Legion Małych Rycerzy Miłosiernego Serca Jezusowego
Ja was wybrałem i was powołem, potrzebuję was i wzywam.
> O nas > Ośrodki, Koła, Grupy MR > Łomża
Swoim świadectwem i sprawozdaniem dzieli się Maria z Łomży.
P.S. Poniżej podaję dane osoby, która ma mnie zastąpić:
Halina
tel. 86 218 28 35
powrt
Szczęść Boże.
Pragnę podzielić się z braćmi i siostrami zgromadzenia Małych Rycerzy Miłosiernego Serca Jezusowego.
W roku 1982 oczekiwałam w Otwocku k/Warszawy na następną operację.
Przyjechałam do dzieci na Święta Wielkanocy na przepustkę na 48 godzin.
Będąc na rezurekcji spotkałam moją siostrę rodzoną, która zaprosiła mnie do siebie aby podzielić się ze mną jajkiem. Siostra miała figurkę Matki Bożej (plastykowa – a była to butelka, w której była święta woda z Lichenia). Siostra zaproponowała mi, abym się napiła. Po wypiciu kilku łyków, ognisko choroby znikło. Po badaniu kontrolnym przed operacją, prof. Malawski stwierdził, że operacja jest niepotrzebna. Polecił mi podziękować Matce Bożej pielgrzymką do Częstochowy. Kolejne wizyty kontrolne były odpowiednio po 3 i 12 miesiącach.
Przez pięć lat pieszo chodziłam na pielgrzymkę z podziękowaniem za uzdrowienie z choroby. Po roku pojechałam do Otwocka na kontrolę, a profesor naznaczył kolejną za 24 miesiące – na tą już nie pojechałam. Przez 4 lata chodziłam na pielgrzymkę do Ostrej Bramy w Wilnie.
Na pielgrzymce do Częstochowy poznałam ludzi, którzy należeli do grupy modlitewnej Najświętszego Sakramentu i Niepokalanej. Połączyłam się z tą grupą i przyjechali do Łomży na adorację. Założyłam i ja grupę w naszym mieście, która trwa nieprzerwanie od 27 lat, a spotykamy się w każdą pierwszą sobotę miesiąca.
Pan Jezus Miłosierny polecił naszą grupę modlitewną siostrze Zofii Grochowskiej, która miała przyjechać ją wzmocnić.
Kiedy siostra Zofia zadzwoniła do mnie, zapytała gdzie możemy się spotkać bo ona musi do mnie przyjechać. Kiedy Zofia przyjechała, był pierwszy czwartek miesiąca, grupa nasza modliła się za kapłanów, i my wtedy zorganizowałyśmy grupę Małych Rycerzy.
Siostra Zofia bardzo często przyjeżdżała do Łomży i raz przyjechała z nakazem, abym zwróciła się do biskupa Stanisława Stefanka, aby ten na ołtarzu papieskim postawił figurkę Chrystusa Króla. Zgodził się.
Do procesji zafundowaliśmy chorągiew Jezusa Miłosiernego i bardzo działamy w naszej parafii.
12 lat temu przygotowaliśmy wigilię dla bezdomnych.
Założyliśmy MARGARETKĘ za kapłanów z nakazu Matki Bożej Fatimskiej, która objawiła to w nocy w moim domu. Nie wiedziałam, czego ode mnie żąda. Po trzech dniach otrzymałam z Krakowa pismo „Vox Domini” z książeczką margaretki i zorganizowałam grupę modlitewną, która modli się za kapłanów i biskupów.
Matka Boża potwierdziła mi to, gdy ukazała się w drzwiach balkonowych, na których były żaluzje. Przez 4 dni widziałam żaluzje na figurze, którą nosimy do procesji i w taki sposób Matka Boża zażądała ode mnie modlitwy.
Przed beatyfikacją s. Faustyny miałam polecenie od Jezusa Miłosiernego, abym zgodziła się na cierpienie, aby ratować upadłych grzeszników. Polecenie powstało przez syna koleżanki z grupy modlitewnej, któremu śniłam się.
Pan Jezus Miłosierny polecił mu, żeby mnie zapytał, czy ja się zgodzę. Gdy chłopiec opowiedział sen proboszczowi, ten od razu powiedział, że, jeśli się zgodzę, to żebym pojechała na te wielkie uroczystości do Łagiewnik.
Po tym zdarzeniu chłopiec ten został kapłanem, jego starszy brat też.
Modlimy się już od 20 lat w pierwszy czwartek miesiąca.
Nasze modlitwy są bardzo skuteczne – kilka osób przed śmiercią powróciło do Boga.
Kiedyś poproszona byłam o modlitwę za umierających w hospicjum.
Po modlitwie przed Najświętszym Sakramentem 3 osoby pojednały się z Bogiem: jedna po 24, druga po 30, a trzecia po 50 latach. Ta ostatnia na drugi dzień zmarła.
Za wszystko dobremu Bogu niech będą dzięki!
Pragnę podzielić się z braćmi i siostrami zgromadzenia Małych Rycerzy Miłosiernego Serca Jezusowego.
W roku 1982 oczekiwałam w Otwocku k/Warszawy na następną operację.
Przyjechałam do dzieci na Święta Wielkanocy na przepustkę na 48 godzin.
Będąc na rezurekcji spotkałam moją siostrę rodzoną, która zaprosiła mnie do siebie aby podzielić się ze mną jajkiem. Siostra miała figurkę Matki Bożej (plastykowa – a była to butelka, w której była święta woda z Lichenia). Siostra zaproponowała mi, abym się napiła. Po wypiciu kilku łyków, ognisko choroby znikło. Po badaniu kontrolnym przed operacją, prof. Malawski stwierdził, że operacja jest niepotrzebna. Polecił mi podziękować Matce Bożej pielgrzymką do Częstochowy. Kolejne wizyty kontrolne były odpowiednio po 3 i 12 miesiącach.
Przez pięć lat pieszo chodziłam na pielgrzymkę z podziękowaniem za uzdrowienie z choroby. Po roku pojechałam do Otwocka na kontrolę, a profesor naznaczył kolejną za 24 miesiące – na tą już nie pojechałam. Przez 4 lata chodziłam na pielgrzymkę do Ostrej Bramy w Wilnie.
Na pielgrzymce do Częstochowy poznałam ludzi, którzy należeli do grupy modlitewnej Najświętszego Sakramentu i Niepokalanej. Połączyłam się z tą grupą i przyjechali do Łomży na adorację. Założyłam i ja grupę w naszym mieście, która trwa nieprzerwanie od 27 lat, a spotykamy się w każdą pierwszą sobotę miesiąca.
Pan Jezus Miłosierny polecił naszą grupę modlitewną siostrze Zofii Grochowskiej, która miała przyjechać ją wzmocnić.
Kiedy siostra Zofia zadzwoniła do mnie, zapytała gdzie możemy się spotkać bo ona musi do mnie przyjechać. Kiedy Zofia przyjechała, był pierwszy czwartek miesiąca, grupa nasza modliła się za kapłanów, i my wtedy zorganizowałyśmy grupę Małych Rycerzy.
Siostra Zofia bardzo często przyjeżdżała do Łomży i raz przyjechała z nakazem, abym zwróciła się do biskupa Stanisława Stefanka, aby ten na ołtarzu papieskim postawił figurkę Chrystusa Króla. Zgodził się.
Do procesji zafundowaliśmy chorągiew Jezusa Miłosiernego i bardzo działamy w naszej parafii.
12 lat temu przygotowaliśmy wigilię dla bezdomnych.
Założyliśmy MARGARETKĘ za kapłanów z nakazu Matki Bożej Fatimskiej, która objawiła to w nocy w moim domu. Nie wiedziałam, czego ode mnie żąda. Po trzech dniach otrzymałam z Krakowa pismo „Vox Domini” z książeczką margaretki i zorganizowałam grupę modlitewną, która modli się za kapłanów i biskupów.
Matka Boża potwierdziła mi to, gdy ukazała się w drzwiach balkonowych, na których były żaluzje. Przez 4 dni widziałam żaluzje na figurze, którą nosimy do procesji i w taki sposób Matka Boża zażądała ode mnie modlitwy.
Przed beatyfikacją s. Faustyny miałam polecenie od Jezusa Miłosiernego, abym zgodziła się na cierpienie, aby ratować upadłych grzeszników. Polecenie powstało przez syna koleżanki z grupy modlitewnej, któremu śniłam się.
Pan Jezus Miłosierny polecił mu, żeby mnie zapytał, czy ja się zgodzę. Gdy chłopiec opowiedział sen proboszczowi, ten od razu powiedział, że, jeśli się zgodzę, to żebym pojechała na te wielkie uroczystości do Łagiewnik.
Po tym zdarzeniu chłopiec ten został kapłanem, jego starszy brat też.
Modlimy się już od 20 lat w pierwszy czwartek miesiąca.
Nasze modlitwy są bardzo skuteczne – kilka osób przed śmiercią powróciło do Boga.
Kiedyś poproszona byłam o modlitwę za umierających w hospicjum.
Po modlitwie przed Najświętszym Sakramentem 3 osoby pojednały się z Bogiem: jedna po 24, druga po 30, a trzecia po 50 latach. Ta ostatnia na drugi dzień zmarła.
Za wszystko dobremu Bogu niech będą dzięki!
Swoim świadectwem i sprawozdaniem podzieliła się Maria z Łomży.
P.S. Poniżej podaję dane osoby, która ma mnie zastąpić:
Halina
tel. 86 218 28 35
powrt
wszelkie prawa zastrzeżone - 2014 - www.mali-rycerze.pl
d&h www.f-ski.pl