Matka Boża wezwała mnie na rekolekcje do Częstochowy
Kilka miesięcy przed rekolekcjami miałam krótki sen. Stałam w korytarzu sama i zastanawiałam się, gdzie jestem. Czułam, że jest to uświęcone miejsce, ale nie Kościół ani zakon.
Z mroku wyłoniła się postać kobiety w średnim wieku i szła powoli w moim kierunku, szła dostojnie i z powagą powiedziała do mnie „Skoro już tu jesteś w takiej ciszy i pokoju, całe swoje życie mnie ofiaruj”. Pomyślałam co to za święta i czemu jej mam ofiarować moje życie.
Kiedy mnie minęła poczułam, że była to Matka Boża. Obudziłam się i ofiarowałam moje życie Matce Bożej (trzykrotnie powtarzając) i poszłam na poranną mszę.
Kiedy wychodziłam z kościoła, podeszła do mnie kobieta z sąsiedniej parafii i podając mi kartkę (format A4) powiedziała, że wychodząc z kościoła odruchowo wzięła ten wizerunek Matki Bożej.
Kiedy zobaczyła mnie w kościele wiedziała, że to dla mnie go wzięła. Odwróciłam kartkę i dreszcz przeszedł przez całe moje ciało. Była to piękna twarz Matka Boża z Tihaljiny, tylko oczy miała nie przymknięte, ale całkiem otwarte. Przepiękne oczy jak „żywe”. W kółko powtarzałam jaka Ona piękna. Kobieta stała uśmiechnięta chyba zadowolona z mojej reakcji i powiedziała po raz drugi „wiedziałam, że ten obraz mam dać pani”. Wtedy jej odpowiedziałam: „Tak, bo Matka Boża dzisiaj w nocy przyszła do mnie we śnie. A ten dar od pani jest potwierdzeniem, że była to Matka Boża.Teraz przyszła do mnie taka piękna”. Jeszcze raz ofiarowałam jej swoje życie i przez długi czas kserowałam w kolorze i w różnych formatach jej wizerunek rozdając i wysyłając moim znajomym.
Chciałam, żeby każdy mógł patrzeć w jej jakże wymowne spojrzenie. Stała się dla mnie tak bliska jak nigdy dotąd. Dziękowałam za ten sen i jej obecność – tak głęboką – w moim życiu.
Kiedy dowiedziałam się o rekolekcjach w Częstochowie – o Akcie ofiarowania się w niewolę Maryi, pomyślałam, że to nie dla mnie, bo ja już ofiarowałam jej życie.
I wtedy przypomniał mi się mój sen – bardzo wyraźnie i wtedy , zrozumieć (ten sen) pomógł mi chyba Duch Święty. To był błyskawiczny tok myślowy: To ma być z powagą, w miejscu uświęconym, wobec Kapłana i z jego błogosławieństwem. To nie ma być ofiarowanie, ale Akt ofiarowania w niewolę.
Stałam zaskoczona mocą tych myśli – czułam ją niemal fizycznie. Potem poczułam radość – tak niepojętą i nie przemijającą. Z wielką niecierpliwością czekałam na dzień rekolekcji. A potem każdy dzień z Maryją był rajem dla duszy. Bogu dziękuję za te rekolekcje za ten wielki dar przybliżenia się do Matki, która przez to oddanie nasze niewolnicze, może nas prowadzić, jak matka prowadzi dziecko, które robi pierwsze kroki, a któremu tak dobrze się raczkowało. Owoce tej pięknej miłości i troskliwości matczynej, można szybko zobaczyć. Trzeba się tylko skupić na tym co dzieje się nowego w naszym życiu: w modlitwie, w przeżywaniu Mszy Św., przy Sakramencie pojednania, czy przyjmowaniu Ciała Pana.
Piszę o swoich odczuciach – myślę, że Matka Boża, każdego będzie prowadzić indywidualnie, w zależności od tego, co Bóg chce zmienić w człowieku, czym go obdarować, a może i trochę skarcić – wszak jest najlepszym Ojcem.
Jeszcze dwie sytuacje życiowe dwóch kobiet, które oddały się w niewolę Maryi.
1. Jedna z nich (nasza rycerka, którą prosiłam, żeby napisała to świadectwo) jechała do Belgii, do córki. Po jej ubiegłorocznym pobycie, wróciła z mocnym postanowieniem, że „nigdy więcej tam nie pojadę”. Duchową pustynię trudno było znieść, ale przyjęła ją jako ofiarę, którą mogła złożyć Bogu. Natomiast zachowania partnera jej córki, nie dało się w żaden sposób znieść – nawet jako ofiarę. Po tamtym wyjeździe długo wracała do równowagi. A jednak w tym roku też pojechała – z miłości do wnuka i nadzieją, że Matka Boża pomoże jej uratować córkę. Uwierzyła, że tak będzie, bo odkąd została Jej niewolnicą, każdego dnia czuła jej obecność w swoim życiu, które stało się łatwiejszym , bo zaczęła w niej wzrastać ufność.
I tak się stało. Matka Boża wypełniła ją takim spokojem w sercu, że nic – dosłownie nic – nie było w stanie go zakłócić. I córka uwolniła się od tego tyrana. W tym kraju też w dużym stopniu bezbożnym, znaleźli się ludzie, urzędy i służby, które zapewniły jej bezpieczeństwo i ochronę, nie tylko prawną.
2. Druga kobieta (na rekolekcjach u o. Daniela) dawała świadectwo ze swojego życia. Pod koniec powiedziała, że oddała się w niewolę Maryi, która jaj pomogła w wielu sytuacjach życiowych, a najbardziej w problemie uzależnienia od nikotyny z którym nie mogła sobie poradzić, bo wszystko zawodziło. Teraz kiedy miała oddać się w niewolę Jezusowi, Matka Boża natchnęła ją myślą: „Jak mogę oddać się w niewolę Jezusowi paląc papierosy”. W tym samym dniu rzuciłam palenie i do dnia dzisiejszego nie palę. Wtedy zrozumiałam też, że to ja sama muszę nie chcieć palić, a wtedy przychodzi Łaska. Powiedziałam „ Zabierz mi to Panie, bo ja tego nie chcę”.
Chwała Jezusowi, że nam dał taką Matkę.
Chwała Bogu Wszechmogącemu, ze błogosławi nam każdego dnia.
Chwała Duchowi Świętemu, że nas wypełnia.
Niech będzie uwielbiona Trójca Przenajświętsza,
za Ocean Miłosierdzia, w którym możemy się zanurzać.
mr Ela z Głuchołaz
POMOC dla każdego pragnącego dokonać najdoskonalszy AKT OFIAROWANIA w niewolę miłości.
PODRĘCZNIK NIEWOLNIKA TOTUS TUUS czyli 33-DNIOWY OKRES ĆWICZEŃ DUCHOWYCH do AKTU OFIAROWANIA SIĘ Jezusowi Chrystusowi przez Maryję
PODRĘCZNIK NIEWOLNIKA
TOTUS TUUS
33-DNIOWY OKRES ĆWICZEŃ DUCHOWYCH
do
AKTU OFIAROWANIA SIĘ
Jezusowi Chrystusowi przez Maryję
Ks. Fryderyk Wilhelm Faber
na podstawie „Traktatu o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” Św. Ludwika Marii Grignion de Montfort
Tłumaczenie i opracowanie: Magdalena Tuszyńska
pod kierownictwem p. Anatola Kaszczuka, apostoła Maryi.
LITANIA NIEWOLNIKA
Wydanie okolicznościowe z okazji rekolekcji
i X Pielgrzymki Zawierzenia Legionu
Jasna Góra, 17-19 kwietnia 2015
Do użytku wewnętrznego
Legionu Małych Rycerzy Miłosiernego Serca Jezusowego
PODRĘCZNIK NIEWOLNIKA TOTUS TUUS do pobrania (plik PDF)
OKŁADKA PODRĘCZNIKA NIEWOLNIKA DO POBRANIA (plik PDF)
powrt
