RELACJA Z REKOLEKCJI W SZKOLE MARYI
( „Rozpoznaj czas nawiedzenia swego!” )
W dniach 28-31 sierpnia 2017, uczestniczyliśmy w rekolekcjach w Koszalinie.
To duchowe rozważanie poświęcone było poznawaniu Niebieskiej Królowej - Matki Najświętszej Maryi, oraz cnoty pokory.
Niech będzie chwała i cześć i uwielbienie Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, oraz Matce Najświętszej. Składamy dziękczynienie wszystkim Aniołom i Świętym oraz duszom czyśćcowym, które trwały z nami na modlitwach i adoracjach.
Już na pierwszej konferencji, po raz kolejny usłyszeliśmy zachętę ze strony Ks. Macieja Bagdzińskiego do oddania się według natchnień w Niewolę Jezusa przez ręce Maryi wg. „Traktatu o doskonałym Nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny – św. Ludwika Marii Grignion de Montfort”.
W dzisiejszym świecie katolik kojarzy się z cierpieniem, biczowaniem, ciągłym klęczeniem. Potrzeba optymizmu, powinno z nas emanować szczęście, jak z Matki Najświętszej, a wtedy każdy z zachwytem będzie stwierdzał: jakże ty jesteś szczęśliwy!
Wówczas przyjdzie czas na świadectwo i twoje wyznanie: Tak, kocham Jezusa!
W czasie konferencji rozważaliśmy: „Mistyczne miasto Boże Marii z Agredy”, Dzieło szczególnie znienawidzone przez szatana, w którym Maryja dyktowała pouczenia o swoim życiu. Ponadto, nawiązywaliśmy do Dzieła: „Poemat Boga Człowieka”, Marii Valtorty, oraz „Dziewica Maryja w Królestwie Woli Bożej”, Luisy Piccarrety, również o życiu Matki Najświętszej.
Imię Maryja – wybrane i umiłowane imię Trójcy Przenajświętszej.
„Moja córko, Imię Moje czcij zawsze z największym nabożeństwem.”
„Nie odmówi ci Bóg, jeśli przygotujesz się według Moich wskazówek.”
(słowa Maryi skierowane do Marii z Agredy).
Uwielbienie, dziękczynienie i wyznawanie Miłości było czymś, co Maryja praktykowała na co dzień. Często powtarzała to w ciągu dnia nieustannie ofiarując siebie Bogu, aby we wszystkim dopełniła się Jego Wola.
O Aniołach:
Anioł, jeśli zostaje mu powierzona opieka nad człowiekiem, doświadcza wielkiej łaski, łaski poznania życia ziemskiego, takiego jakie wiódł Jezus Chrystus, poznania czym jest człowieczeństwo. Anioł ten, tłumaczy w następstwie innym aniołom, którzy nie otrzymali posłannictwa Stróża, jak wygląda to życie ziemskie. Nie są Oni stworzeni na Obraz i podobieństwo Boga, Anioł może przybrać każdą postać. My ludzie, nie potrafili byśmy znieść obecności Aniołów z wyższych chórów, gdyż ich blask obecności Bożej jest zbyt wielki, tak iż mógłby człowieka spalić.
W księdze Mądrości Bóg mówi do człowieka o Aniele: „Bądź Mu posłuszny…”
Każdy Anioł Stróż jest inny, dopasowany do człowieka. Gdyby nasz anioł mógł, zabił by nas za najmniejszy grzech, ale Bóg dał nam anioła, aby nas strzegł.
Aniołowie mają pełnię poznania, dlatego doszło do buntu w Niebie. Bóg polecił Aniołom oddać cześć Człowiekowi, Swemu Synowi. Lucyfer nie mógł tego znieść, wzywając innych Aniołów do buntu.
Maryja również została poddana próbie – Jej próbą był Fiat, powiedzenie Bogu tak.
Zbuntowani Aniołowie tej próby nie przeszli.
Nasze życie na ziemi jest sprawdzianem – próbą. Jednak otrzymaliśmy pomoc Anioła Stróża. Otrzymujemy nawet dary rozmowy czy widzenia Anioła, i nie jest to czymś nadzwyczajnym. Jest to osiągalne dla nas grzeszników, jednak trzeba stać się dzieckiem, lub jak Pan Jezus polecił szczecińskiej duszy mistycznej Alicji Lenczewskiej – embrionem. To jedyna droga aby wejść w życie nadprzyrodzone.
Dary duchowe są darmo udzielane, bo Bóg tak chce.
Dwie ważne rzeczy:
- Kiedy przyjdzie cierpienie, prosić Boga o pomoc, o ile taka Wola Boża, gdyż wszystko co czyni Bóg jest dla człowieka ogromną Miłością. Bóg nie musi nas karać, wystarczy żeby się od nas odwrócił.
- Musimy pamiętać, abyśmy byli poddani Bogu w ciągu całego dnia. W czasie zajęć, wypowiadać Bogu Akty strzeliste, czasem wystarczy spojrzenie na Krzyż. Modlitwa nie powinna być ciężarem. Kiedy masz wiele modlitwy i nie potrafisz unieść co Bogu obiecałeś, poproś Anioła Stróża, aby pomodlił się za ciebie, a ty uzupełnisz modlitwę na następny dzień. Błogosławiony sen w który zapadniesz w czasie modlitwy. Anioł nasz jest smutny, kiedy zwracamy się do Niego jedynie w potrzebie. Zwracajmy się do anioła w każdym czasie.
Kiedy jesteśmy kochającym dzieckiem Boga, rozpoczynamy dzień od oddania Bogu pokłonu i dziękczynienia. Starajmy się mniej prosić a więcej dziękować, wówczas uradowany Bóg jest w stanie obdarowywać nas łaskami z wyprzedzeniem.
Z kazania Ks. Macieja Bagdzińskiego:
Ilu jest ludzi, tyle jest dróg. Jeden człowiek uświęca się w tej wspólnocie, drugi zaś w innej. We wszystkich tych wspólnotach jest jedna droga – Droga bycia małym dzieckiem. Nawet grzech może nas czegoś nauczyć, uczynić pokorniejszym. Bóg wynosi to, co małe. Skupianie się na sobie bardzo przeszkadza. Podobnie w czasie Adoracji, należy wyłączyć myślenie, nawet pobożne. Ojcowie benedyktyni zalecają, aby wyzbyć się myśli. Nie musimy się wysilać i szukać emocji. Wystarczy być, oddychać tą Bożą obecnością. To Bóg pragnie bardziej spotkać się z nami, aniżeli my z Nim. Bóg stale przebywa w celi naszego serca. Na Adoracji my przebywamy z Bogiem, jednak kogo adorujemy Boga, czy może siebie?
Gdy kontemplujesz Imię Jezus, wszystko czynisz w Imię Jezusa.
Musimy stać się sługami Miłości, służyć Adoracją, postem, modlitwą, wyrzeczeniem. Służyć nie dla siebie, ale dla Boga, dla dusz, dla Polski i Narodów.
„…Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana"
O Cnotach Maryi:
Cnoty Boskie (Wiara, Nadzieja, Miłość)
Cnoty moralne, (wiodące duszę do Boga). Cnoty kardynalne.
Maryja Panna, już w chwili poczęcia posiadała niezwykłe zdolności i wiedzę.
W „Poemacie Boga człowieka” M. Valtorty, możemy przeczytać jak Maryja, kiedy będąc małą dziewczynką bawiła się ze swym ojcem Joachimem, podbiegła do swej matki Anny oznajmiając jej: „Wiesz mamusiu, kiedy dorosnę będę dziewicą”, co wzbudziło zdumienie matki.
I WIARA.
Wiara była dla Maryi czymś wielkim. Maryja od początku posiadała nadprzyrodzoną Wiarę (jest to dar doskonały). To właśnie Wiara dała początek wszystkim innym cnotom.
Z dzieła „Mistyczne miasto Boże”,
Nauka Najświętszej Maryi Panny:
„Jak bardzo kosztowny jest skarb wiary w Boga, tego nie widzą tylko ci, którzy na wszystko patrzą jedynie oczami swego ziemskiego ciała. Nie widzą oni, ile szacunku wymaga ten dar, to niezrównanie bogate dobrodziejstwo. Pomyśl i rozważ sobie, o duszo, czym był świat bez wiary i czym byłby dziś, gdyby Syn mój i Pan jej nie ugruntował. Iluż wielkich, potężnych i mądrych ludzi świata, popadło wskutek swej niewiary w straszliwe grzechy i w wieczne ciemności piekła.
A ileż to istnieje królestw i krajów, które na ślepo szły za swymi jeszcze bardziej zaślepionymi wodzami i dotąd jeszcze idą, aż wszystkie wpadną w przepaść wiecznego potępienia! Za nimi zaś postępują ci bezbożni wierni, którzy wprawdzie otrzymali nieoszacowaną łaskę wiary, ale żyją tak, jak gdyby jej nigdy nie odebrali.
Nie zaniedbuj nigdy, moja duszo, uznawania z wdzięcznością kosztowności tej perły. Ćwicz się ustawicznie w cnocie wiary, bo ona pomoże ci w osiągnięciu twego ostatecznego celu i tego, co miłujesz i co pragniesz posiąść. Wiara pokazuje pewną drogę do wiecznej szczęśliwości; ona to oświeca pielgrzymów ziemskich w ciemności ich życia śmiertelnego i prowadzi ich bezpiecznie do niebiańskiej ojczyzny.
Wiara jest zasiewem innych cnót, jest pokarmem sprawiedliwego, udzielającym mu pociechy i pomocy w troskach i trudach. Ona to przejmuje obawą niewiernych, a w obojętnych wzbudza lęk, albowiem ukazuje im karę za grzechy, czekającą ich w przyszłym życiu. Wiara zdoła wszystko zdziałać, bo dla tego, kto wierzy, nic nie jest niemożliwe — może on wszystko uczynić i wszystko osiągnąć. Wiara oświeca i uszlachetnia rozum ludzki, wskazując mu drogę w ciemnościach przyrodzonej nieświadomości; wznosi człowieka ponad niego samego, aby widział i rozumiał z nieomylną pewnością to, czego siłami rozumu pojąć nie może.
Wskutek wiary człowiek wie wszystko, tak jak gdyby patrzył na to własnymi oczyma. Wiara uwalnia człowieka od ograniczeń wynikających ze słabości jego rozumu. Ceń więc wysoko, moja córko, tę kosztowną perłę wiary katolickiej, przechowuj ją starannie i używaj w bojaźni Bożej".
*Żadne małżeństwo, które odmawiałoby choć jeden dziesiątek Różańca wspólnie, nigdy nie rozwiodłoby się.
Trzeba w trudnościach ćwiczyć się w Cnocie Wiary. Trzeba wierzyć i przyjmować mówiąc jak Maryja: „Niech mi się stanie według Słowa Twego”.
Zrezygnujmy ze swej samodzielności zdając się na Wiarę, a Wiara karze nam mówić: „Bądź Wola Twoja”.
Na rekolekcjach mieliśmy możliwość przyjęcia Medalionu Strażniczki Wiary, który objawiony został duszy mistycznej Patrycji Talbot. Obietnice z nim związane zostały ukryte na prośbę Matki Najświętszej i biskupa, ze względu na ich niezwykłość, jednak ujawionym faktem jest łaska żalu doskonałego i szczerej spowiedzi generalnej na 15 dni przed śmiercią osoby, która z Wiarą nosić będzie Medalion.
(Podobnie Szkaplerz Ewangelizacyjny, za pozwoleniem ustnym biskupa bydgoskiego).
II NADZIEJA
Z dzieła „Mistyczne miasto Boże”, Nauka Najświętszej Królowej niebios:
„Przypomnij sobie, o duszo, nieustanne obietnice Najwyższego i wyryj je głęboko w pamięci; przez pewność wiary w ich prawdziwość, podnieś twe serce w pragnieniu spełnienia się tych obietnic. Dzięki nadziei możesz liczyć na to, że przez zasługi mego Najświętszego Syna staniesz się kiedyś mieszkanką niebiańskiej ojczyzny i towarzyszką tych wszystkich, którzy tam w niespożytej chwale oglądają oblicze Najwyższego. A gdy dzięki ofiarowanej ci pomocy podniesiesz swe serce ponad wszystko, co ziemskie, i zwrócisz swą duszę ku temu upragnionemu i nieodmiennemu Dobru, wtedy wszystko, co widoczne będzie ci ciężarem i przeszkodą, będzie ci się wydawało znikome i godne pogardy. Nie będziesz mogła pragnąć niczego innego, jak tylko tego najgodniejszego miłości i pełnego rozkoszy przedmiotu twych życzeń.
Dla zwiększenia twej gorliwości wspomnij nieszczęście tylu dusz, które zostały stworzone na obraz i podobieństwo Boga i ku szczęśliwości niebiańskiej, a wskutek swych grzechów zostały pozbawione nadziei zażywania jej w przyszłości. O, gdyby dzieci Kościoła świętego zechciały od czasu do czasu uwolnić się od swych próżnych myśli i zająć się rozważaniem i rozpamiętywaniem dobrodziejstwa, którego dostępują przez nadany im dar nieomylnej wiary i niezawodnej nadziei! O gdyby ludzie zrozumieli, że przez cnoty te pozbywają się ciemności i bez własnych zasług otrzymują znamię wybrańców, podczas gdy ci, którzy nie wierzą, giną w swym zaślepieniu! Wtedy na pewno rumieniliby się i czynili sobie wyrzuty z powodu godnego nagany niedbalstwa i czarnej niewdzięczności. Niechaj ci ludzie wiedzą, że oczekują ich straszliwe cierpienia i że zasługują na wzgardę Boga i Jego świętych, ponieważ bezczeszczą Najświętszą Krew Jezusa Chrystusa, owo źródło tylu dobrodziejstw.
Niektórzy ludzie gardzą tą prawdą jak gdyby bajką; tymczasem upływa całe ich życie, a te wyrodne dzieci Kościoła nie poświęcają ani jednego dnia, a wielu z nich nawet jednej godziny, aby pomyśleć o swych obowiązkach i o niebezpieczeństwie, jakie im grozi. Opłakuj, moja duszo, to nieszczęście i proś mego Najświętszego Syna o zapobieżenie złu. Możesz być przekonana, że Jego Majestat wynagrodzi twą troskliwość i trudy podjęte w tej sprawie."
Szatan używa podstępu w najtrudniejszych dla człowieka momentach, w chorobie i niepowodzeniach. Kiedy chcemy wybudować dom nierzadko sięgamy po opinie specjalistów od „feng shui”, aby dobrze go ulokować. Kiedy napotykamy na trudności, biegniemy do bioenergoterapeutów, wróżbitów, przyjmujemy amulety na szczęście: ( słoniki, pieniążki, czterolistne koniczyny, pierścienie atlantów itp.). To wszystko sprawia że oddajemy się okultyzmowi, diabeł w ten sposób zabiera nam Wiarę, Nadzieję i Miłość, dając nam miłość własną, kult ciała i szatana. Diabeł przychodzi z przekleństwem, które człowiek sam na siebie rzuca. Można przekląć kogoś lub samego siebie mówiąc: (ja nie dam radę, na pewno sobie nie poradzę, nigdy nie zdam tego egzaminu…). Twoje słowo wypowiadane świadomie lub nieświadomie ma moc. Ono niesie za sobą konsekwencje.
Trzeba nam z tego wszystkiego zrezygnować bo tylko Bóg jest naszym szczęściem.
Aby osłabić moce piekielne, na figurkach w domu, bądź tych które komuś ofiarujemy komuś piszmy hasło, choćby bezbarwnym pisakiem: „Na oślepienie szatana!”. ( Taką figurę Chrystusa Króla z niewidocznym napisem „Na oślepienie szatana!” otrzymał Legion Małych Rycerzy od ks. Macieja Bagdzińskiego w Niepokalanowie, 5 sierpnia 2017.
NADZIEJA MA MIEJSCE POMIĘDZY ROZPACZĄ A ZUCHWAŁOŚCIĄ.
Najświętsza Maryja Panna miała cnotę Nadziei w najwyższym możliwym stopniu. Jej Nadzieja przewyższała wszystkie nadzieje. To Maryja daje nam życie za przyczyną Miłosierdzia, wychowuje nas i żywi.
Pragnienie przebywania z Bogiem rodzi się z Wiary i Nadziei. To rodzi Miłość tak wielką, że człowiek choćby i dziś byłby w stanie porzucić wszystko i stanąć przed Bogiem.
KAŻDE CIERPIENIE I TRUD OFIARUJMY JAKO CZYŚCIEC NA ZIEMI.
Można w ten sposób zmienić bieg wydarzeń, powstrzymać wojny, ratować dusze, poprzez modlitwę i post. Potrzeba z pokorą znosić pogardę, ofiarować wszystko Bogu i nie być przy tym posępnym, a radosnym. Dusze uwolnione od piekła będą nam wdzięczne.
ZDZIWISZ SIĘ KOGO ZOBACZYSZ W NIEBIE A KOGO W PIEKLE.
III MIŁOŚĆ.
Z dzieła „Mistyczne miasto Boże”, O MIŁOŚCI NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY:
„Wzniosła cnota miłości jest panią, królową, matką, duszą, życiem i pięknością wszystkich innych cnót. Miłość panuje nad nimi wszystkimi, podsyca je i zwraca ku ich prawdziwemu i ostatecznemu celowi. Miłość doprowadza je do doskonałości, pomnaża je, oświeca, upiększa, nadaje im żywotność i siłę. Jeżeli inne cnoty nadają stworzeniu ludzkiemu doskonałość i piękność, to dzieje się tak przez ich związek z miłością, która je udoskonala; albowiem bez miłości wszystkie cnoty są bezkształtne, niepozorne, martwe i bezowocne, brak im żywotności.
Miłość cierpliwa jest i łaskawa, nie zna zazdrości, zawiści i goryczy; nic sobie nie przywłaszcza, ale obdarowuje dobrem, zło nie ma do niej dostępu. Miłość jest nierozłącznie związana z najwyższym Dobrem. O ty cnoto nad cnotami, ty skarbcu wszelkich skarbów nieba! Ty jesteś kluczem do królestwa niebieskiego! Ty jesteś jutrzenką odwiecznego światła i słońcem dnia wieczności! Ty jesteś ogniem oczyszczającym, winem upajającym, napojem orzeźwiającym, słodyczą nasycającą, węzłem jednoczącym nas z samym Bogiem tak ściśle, jak połączony jest ojciec odwieczny z Synem i jak Obaj zjednoczeni są z Duchem świętym.
Z powodu nieporównanej piękności tej królowej cnót Bóg pragnie czcić siebie jej nazwą, albo raczej ją uczcić, nazywając siebie —jak rzekł św. Jan — „miłością". Kościół święty przypisuje Ojcu — wszechmoc. Synowi — mądrość. Duchowi Świętemu — dobroć. Ojciec jest, bowiem początkiem bez początku. Syn zrodzony jest z rozumu ojca, a Duch Święty powołany jest z woli Ich Obu. Jednak imię doskonałości miłości Pan nadaje sobie bez różnicy osoby; św. Ewangelista mówi, bowiem bez czynienia jakiejkolwiek różnicy: „Bóg jest miłością". Miłość ta jest w Bogu ostatecznym celem wszystkich Jego czynności wewnętrznych i zewnętrznych. Wszystkie wewnętrzne dzieła Boże (tj. czynności Boga w Jego własnej Istocie) zmierzają do jedności i wzajemnej miłości trzech Osób Boskich, tak że połączone są ze sobą nie tylko jednością niepodzielnej natury, przez co tworzą jednego Boga, ale zjednoczone są także innym jeszcze, nierozerwalnym węzłem. Również wszystkie zewnętrzne dzieła Boże (tj. to wszystko, co Bóg stworzył), zawdzięczają swój początek i koniec Boskiej miłości; wyszedłszy z bezmiernego morza tej nieskończonej dobroci, poprzez miłość wracają do swego źródła.
Ze wszystkich cnót i darów cnota miłości posiada tę cechę szczególną, że jest doskonałym współudziałem w miłości Bożej. Wypływa ona z tego samego źródła, dąży do tego samego celu, a także jest z nią najściślej spośród wszystkich cnót związana. Boga nazywamy naszą nadzieją, naszą cierpliwością, naszą mądrością; dlatego, że cnoty te odbieramy od Boga, a nie dlatego, że znajdują się one w Bogu tak, jak znajdują się w nas.
Natomiast miłością nazywamy Boga nie tylko z tego powodu, że nam ją daje, ale i dlatego, że ją rzeczywiście w sobie posiada. I właśnie z tej doskonałości Bożej, którą uważamy za cechę Jego Boskiej natury, wypływa cnota naszej miłości, o wiele bardziej doskonała aniżeli inne cnoty. Poznaliśmy, więc właściwości miłości w jej źródle, tj. w Bogu. Miłość w całej jej doskonałości znajdujemy także u Najświętszej Maryi Panny, u której cnota ta może nam posłużyć za bezpośredni wzór naszej miłości. Promieniami światła i słońcem miłości obdarzone są wszystkie stworzenia; dzieje się to w tym porządku, w tej mierze i w tym stopniu, jak wyznacza to miejsce każdego stworzenia wobec Boga, bliższa lub dalsza z Nim łączność. Wynika to z nieograniczonej doskonałości Opatrzności Bożej; bez niej bowiem harmonia stworzeń, które Bóg powołał do życia, aby brały udział w Jego dobroci i miłości, byłaby niedostateczna, niejasna i jednostronna. Pierwszy stopień po Bogu musi zająć w tym porządku ta dusza i osoba, która jest zarazem niestworzonym Bogiem i stworzonym człowiekiem, aby w następstwie najwyższej łaski i współudziału w miłości nastąpiło najdoskonalsze połączenie się tych dwóch natur — tak jak to miało, i ma, miejsce w Chrystusie, naszym Panu.
Drugi stopień zajmuje Najświętsza Matka Boża, Maryja. W Niej zamieszkała miłość i dobroć Boża w sposób zupełnie wyjątkowy. Maryja została obdarowana czystą, Boską miłością w takiej pełni, że zjednoczyła w sobie miłość i dobroć całego rodzaju ludzkiego, jednak bez tych niedomagań i niedoskonałości, które mają miejsce u wszystkich innych, zarażonych grzechem ludzi. W Niej miłość czysta znalazła dopełnienie i zadośćuczynienie. Maryja została wybrana spośród innych stworzeń, jako „słońce sprawiedliwości", aby w cnocie miłości naśladowała Najwyższego i stała się doskonale wiernym obrazem pierwowzoru. Umiała Ona kochać Boga bardziej i czulej niż wszystkie inne stworzenia razem wzięte, bo kochała Go dla Niego samego, stworzenia zaś miłowała dla Boga i w ten sposób, jak On sam je kocha. Kochała Najwyższe Dobro dla Najwyższego Dobra i bez żadnego innego zamiaru, a stworzenia tylko o tyle, o ile istnieje łączność pomiędzy nimi a Bogiem, ale bez nadziei otrzymania jakiejkolwiek nagrody.
Gdybyśmy miłość tej Pani położyli na jedną szalę wagi, a na drugą miłość wszystkich aniołów i ludzi razem wziętych, to miłość tej Najczystszej Matki ważyłaby więcej, albowiem wszystkie inne stworzenia nie mają natury i właściwości miłości Bożej, jak miała Maryja. Dlatego Ona właśnie mogła w najdoskonalszy sposób naśladować miłość Bożą.
Bezmiarem miłości swojej Maryja spłaciła Bogu dostatecznie to, co winne są Mu stworzenia za Jego niezmierną miłość; uczyniła to oczywiście tylko w tym stopniu, w jakim w ogóle możliwe jest zadośćuczynienie wartości nieskończonej. Tak jak miłość i dobroć Najświętszej Duszy Jezusa Chrystusa zdołała zjednoczyć w sobie naturę Boską i ludzką, tak też i miłość Maryi odpowiada owej dobroci, w której Ojciec odwieczny oddał Jej swego
Najświętszego Syna, aby się stała Jego Matką, poczęła Go i narodziła ku zbawieniu świata. Z tego wynika, że całe dobro i szczęście stworzeń zawarte jest w miłości Najświętszej Maryi Panny do Boga. Dzięki Maryi współudział stworzeń w miłości Bożej osiągnął ostateczną i najwyższą doskonałość. Zanim ktokolwiek uznał i spełnił obowiązek zadośćuczynienia Bogu, już Maryja spłaciła ten dług w imieniu nas wszystkich. Przez swoją doskonałą miłość Maryja niejako zobowiązała Ojca przedwiecznego i sprawiła, że dał Jej swego Najświętszego Syna, tak dla Niej samej, jak i dla całego rodzaju ludzkiego. Bo gdyby miłość Maryi była o włos mniejsza lub dotknięta najmniejszą nawet skazą, to natura ludzka byłaby nieprzygotowana do Wcielenia odwiecznego Słowa. Ponieważ jednak pomiędzy stworzeniami znalazło się jedno, które miłość Bożą naśladowało w stopniu najwyższym, dlatego Bóg sam zstąpił na ziemię. Duch Święty wyraża to wszystko w owych słowach, którymi nazywa Maryję ,,Matką pięknej miłości", tak jak nazywają także „ Matką pięknej nadziei". Maryja jest Matką naszej miłości, tj. Jezusa, naszego Pana i Zbawcy, bo Jezus jest najpiękniejszym spomiędzy wszystkich synów ludzkich, zarówno z powodu swego Bóstwa, które jest nieskończoną miłością, jak i swego Człowieczeństwa, w którym nie znalazł się ani jeden grzech czy fałsz i które posiada wszystko, cokolwiek Mu Bóstwo Jego pod względem łaski dać mogło.
Maryja jest, dlatego Matką pięknej miłości, ponieważ w duszy swojej zrodziła najdoskonalszą i najpiękniejszą miłość, bez najmniejszej skazy, na jaką nie zdobyło się żadne inne stworzenie. Maryja jest również Matką naszej miłości; Ona bowiem zdobyła ją i sprowadziła na świat oraz naucza nas, jak ją poznać i jak się w niej doskonalić. Albowiem oprócz tej przeczystej Dziewicy nie ma w niebie ani na ziemi stworzenia, w którego szkole ludzie i aniołowie mogliby poznać piękną cnotę miłości. Dlatego też wszyscy święci są jak gdyby promieniami tego słońca i strumyczkami wypływającymi z tego morza; tym więcej umieją kochać, im bardziej wzorują się na miłości Najświętszej Maryi do Boga.
Wielka miłość i dobroć Najświętszej Maryi Panny wypływały z wiedzy i mądrości, te zaś czerpała Ona z wrodzonej wiary i nadziei, darów Ducha Świętego, a przede wszystkim z udzielonej Jej łaski oglądania Bóstwa. Z pomocą tych środków Maryja doszła do wzniosłej wiedzy o Bożej miłości, której zakosztowała z jej własnego źródła. Skoro pojęła, że należy kochać Boga dla Niego samego, a inne stworzenia dla Boga, spełniała oba te akty i doskonaliła się w nich z miłością najsilniejszą i najgorętszą. Moc Boża nie znalazła w woli Królowej niebios żadnej przeszkody, która powstała by przez grzech, nieuwagę, nieświadomość, niedoskonałość lub niedbałość; moc Boża mogła, więc spełnić w Maryi wszystko według swej woli. W innych stworzeniach woli swej spełnić nie może, ponieważ nie posiadają one takiego jak Maryja przygotowania.
Miłość Maryi była, zatem cudem wszechmocy Boga, największym i najwyraźniejszym dowodem Jego uczucia ku czystemu stworzeniu oraz spełnieniem owego przykazania: „Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sil." Maryja w imieniu wszystkich stworzeń spełniła to przykazanie, którego ludzie nie mogą doskonale spełnić dopóty, dopóki nie dojdą do oglądania Boga. Maryja spełniała je także o wiele doskonalej w czasie życia doczesnego, niż Serafinowie w niebie. Maryja w pewnym sensie dopomogła w osiągnięciu celu, jaki miał Bóg dając to przykazanie; sprawiła, bowiem, że przykazanie to nie stało się daremne i nie pozostało przez ludzi zapomniane. Maryja przestrzegała święcie tego przykazania, spełniała je za wszystkich i tym samym wynagrodziła Bogu zaniedbania innych ludzi w tym względzie.
Gdyby Bóg, dając to przykazanie ludziom, nie brał pod uwagę pośrednictwa i roli Królowej Maryi, to zapewne zmieniłby formę tego przykazania. Ze względu na Maryję podobało się Panu uczynić tak, jak to uczynił; Maryi więc zawdzięczamy zarówno nadanie jak i spełnienie przykazania doskonałej miłości. O najsłodsza Matko pięknej miłości, oby poznały Cię wszystkie narody, sławiły wszystkie pokolenia, chwaliły wszystkie stworzenia! Wszak jesteś doskonałą, ukochaną i wybraną na Matkę niezrównanej miłości. Ta miłość ukształtowała Cię, jako Jedyną", „przyobleczoną w słońce", abyś jaśniała w swej najpiękniejszej miłości! O nędzne dzieci Ewy, zbliżajmy się do tego słońca, aby nas oświecało i rozpalało! Zbliżajmy się do tej Matki, aby poprzez miłość dała nam nowe życie. Zbliżajmy się do tej Mistrzyni, aby nas nauczyła, jak winniśmy doskonalić naszą miłość.
NAUKA NAJŚWIĘTSZEJ KRÓLOWEJ NIEBIOS.
„Moja córko, jeżeli w życzliwości macierzyńskiej wymagam, abyś naśladowała mnie w doskonaleniu się we wszystkich cnotach, to pod względem miłości, ostatecznego celu i korony innych cnót, życzę sobie, abyś ze wszystkich sił twej duszy odtworzyła dokładnie to, co spostrzegłaś w mojej duszy. Zapal więc światło świętej wiary i rozumu, i staraj się znaleźć tę bezcenną monetę; kiedy ją znajdziesz, zapomnij o wszystkim co jest marne i ziemskie, a rozważaj w duchu ile Bóg posiada w sobie powodów i przyczyn, dla których powinniśmy Go miłować. Abyś mogła poznać, jak Go powinnaś kochać, zapamiętaj sobie znamiona oraz skutki doskonałej i prawdziwej miłości.
Znamiona miłości występują wtedy, kiedy twoje myśli nieustannie zajęte są Bogiem; Jego przykazania i rady wypełniasz chętnie i skrupulatnie; obawiasz się Go obrazić, a jeżeli to nastąpiło, starasz się z Nim jak najprędzej pojednać; krzywdy Mu wyrządzone napawają cię smutkiem a spostrzeżenie, że wszystkie stworzenia Mu służą, wzbudza w tobie radość; miła ci jest ciągła rozmowa o Jego miłości; myśl o Nim i Jego obecność wywołują rozkosz, a zapomnienie o Nim i Jego nieobecność sprawiają ci przykrość; kochasz, co On kocha, brzydzisz się tym, czym On się brzydzi; starasz się wszystkich pozyskać dla Jego miłości i łaski, modlisz się do Niego z ufnością. Jego dobrodziejstwa przyjmujesz z wdzięcznością, zachowujesz je i używasz ich ku Jego uwielbieniu i chwale; usiłujesz tłumić w sobie objawy namiętności, które ci przeszkadzają w gorliwym miłowaniu Boga i w doskonaleniu się w cnotach.
Porządek cnoty miłości wymaga, abyśmy przede wszystkim miłowali Boga, który stoi ponad wszystkimi stworzeniami, potem nas samych, a potem naszych najbliższych bliźnich. Powinniśmy kochać Boga całym rozumem — bez błędów, całą wolą — bez fałszu i stronniczości, całym umysłem — bez zapominania się, wszystkimi siłami — bez opieszałości, lenistwa i niedbalstwa.
Powodem miłości do Boga, i wszystkiego innego, jest sam Bóg. Miłować Go należy dla Niego samego, albowiem jest dobrem świętym, najwyższym i nieskończenie doskonałym. Jeżeli człowiek kocha Boga z powyższych powodów, to zarazem kocha siebie samego i swego bliźniego; albowiem zarówno on sam, jak i jego bliźni, nie należą do siebie, a raczej do Pana Boga, którego dobroci zawdzięczają swe istnienie, swe życie i wszystko, co posiadają. Jeżeli ktoś kocha prawdziwie Boga dla samego Boga, to zarazem kocha też wszystko, co należy do Boga i bierze udział w Jego dobroci. Duszę, która w ten sposób kocha Boga, Bóg kocha także; sprawia to miłość Boża, na mocy, której Bóg pozostaje w tym, który Go kocha, i na mocy, której Ojciec, Syn i Duch Święty zstępują do takiego człowieka i zamieszkują w nim, jakoby w świątyni. To zaś jest największym dobrodziejstwem w życiu doczesnym."
Znamiona Miłości – myśli nieustannie zajęte Bogiem.
Jeśli się kocha, to pragnie się być z umiłowanym. Miłość Boga powinna być na pierwszym miejscu. Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na właściwym miejscu. Oczywiście jeżeli jestem ojcem, matką, muszę to powołanie realizować. Obowiązki stanu pomagają w uświęceniu. Miłować Boga należy dla Niego Samego. Mówmy Bogu dobrze o ludziach, a Bóg uczyni ich takimi, jak o nich mówimy.
Podwójny dialog – kiedy rozmawiam z drugim człowiekiem, a w myślach modlę się za niego.
Bóg jest czystą Miłością. Kiedy będziesz potrafić prawdziwie kochać, zstąpi do ciebie Trójca Święta, i staniesz się Świątynią.
Jeżeli masz zranioną Miłość oddaj to Bogu, Jezus chce ciebie uzdrowić. Pamiętaj: „Nie poprawisz nikogo złością, zrobisz wszystko łagodnością.” (z książeczki „Droga do Nieba”).
Ci, którzy ciebie nie akceptują, oni mają szansę dzięki tobie się zbawić. Może jeszcze tylko kilka upokorzeń, cierpień w rodzinie i jest to niczym względem wieczności.
*Pułapka niezdrowej pobożności (demon pobożności) – kiedy diabeł dyktuje ci abyś przyjął nadmierną ilość modlitw, żeby cię wykończyć.
KONFERENCJA O ZAŚLUBINACH NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY.
O zaślubinach Najświętszej Panny ze świętym Józefem.
Gdy Najświętsza Maryja Panna kończyła 14 rok swego życia. Pan objawił Jej w widzeniu swoją wolę, aby poślubiła męża; jednocześnie zapewnił Ją, że w tym nowym dla siebie stanie zachowa nie naruszony swój ślub panieństwa. Równocześnie Bóg oświecił arcykapłana Symeona i nakazał mu, aby czynił przygotowania do zaślubin Maryi. Symeon zgromadził innych kapłanów i oznajmił im:, ponieważ Maryja jest sierotą a znajduje się w tym wieku, w którym musi opuścić świątynię, przeto wypada mi poszukać dla niej oblubieńca, który byłby godny dziewicy tak szlachetnej i cnotliwej. Kapłani, w szczególny sposób oświeceni światłem Bożym, orzekli, że należy się kierować wolą Bożą i błagać Pana, aby raczył sam wyznaczyć męża, któremu najlepiej można by oddać Maryję za małżonkę; aby stało się zadość prawu, powinien on należeć do rodu Dawida. W tym celu wyznaczono dzień, w którym mieli się zgromadzić wszyscy bezżenni mężczyźni z rodu Dawidowego, znajdujący się wówczas w Jerozolimie; był to właśnie dzień, w którym nasza Królowa miała ukończyć czternasty rok życia. Ponieważ trzeba było powiadomić o tym postanowieniu Maryję i uzyskać od Niej zgodę, więc Symeon kazał przywołać Ją przed siebie i oznajmił Jej, że wraz z kapłanami uważa za wskazane, aby przed opuszczeniem świątyni otrzymała oblubieńca.
Najmędrsza Dziewica dała mu w największej pokorze następującą odpowiedź: ,,Na ile jest to zależne od mojej woli, to życzyłam sobie zatrzymać na zawsze dziewictwo i poświęcić się służbie Bogu w tej świątyni, jako podziękowanie za te wielkie dobrodziejstwa, których tu doznałam. Nigdy nie myślałam o zamążpójściu, nie pragnęłam tego, ponieważ uważam siebie za niezdolną do spełnienia obowiązków związanych ze stanem małżeńskim. Takie jest moje życzenie; jednak ty, o panie, który zastępujesz Boga, wskażesz mi, co wedle Jego świętej woli ma się spełnić w przyszłości."
Arcykapłan odrzekł na to: ,,Moja córko, Pan przyjmie Twoje święte pragnienia; zważ jednak, że wśród córek izraelskich nie ma ani jednej, która by uciekać miała przed stanem małżeńskim w czasach, kiedy oczekujemy przyjścia Mesjasza. Dlatego każdą, która w narodzie naszym pozostawi dzieci, nazywają błogosławioną i szczęśliwą. I w stanie małżeńskim możesz służyć Bogu prawdziwie i doskonale. Będziemy się modlili i błagali Boga, aby Jego ręka wyznaczyła równego Tobie oblubieńca z rodu Dawida; niech będzie to ten, który najbardziej podoba się Jego Boskiej woli. Módl się i Ty gorąco, aby Bóg spojrzał na Ciebie a nami kierował w naszych zamysłach."
Działo się to dziewięć dni przed chwilą wyznaczoną na ostateczne rozstrzygnięcie i wykonanie powziętego postanowienia. W owym czasie Najświętsza Panna wzmogła modlitwy do Boga i nieustannie błagała Go wśród łez i westchnień, aby spełniła się Jego święta wola. Jednego z owych dziewięciu dni ukazał się Jej Pan i rzekł: „Oblubienico moja i Gołąbko, rozwesel serce Twoje i nie zasmucaj go troskami i niepokojem! Słyszę Twoje westchnienia i prośby i uczynię wszystko tak jak trzeba, a światłość moja pokieruje postanowieniem kapłana. Własną ręką wyznaczę Twego oblubieńca, który nie tylko nie będzie Ci przeszkadzał w spełnieniu Twych świętych pragnień, ale dzięki mojej łasce będzie Cię w tym wspomagał. Wyszukam Ci według mego serca męża doskonałego i wybiorę go ze sług moich. Moc moja jest nieograniczona, a nie zabraknie Ci mej opieki i pomocy."
Tymczasem nadszedł dzień, w którym nasza Królowa Maryja skończyła czternasty rok życia. Przyszli więc do świątyni wszyscy młodzieńcy pochodzący z pokolenia Judy i z rodu Dawida, którzy znajdowali się wówczas w Jerozolimie. Pomiędzy nimi był jeden imieniem Józef, który urodził się w Nazaret i mieszkał w tym świętym mieście; pochodził on z królewskiego rodu Dawida. Miał wówczas trzydzieści trzy lata, piękną postać i łagodne oblicze, celował w nieporównanej skromności i obyczajności. Odznaczał się doskonałą czystością w czynach i myślach, świętymi skłonnościami i już w dwunastym roku życia uczynił ślub czystości. Był spokrewniony z Najświętszą Maryją Panną w trzecim stopniu. Wiódł życie nad wyraz czyste i nienaganne wobec Boga i ludzi.
Kiedy młodzieńcy zebrali się w świątyni, odprawili z kapłanami modlitwę, aby Bóg poprzez łaskę Ducha Świętego raczył pokierować ich zamiarami. Najwyższy natchnął arcykapłana myślą, aby każdemu z obecnych młodzieńców wręczył suchą gałązkę; wszyscy błagali o cudowny znak, któremu Majestat Boski wskazałby przyszłego oblubieńca Maryi. Ponieważ wszyscy znali pobożność i obyczajność Maryi i wiedzieli, że jest pierworodną i jedyną żyjącą ze swej rodziny, więc każdy z nich pragnął pojąć Maryję za żonę.
Jedynie pokorny Józef uważał się za niegodnego tego szczęścia; przypomniał sobie ponadto uczyniony dawniej ślub czystości i na nowo postanowił go dotrzymać, szanując i czcząc przeczystą Dziewicę Maryję o wiele bardziej niż inni. Dlatego też Józef z pokorą poddał się woli i rozporządzeniom Boga.
Podczas gdy zgromadzeni modlili się spostrzeżono, że jedynie gałązka w ręku Józefa zakwitła i równocześnie cudownie biała Gołębica spłynęła na głowę tego świętego męża. W tym samym czasie Bóg przemówił do serca wybrańca: Sługo mój, Józefie, Maryja będzie twoją oblubienicą. Przyjmij ją z szacunkiem i czcią, jest Ona, bowiem przedmiotem upodobania w moich oczach, a przy tym jest sprawiedliwa i czysta na ciele i na duszy. Czyń wszystko, co Maryja ci powie!"
Na mocy znaku niebiańskiego kapłani oświadczyli, że uważają Józefa za wybranego przez Boga oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. Kiedy Najświętsza Panna przybyła na zaślubiny, wydawała się wszystkim bardziej aniołem niż człowiekiem; tak niezrównana była Jej piękność, obyczajność i wdzięk dziewiczy. Następnie kapłani zaślubili Ją z Józefem, najczystszym i najświętszym z wszystkich mężczyzn.
Królowa niebios, która czystością swoją przewyższała nawet gwiazdy na niebie, ze łzami w oczach pożegnała się z kapłanami i prosiła ich o błogosławieństwo; tak samo pożegnała się ze swoją mistrzynią. Następnie udała się ze swym oblubieńcem do Nazaretu, miasta rodzinnego tej szczęśliwej pary zaślubionych. Józef urodził się właśnie w tym mieście; jednak przez zrządzone przez Boga przypadki przybył do Jeruzalem i tam zamieszkał. Tu miało go spotkać to wielkie szczęście, że wybrany został na oblubieńca Tej, którą Bóg przeznaczył na swoją Matkę.
Kiedy przybyli do Nazaretu, gdzie Maryja posiadała domek po rodzicach, odwiedzili ich przyjaciele ze zwykłymi przy takich okazjach oznakami radości i życzeniami. Dopełniając wszystkich przepisanych ówczesnym zwyczajem obowiązków towarzyskich, święta para oblubieńców pozostała sama w swoim domku, wiodąc nieprzerwany niczym, spokojny żywot.
W pierwszych dniach Najświętsza Panna oznajmiła swojemu oblubieńcowi, że już w najmłodszych latach złożyła Panu ślub służenia Mu w dziewictwie. Św. Józefa bardzo ucieszyły te słowa i oświadczył, że on już w 12 roku życia przyrzekł Panu zachować czystość dziewiczą. Oboje czerpali z tego faktu cudowną pociechę. Najwyższy nadał Św. Józefowi łaskę doskonałego panowania nad swoją naturą, dzięki czemu w cudownej czystości mógł służyć swej oblubienicy Maryi, a tym samym spełniać wolę Bożą. Następnie dobra, które pozostały po rodzicach Najświętszej Panny, Joachimie i Annie, podzielili na trzy części.
Jedną oddali do świątyni, w której mieszkała Maryja, drugą rozdali jako jałmużnę pomiędzy ubogich, a trzecią Józef wziął pod swój zarząd. Najświętsza Panna zatrzymała dla siebie tylko tę jedną troskę: służenie swemu oblubieńcowi i wykonywanie prac domowych.
W młodości św. Józef wyuczył się ciesielstwa. Teraz zapytał swą świętą oblubienicę, czy zgadza się na to, aby zajmował się tym rzemiosłem, by w ten sposób przysłużyć się Jej i zarabiać na wspieranie ubogich. Najmędrsza Dziewica zgodziła się w zupełności z tym postanowieniem Józefa i oświadczyła, że pragnie — według woli Bożej — żyć w ubóstwie i w stosunku do swoich możliwości wspierać biednych. Teraz pomiędzy świętymi oblubieńcami powstał pobożny spór o to, kto z nich ma być przełożonym i posiadać prawo rozkazywania drugiemu, — bowiem każde z nich chciało być poddanym.
Zwycięstwo w pokorze odniosła Ta, która była najpokorniejszą ze wszystkich pokornych, Najświętsza Maryja Panna nie chciała, bowiem zezwolić na odwrócenie owego naturalnego porządku, według którego mężczyzna jest głową rodziny. Chciała być we wszystkim poddaną swemu małżonkowi: wyprosiła dla siebie tylko jedno, a mianowicie, aby Jej wolno było wspierać ubogich, na co św. Józef zgodził się jak najchętniej.
W owych dniach — na mocy doznanego nowego oświecenia niebiańskiego — św. Józef doszedł do poznania przymiotów swej oblubienicy Maryi, Jej cudownej mądrości, pokory, czystości i wszystkich cnót, które o wiele przewyższały jego wyobrażenia. Świadomości ta napełniła go na nowo podziwem i nie zaniedbał w największej radości swego serca chwalić Boga i dziękować mu za to, że ponad wszystkie jego zasługi obdarzył go taką towarzyszką i oblubienicą. Aby obcowanie tych dwojga, które było początkiem najwznioślejszego z wszystkich dzieł, jakich Najwyższy miał dopełnić z natężeniem całej swojej wszechmocy, uczynić doskonałym, Pan rozporządził tak, że Królowa niebios swoją obecnością wzbudzała w Józefie najwyższy szacunek. Szacunek ten budził, w św. Józefie ów promienny blask niebiańskiego światła, który jaśniał z oblicza naszej Królowej, a także nieopisany Jej majestat. Majestat ten posiadała Maryja w stopniu o wiele wyższym niż Mojżesz, kiedy schodził z góry, Maryja bowiem dłużej i poufniej niż Mojżesz obcowała z Bogiem.
Nie mogę się już dłużej oprzeć memu pragnieniu, aby objawić szczęśliwy los św. Józefa, jaki nie przypadł żadnemu z mężczyzn. Jakiegoż błogosławieństwa i jakiej szczęśliwości dostąpiłeś, o mężu Boży, że spośród wszystkich dzieci Adama tylko o tobie można powiedzieć: sam Bóg był twój — przecież przed wszystkimi był On twoim jedynym synem! Ojciec odwieczny oddał ci Córkę swoją, Syn swoją rzeczywistą i prawdziwą Matkę, a Duch Święty powierzył ci swoją Oblubienicę i uczynił cię swoim zastępcą! Cała Trójca Przenajświętsza powierzyła ci swoją „Jedyną", swoją „Wybrankę" i nazwalają twoją oblubienicą. Czy pojmujesz twoją godność? Czy poznajesz twoje wywyższenie? Czy wiesz, że twoja oblubienica jest Królową i Monarchinią nieba i ziemi, a ty jesteś stróżem niewysłowionych skarbów Bożych? Zastanów się, o święty mężu, nad swoją pozycją i uznaj, że Aniołowie i Serafinowie napełnieni są, jeśli nie zazdrością, to przynajmniej podziwem i zdumiewają się twoim losem i tajemnicą ukrytą w twym małżeństwie. W imieniu całego rodzaju ludzkiego składam ci powinszowania z okazji takiego szczęścia. Ty jesteś skarbcem, w którym przechowywane jest całe miłosierdzie Boże, ty jesteś panem i mężem Tej, którą pod względem wielkości tylko sam Bóg przewyższa. Ty jesteś najbogatszym i najszczęśliwszym spośród wszystkich ludzi, a nawet bogatszym i szczęśliwszym od wszystkich aniołów”.
I św. Józef w swym życiu poddany był próbie, kiedy to po zaślubinach z Maryją, wpierw nim zamieszkali razem dowiedział się, że Maryja jest w stanie błogosławionym. Maryja nie tłumaczyła się. Józef będąc człowiekiem sprawiedliwym nie chciał narazić Jej na zniesławienie i zamierzał potajemnie oddalić Ją. „Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło”.
Wiadomość Anioła oznaczała zwycięstwo w próbie.
Maryja będąc jeszcze w Świątyni, wspominała Annie ze wzruszeniem o mającym narodzić się Mesjaszu, i jakże pragnęłaby poznać tę szczęśliwą kobietę, która będzie Jego Matką. Pragnęłaby służyć Jej, a nawet gdyby Ta nie chciała aby Jej usługiwać, chciałaby być żebraczką u Jej progu. Wtedy Anna wypowiedziała słowa: Maryjo, nie ma innej, która zasługiwałaby na miano Matki Mesjasza tak jak Ty.
Co do posługi Maryi, służyła Ona św. Józefowi z największą pokorą, kiedy poznał św. Józef Jej godność przemienił się jeszcze bardziej. On pragnął być sługą, kiedy Ona była Królową Nieba i Ziemi. Klęczał przed Najświętszą z wielkim poszanowaniem, nie chciał, aby angażowała się w jakiekolwiek prace domowe. Józef miał świadomość, że nadchodzi Mesjasz. Pragnął zastąpić Maryję we wszystkim, jednak Ona jako najpokorniejsza z pokornych, prosiła Józefa, aby nie klękał przed Nią, choć ta cześć odnosiła się do Mesjasza.
W domu w którym zamieszkali po rodzicach Maryi, jedna Izba przeznaczona była dla Maryi, tam Józef przychodził tylko wówczas, aby zapytać czy Maryja czegoś nie potrzebuje. Często zastawał Ją leżącą Krzyżem, unoszącą się w zachwycie przed Bogiem lub pośród niebiańskiej muzyki, co wprowadzało Józefa w zachwyt.
Maryja prześcigała się z Józefem w wykonywaniu najdrobniejszych czynności. Cnota pokory czyniła Ją Wielką i sprawiała, że Bóg zawsze wysłuchiwał Jej próśb.
Polecił Bóg Józefowi, aby uszanował pokorne polecenia Maryi i zewnętrznie pozwolił Jej służyć, a wewnętrznie oddał Jej hołd.
PAN JEZUS PRZEZ 30 LAT BYŁ W SZKOLE MARYI.
W Swym życiu ziemskim wyznał: „Przyszedłem służyć, nie aby Mi służono”.
Usługiwał swoim Apostołom, zdobywając się na akt najwyższej pokory najmniejszego z niewolników, obmywając im nogi.
MY, MALI RYCERZE MIŁOSIERNEGO SERCA JEZUSOWEGO
JESTEŚMY OSTATNIĄ I NAJMNIEJSZĄ WSPÓLNOTĄ SPOŚRÓD WSZYSTKICH.
JESTEŚMY JEZUSOWI.
JESTEŚMY LEGIONEM SŁUG NA WZÓR MARYI.
Brońmy się zatem przed mniemaniem o sobie. Nigdy nie myślmy z pogardą o najgorszym nawet człowieku, bo otrzymujemy wiele łask. Gdyby kto inny otrzymywał takie łaski, dawno przewyższyłby nas w świętości. Kiedy powrócisz z tych rekolekcji do domu i usłyszysz słowo upokorzenia, pogardę, ofiaruj to za tę duszę, którą Bóg właśnie chciał przeznaczyć na wieczne potępienie. Ty zdaj ten egzamin i raduj się, że możesz Bogu złożyć tę ofiarę.
* * *
Z kazania Ks. Marka Bąka:
Zjednoczenie z Bogiem jest przynależnością człowieka do Boga przez Miłość i Wolę. Zjednoczenie to przeniknięcie człowieka grzesznego Bogiem.
Wokół chodzą żywe trupy, ochrzczeni a niemający życia Bożego w sobie. Pośród pożądliwości świata (rodzina, zdrowie, życiowe atrakcje), zbawienie jest na bardzo odległym miejscu.
Jesteś „wychudzony” i „wychłodzony”! To nieprzyjaciele troszczą się o ciebie, aby doprowadzić cię do potępienia.
Ze względu na wiarę może dziesięciu sprawiedliwych Bóg pozwala, aby ten kraj się ostał.
„Kto się modli, ten ma życie i nie jest sam” – słowa Papieża Benedykta XVI.
Jeśli jesteś w relacji z Bogiem, to żyjesz bo Bóg jest życiem. Istnienie poza Bogiem to potępienie. Twoim krzyżem są twoje słabości, krzyże tych, których kochasz. Krew z twojej krwi i kość z twojej kości czasem żyje na własną zagładę. To po to oddajesz się Bogu przez Maryję, aby uprosić łaskę zbawienia dla innych. Po to żyjesz.
Modlitwa jest żebractwem.
Żebrak ma 4 cechy: (* nic nie ma, *nic mu się nie należy, *o wszystko prosi, *ufa).
Człowiek modlitwy ma te same cechy.
Istotą jest świadomość własnej nędzy, i to że Bóg ciebie kocha, a kocha cię bo się za ciebie wykrwawił.
Żyj prawdą – czyli żebraj, wtedy twoje modlitwy będą wysłuchane.
Ufność – to drugie imię wiary (naczynie do czerpania miłosierdzia).
Odwaga – jest zadaniem męstwa i powinnością chwili.
Ćwicz się w nich, abyś był mężny! Podążający i pociągający innych do zbawienia.
Wiara i Miłosierdzie, trzeba oczyścić w sobie te pojęcia.
Miłosierdzie to naddobroć Boża, która ci się nie należy ze względu na sprawiedliwość, ale będzie ci udzielone przez skruchę twego serca. Kiedy staniesz w postawie dobrego łotra, wtedy dane ci będzie miłosierdzie.
Bóg przekonuje człowieka, topi lud serca, a wówczas człowiek na powrót przylega do Boga. Jezus Miłosiernym Sercem każdego dnia przychodzi ci z pomocą. To Jego naddobroć chce ciebie obdarować, umocnić, odnowić. Dobra to zależność od miłującego Ojca.
Człowiek używając swojego prawa, ducha świata w mentalności ateistycznej wystawia Boga na pojedynek.
Musisz wykrzesać w sobie katolicką kulturę!
Trzeba, byś wyizolował się w intymności przed Bogiem.
Niepowracalność utraconego czasu stawia przed tobą odpowiedzialność. Świat zabiega o uciechę. Radość jest łaską ducha usprawiedliwionego. Głupota jest grzechem.
Nie daj Boże, by świat ci imponował!
Masz go traktować jak ziemię, depcząc butami.
Masz miłować i wzrastać! Za wielką cenę zostałeś wykupiony.
Grozi ci pokusa samowystarczalności. Zajmujesz wtedy miejsce Boga, chcesz być mini bogiem. Cała łaskawość pochodzi od Boga. Nie jesteś źródłem dla siebie, dlatego powinieneś być wdzięcznym biorcą.
RADŹ SIĘ BOGA JAK ŻYĆ!
Wielu żyje błahostką chwili, bezmyślnie. Za wygodę chwili bądź wdzięczny, bo nic nie zależy od ciebie.
„Używanie świata” stało się dziś kultem. Z uwagi na wieczność życia, nie możemy żyć według słów piosenki: „Co użyjem to dla nas, bo za 100 lat nie będzie nas” – to kłamstwo!
Życie się nie kończy. Ono trwa w wieczności. Człowiek zbawiony ma udział w szczęściu Boga. Pobyt na ziemi ma cię uzdolnić do przebywania z Bogiem.
Bóg z miłości do ludzi stał się Chlebem i przemawia do nas ludzkim językiem (dla nas wsławił się). Miłość Boga jest rozrzutna. Bóg pragnie, abyś przyjmując Go był Jego głodnym. To pragnienie ma wzrastać. Jest to głód podstawowy.
Wiara człowieka uszlachetnia i jest mocą do dobrego, świętego wypełnienia obowiązków stanu, bo one uświęcają.
Uczciwość względem siebie! Potrzebujesz prawdy, mocy Boga, wielkoduszności w zawierzeniu się Bogu i przebywaniu z Nim. Pobyt w Niebie to owoc życia w podobieństwie do życia Chrystusa ukrzyżowanego.
Poznaj godzinę nawiedzenia swego!
W posłudze i konfrontacji ze światem. Słowo zamień w czyn.
Wiara jest ci pancerzem, aby zwyciężyć zło. Stanowisz już ostatnie pokolenie, które doświadcza takiego życia.
Dziś ma miejsce katolicyzm wyspowy na morzu praktycznych ateistów!
Ludzie piją grzech jak wodę. Do ciebie należy obronić wiarę swoją, i pokazać światu głęboki sens – inność, która życia ci nie ułatwi, ale je sercowi. Twoje zadanie to bycie z Bogiem. Być przenikniętym Bogiem, czyli zubożonym, aby zarazić i ubogać Bogiem świat.
Kuj żelazo, póki gorące! Mów i czyń! Opowiadaj i świadcz! Nastawaj w porę i nie w porę z mądrością i mocą tam gdzie miejsce na łaskę Bożą.
Czuwaj i troszcz się o łaskę pokory! Pokora, to kroczenie w prawdzie, przyjmowanie darów i współdziałanie z Bogiem. Z niej wyrosną inne cnoty i otrzymasz dary. Niech trudy życia nie modelują ci myślenia. Jeśli będziesz żył, to co cię nie zabiję to cię wzmocni.
O mądrość się módl, abyś nie był naiwny!
Dobroć idzie w parze z mądrością. Proś Boga, aby życie twoje było dla Niego i ze względu na Niego.
Koniec części pierwszej relacji rycerki Renaty z Nowego Sącza.
Zapraszamy do części drugiej.
powrt


























