄ…cych polskie serca!
Co wiÄ™c mamy czynić, bracia? – zapytali ApostoÅ‚ów w dniu PięćdziesiÄ…tnicy ich jerozolimscy sÅ‚uchacze. JeÅ›li i polscy o to zapytajÄ… – odpowiedź bÄ™dzie prosta, bardzo podobna do tamtej: uwierzcie w „ewangeliÄ™” – w polskÄ… (lecz duchowÄ…!) racjÄ™ stanu, wyżej zarysowanÄ…, a także przyjmijcie chrzest! Jaki chrzest? – bojowy! Reszty Bóg dokona!
Mów jaÅ›niej, tak po prostu, bez tych porównaÅ„ i poezji – ktoÅ› powie. ProszÄ™ bardzo! UklÄ™knij przed Bogiem i po swojemu powiedz Mu, że to wszystko, co do tej pory w codziennym, polskim, twoim wÅ‚asnym życiu byÅ‚o dla ciebie udrÄ™kÄ…, Å›mieciem, zbÄ™dnym i znienawidzonym ciężarem – od tej chwili staje siÄ™ twoim krzyżem. Å»e to, co do tej pory ciÄ™ trwożyÅ‚o, napawaÅ‚o niepokojem o los twój i bliskich, od tej chwili staje siÄ™ dla ciebie źródÅ‚em nadziei na zwyciÄ™stwo, skoro Bóg przyjmuje twojÄ… ofiarÄ™. Å»e wszystkie przekleÅ„stwa, które dotÄ…d byÅ‚eÅ› gotów rzucać na gÅ‚owy twoich gnÄ™bicieli i pasożytów, zamieniasz na bÅ‚ogosÅ‚awieÅ„stwo dla nich – zÅ‚o chcesz pokonać dobrem, a duszom umarÅ‚ym chcesz pomóc zmartwychwstać. Tak, zamieniasz na bÅ‚ogosÅ‚awieÅ„stwo – uczyÅ„ je teraz, kreÅ›lÄ…c krzyż na tle ich groźnych i nienawistnych oczu, ust wykrzywionych w udawanym uÅ›miechu, krecich serc zanurzonych w ziemi, rÄ…k splamionych kradzieżą i zbrodniÄ…, gÅ‚ów peÅ‚nych zabójczych i obłędnych myÅ›li. PobÅ‚ogosÅ‚aw tych biedaków, którzy upadli tak nisko: chociaż sÄ… dziećmi Najwyższego Króla, sÅ‚użą Jego zajadÅ‚ym wrogom. Twoje bÅ‚ogosÅ‚awieÅ„stwo, połączone z twoim codziennym krzyżem za nich niesionym, uczyni dla nich polskÄ… ziemiÄ™ drogÄ… nie do piekÅ‚a, a do Nieba!
Czyż nie wiesz, że masz podwójny cel bytowania na ziemi: masz zdążyć zasÅ‚użyć sobie na jak najwiÄ™kszÄ… wiecznÄ… chwałę, ale także innym w tym dopomóc? A wiÄ™c ruszaj do boju o dusze! Nie musisz nawet szukać specjalnego umundurowania, czyniÄ…cego ciÄ™ żoÅ‚nierzem Boga – to już masz z Chrztu i z Bierzmowania – ani dodatkowego uzbrojenia, bo twój krzyż, złączony z Chrystusowym (łącz go w każdej Mszy Å›wiÄ™tej) w piekle budzi popÅ‚och i przerażenie. ZastÄ™py AnioÅ‚ów i ÅšwiÄ™tych otoczÄ… ciÄ™ w tej walce, abyÅ› „za dusze walczyÅ‚ duszÄ…”. BÄ…dź jak ogrodnik, który cieszy siÄ™ z tego, że ma dobry nawóz, choć ten mocno cuchnie, a nie jak mieszczuch, który omija go z daleka, bo nie zna jego wartoÅ›ci. Ten „nawóz” to wÅ‚aÅ›nie wszystkie utrapienia, które do tej pory niosÅ‚o ci życie w Ojczyźnie. SkoÅ„cz z narzekaniem, z biadoleniem, z niepokojem o przyszÅ‚ość – z tym „zatykaniem nosa”, wÅ‚aÅ›ciwym dla ignorantów i niedowiarków – gdyż „polski nawóz” ma szczególnÄ… wartość! Wyhoduj na nim najpiÄ™kniejsze kwiaty i drzewa – ożyw obumarÅ‚e dusze, skrusz pancerze – a ich wieczne szczęście stanie siÄ™ i twoim udziaÅ‚em! Pokaż „Francuzom”, co potrafi Polak, prawdziwie wierzÄ…cy w Boga i kochajÄ…cy zarówno swojÄ… OjczyznÄ™, jak i jej nieprzyjacióÅ‚! Daj im zrozumieć, co to znaczy, że „tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem” możemy być sobÄ…, jak bywaliÅ›my dawniej!
W ostatnim (nr 3-2014) dwumiesiÄ™czniku „MiÅ‚ujcie siÄ™” znajdujemy wstrzÄ…sajÄ…cy artykuÅ‚ o „PoznaÅ„skiej PiÄ…tce” – wychowankach Salezjanów. Po wybuchu wojny chÅ‚opcy przyłączyli siÄ™ do konspiracyjnej walki zbrojnej. Zdradzeni, przeszli przez kilka wiÄ™zieÅ„ niemieckich, torturowani, wreszcie skazani na Å›mierć w tak mÅ‚odym wieku: najmÅ‚odszy miaÅ‚ 19, najstarsi 23 lata. Na niecałą godzinÄ™ przed wykonaniem wyroku pozwolono im napisać listy pożegnalne do rodzin. TchnÄ… one silnÄ… wiarÄ…, pogodzeniem siÄ™ z wolÄ… Bożą, nadziejÄ… na spotkanie z bliskimi w Niebie, głębokim pokojem, nie zakÅ‚óconym nawet przez wstrzÄ…sajÄ…cÄ… myÅ›l: za ileÅ› minut poÅ‚ożę swojÄ… gÅ‚owÄ™ pod gilotynÄ™! Wprowadzona przez Jana PawÅ‚a II do grona bÅ‚ogosÅ‚awionych PoznaÅ„ska PiÄ…tka szybko wÅ›ród mÄ™ki niewoli dojrzaÅ‚a do tego, by – jak pisze autor opracowania – oddać swoje cierpienie Jezusowi w intencji nawrócenia swoich przeÅ›ladowców i zatwardziaÅ‚ych grzeszników. Ich ostatnia proÅ›ba wstrzÄ…snęła ksiÄ™dzem niemieckim, kapelanem Bänschem, gdyż mimo udziaÅ‚u we wszystkich – tak licznych w drezdeÅ„skim wiÄ™zieniu – egzekucjach nigdy wiÄ™cej takiej nie usÅ‚yszaÅ‚! SpeÅ‚niajÄ…c jÄ…, musiaÅ‚ trzymać wysoko krzyż, by chÅ‚opcy do ostatniego momentu życia mogli wpatrywać siÄ™ w niego… Ojczyzno ma, tyle razy gilotynowana przez wrogów, czy wpatrujesz siÄ™ jeszcze w KRZYÅ»? W ten Chrystusowy i w ten twój, narodowy? OdrÄ…bano ci już rÄ™ce i nogi, na twoje serce i inne organy konieczne do życia czyhajÄ… oprawcy, by je „transplantować” do obcych krajów, ale pozostaÅ‚a ci jeszcze gÅ‚owa! Czy w niej zdolna jesteÅ› odczytać Bożą myÅ›l, czy gasnÄ…cy swój wzrok możesz skupić na KRZYÅ»U, wzniesionym nad tobÄ…?! UcaÅ‚ować go, przyjąć i ofiarować Bogu za swoich oprawców? JeÅ›li tak – zapewniam ciÄ™ – oÅ›mielÄ™ siÄ™ nawet powiedzieć: zapewniam w Imieniu samego Boga – że w tym Krzyżu jest dla ciebie ratunek! Wystarczy ta twoja ofiara, byÅ› zeszÅ‚a z gilotyny, odzyskaÅ‚a zdrowie i siÅ‚y, stanęła na wÅ‚asnych nogach, zwyciężyÅ‚a odzyskujÄ…c wolność, a nawet inne narody poprowadziÅ‚a do zwyciÄ™stwa! A wiÄ™c… WSTAŃ I ID DO BOJU!!!
„Kiedy prawdziwie Polacy powstanÄ… – pisze Juliusz SÅ‚owacki – to skÅ‚adek zbierać nie bÄ™dÄ… narody, lecz ogÅ‚upiejÄ…, i na pieśń strzelanÄ… (tak: na wiwat!) natężą uszy, odemknÄ… gospody. I bÄ™dÄ… wieÅ›ci z wichrami wchodziÅ‚y (tak: z Wichrem Nowej PięćdziesiÄ…tnicy!), a każda bÄ™dzie serce ludów pasÅ‚a. Nieznajomymi Å›wiat poruszÄ… siÅ‚y – na nieznajome jakieÅ› wielkie hasÅ‚a!”
WSTAŃ I RUSZAJ DO BOJU, OJCZYZNO MA! ZA DUSZE WALCZ TYLKO DUCHEM, I OGNIEM NIEBIESKIM UDERZAJ W PANCERZE! JesteÅ› zdolna nie tylko za przyjacióÅ‚ swoich oddać życie, ale nawet za nieprzyjacióÅ‚, by stali siÄ™ przyjacióÅ‚mi Boga i twoimi, tutaj oraz w wiecznej chwale! I niech ciÄ™ na ten bój bezkrwawy bÅ‚ogosÅ‚awi, wejrzawszy na orÄ™downictwo Królowej i milionów Å›wiÄ™tych Rodaków, Bóg Ojciec i Syn + i Duch ÅšwiÄ™ty. Amen, amen, amen!
ks. Adam Skwarczyński
Å»ródÅ‚o: Dziecko Królowej Pokoju
powrót
wszelkie prawa zastrzeżone - 2014 - www.mali-rycerze.pl
d&h www.f-ski.pl
