
Podróż z Duchem ÅšwiÄ™tym –
PociÄ…g do "nieba".
Po rekolekcjach we Frankfurcie nad Menem, które odbyÅ‚y siÄ™ koniec stycznia bieżącego roku, prowadzone przez ksiÄ™dza Jacka SkowroÅ„skiego, doÅ›wiadczyliÅ›my niesamowitej podróży z Duchem ÅšwiÄ™tym...
Ostatniego dnia w niedzielę nie byliśmy zdecydowani czy zostaniemy do samego końca. Kiedy przyjechaliśmy na rozpoczęcie rekolekcji Duch Święty zaczął działać. Czekając z bagażami na Siostrę, podeszła do mnie siostra oferując nam pomoc w schowaniu naszych bagaży w samochodzie.
A po chwili dodaÅ‚a, że jej mąż zawiezie nas na dworzec gÅ‚ówny. Wtedy już wiedziaÅ‚em, że Pan chce abyÅ›my przeżyli te rekolekcje do koÅ„ca!
Nigdy przedtem nie doświadczyliśmy tak wielkiego poruszenia!
To, co dziaÅ‚o siÄ™ we Frankfurcie jest dopiero poczÄ…tkiem wielkiego MiÅ‚osierdzia Bożego, które zbliża siÄ™ wielkimi krokami…
To świadectwo jest ku czci Ducha Świętego i Jego przeogromnej mocy!
PiszÄ…c te sÅ‚owa uÅ›wiadamiam sobie, że nie dojechalibyÅ›my do domu w tak krótkim czasie bez pomocy z samej góry.
Kiedy podchodzę do automatu w celu zakupienia biletu słyszę wyraźny głos w sercu:
Słuchaj Mego głosu, cokolwiek się wydarzy ufaj Mi!
Kupiłem bilet na dwie osoby o 22:25, tak jak mi nakazał Pan, zdając sobie sprawę, że po godzinie 24. straci ważność!
Kiedy to czyniłem powiedziałem:
Duchu ÅšwiÄ™ty ufam Ci! Prowadź nas, abyÅ›my szczęśliwie wrócili do domu.
WydrukowaÅ‚em rozkÅ‚ad jazdy pociÄ…gów, jakimi bÄ™dziemy jechać.
Po czym udaliÅ›my siÄ™ na kawÄ™ do lokalu, aby przed odjazdem jeszcze na chwilÄ™ siÄ™ ogrzać. W drodze mijamy informacje, która mimo późnej pory ciÄ…gle byÅ‚a otwarta. I w tej chwili moje wnÄ™trze zaczÄ…Å‚ ogarniać niepokój i drżenie!
Natychmiast na głos powiedziałem:
Duchu Święty cokolwiek się stanie ufam Tobie, prowadź nas!
Po kawie wychodzÄ…c zagadaÅ‚ nas wÅ‚aÅ›ciciel lokalu. Siostra dostaÅ‚a natchnienie i wrÄ™czyÅ‚a mu Różaniec, podziÄ™kowaÅ‚ i z radoÅ›ciÄ… ucaÅ‚owaÅ‚ Pana Jezusa. Co za nie spotykany widok!
Po przedÅ‚użajÄ…cej siÄ™ rozmowie powoli udajemy siÄ™ na peron pod ziemiÄ…, z którego za kilkanaÅ›cie minut miaÅ‚ odjeżdżać nasz pociÄ…g.
Kiedy tak staliÅ›my na peronie, natchnęło mnie, aby przyzywać Ducha ÅšwiÄ™tego. Po chwili ogarnęła nas radość. Przypadkowi podróżni dziwnie na nas patrzyli, co nas wcale nie zaskoczyÅ‚o i kontynuowaÅ‚em uwielbienie.
Po czasie zorientowaÅ‚em siÄ™, że pociÄ…g, na który czekamy odjechaÅ‚ z zupeÅ‚nie innego peronu!
UÅ›wiadomiÅ‚em sobie, że wydruk rozkÅ‚adu pociÄ…gów byÅ‚ nie poprawny!
Nie, nie przeraziliśmy się! Ufamy Duchowi Świętemu i prosimy, aby nas prowadził...
W końcu to On od samego początku nas kierował! Ewakuujemy się na inny poziom, aby udać się na inny pociąg. W między czasie podchodzi do mnie człowiek i prosi o pieniądze.
Wyraźnie usłyszałem głos w sercu:
ZapÅ‚ać mu jaÅ‚mużnÄ™…
Za chwilÄ™ wjeżdża na peron nasz pociÄ…g z lekkim opóźnieniem.
Podczas tych minut spóźnienia sÅ‚yszÄ™ sÅ‚owa:
Cokolwiek się stanie, wszystko będzie dobrze, tylko trwajcie we Mnie!
Nie zapomnÄ™ tej chwili, kiedy pociÄ…g zbliżaÅ‚ siÄ™ do nas, a wraz z nim przekaz, który pozwoliÅ‚ nam przygotować siÄ™ rzucić na głębokÄ… wodÄ™.
Kiedy pociÄ…g siÄ™ zatrzymaÅ‚ Pan pokazaÅ‚ mi czÅ‚owieka, za którym mieliÅ›my pójść. Tak też uczyniliÅ›my.
Kiedy usiadł usłyszałem głos:
UsiÄ…dźcie za nim i nie zmieniajcie miejsca…
Po chwili ten człowiek wstał i zmienił miejsce!
Kiedy nareszcie usiedliśmy razem, usłyszałem słowa:
Odpocznijcie, będziecie potrzebowali siły.
JechaliÅ›my sześć godzin, podczas których wielokrotnie sprawdzano bilety i ani razu nie poproszono nas o bilet!
Kiedy coś się działo Duch Święty prowadził nas krok po kroku.
I tak ze spokojem dojechaliśmy do Monachium, gdzie nad ranem zjedliśmy śniadanie. Wiedziałem, że teraz będziemy kontrolowani, ale ciągle ufałem Duchowi Świętemu, że nas zawiezie do domu cokolwiek się wydarzy!
Choć niepokój w jakimÅ› stopniu próbowaÅ‚ ogarnąć moje wnÄ™trze, wtedy za każdym razem woÅ‚aÅ‚em z wiarÄ… do Ducha ÅšwiÄ™tego, że Mu ufam!
Kiedy nasz pociąg przyjechał, emocje wzrastały!
CaÅ‚y niepokój oddawaÅ‚em Panu i wierzyÅ‚em, że choćby nie wiem jak bÄ™dzie źle, dziÅ› dojedziemy szczęśliwie do domu. WchodzÄ…c do pociÄ…gu usiedliÅ›my zaraz przy wyjÅ›ciu w ostatnim wagonie. Niesamowite jest to, kiedy Duch ÅšwiÄ™ty dziaÅ‚a wyostrza siÄ™ wzrok i szczegóÅ‚y (detale) przyciÄ…gajÄ… naszÄ… uwagÄ™.
Po naszej lewej stronie siedzieli chłopak z dziewczyną. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie troska tej dziewczyny o swojego chłopaka. Poczułem pragnienie, aby się modlić za nich.
Po chwili modlitwy nadszedł czas, aby zacząć uwielbiać Ducha Świętego, ale za nim zaczęliśmy wydarzyło się coś, co nas bardzo poruszyło, a nawet zdumiało!
Na przeciwko nas usiadÅ‚ pewien mężczyzna. PrzywitaÅ‚ siÄ™, co zwróciÅ‚o mojÄ… uwagÄ™. Po chwili przeszÅ‚a mnie myÅ›l, że on bÄ™dzie nam tu przeszkadzaÅ‚. Za chwilÄ™ bÄ™dziemy kontrolowani i wszystko musi być tak jak Duch ÅšwiÄ™ty chce.
W miÄ™dzy czasie wyciÄ…gamy RóżaÅ„ce. Mój leżaÅ‚ na stoliku i byÅ‚ widoczny. Mężczyzna zwróciÅ‚ na Różaniec uwagÄ™. Kiedy zrobiÅ‚em znak krzyża i rozpoczÄ…Å‚em modlitwÄ™ uwielbienia, mężczyzna, który do nas siÄ™ przysiadÅ‚ natychmiast uciekÅ‚!
Jak wielką moc ma znak krzyża świętego, naszego Pana!
Kiedy nareszcie ruszyliśmy po chwili wychodzi konduktorka.
SÅ‚uchajÄ…c poleceÅ„ Pana umówiliÅ›my siÄ™, że jak bÄ™dziemy kontrolowani ja bÄ™dÄ™ mówiÅ‚ i tak też byÅ‚o.
Kiedy podeszła konduktorka wyciągając bilet w myślach powiedziałem:
Duchu Święty, obiecałeś nam, że dojedziemy do domu, cokolwiek się stanie, czyń, co masz czynić.
Ze spokojem ducha pokazałem bilet do kontroli. Pani konduktor zrobiła minę jak policjantka i zapytała skąd jedziemy.
Odpowiedziałem grzecznie, że z Frankfurtu. Odburknęła, że ten bilet jest nieważny. Odpowiedziałem, że nie bardzo mam doświadczenie i ten bilet kupiłem pierwszy raz.
ZwróciÅ‚a uwagÄ™, że bilet byÅ‚ kupiony po 22. i dodaÅ‚a, że od dziÅ› jest ważny od godziny 9.00, po czym siÄ™ uÅ›miechnęła i przekreÅ›liÅ‚a datÄ™ wczorajszÄ… i wpisaÅ‚a dzisiejszÄ… przybijajÄ…c pieczÄ…tkÄ™ potwierdzajÄ…cÄ… ważność biletu!
Nasza radość była wielka!
Dziękowaliśmy Panu i Duchowi Świętemu, że ze spokojem możemy wracać do domu.
Leer, 03.02.2015
mr Roman
powrót
