Blisko 2 miesiące temu, kustosz Sanktuarium Matki Bożej w Świętej Lipce oraz kapelan generalny Legionu Małych Rycerzy Miłosiernego Serca Jezusowego ks. A. Jacyniak (SJ) obchodził swój jubileusz święceń kapłańskich. Było to w bazylice św. Piotra, 2.06.1985 a święceń przez nałożenie rąk dokonał ówczesny papież, Jan Paweł II.
Z tej okazji Mali Rycerze MSJ byli zaproszeniu na uroczystości z tym jubileuszem związane.
Ks. A. Jacyniak wcześniej poinformował rycerzy i zainteresowanych, że uroczystości i nabożeństwa w Sanktuarium Matki Bożej w Świętej Lipce będą przebiegały według poniższego planu:
1. Nabożeństwa Fatimskie rozpoczynają się w Sanktuarium Matki Bożej w Świętej Lipce każdego 13-go dnia miesiąca Mszą św. o 18.00 (w październiku o 17.00), potem jest różaniec, procesja w krużgankach, wspólna modlitwa i Apel Maryjny o 21.00.
2. Główne odpusty są w ostatnią niedzielę maja (Nawiedzenie NMP), w tym roku przypada w niedzielę, 31 maja 2015 oraz 15 sierpnia (Wniebowzięcie NMP). Czuwanie modlitewne rozpoczyna się w wigilię odpustu Apelem Maryjnym o 21.00 i trwa przez całą noc. Główna uroczystość na placu przed Bazyliką o 11.00 (Msza św. + procesja wokół placu).
3. Uroczystość 30-lecia kapłaństwa ks. Aleksandra Jacyniaka SJ, kustosza sanktuarium odbędę się w niedzielę 14 czerwca 2015 podczas Mszy o 11.00. W sobotę będzie Nabożeństwo Fatimskie. Dla tych, którzy chcieliby skorzystać z noclegu kustosz sanktuarium jest w stanie je zapewnić. Trzeba jedynie wcześniej je zgłosić, aby gospodarze wiedzieli, jak wszystko rozdysponować. Zgłoszenia noclegów pod nr tel. 512 730 375.
W wyniku okrągłej rocznicy święceń blisko 30-osobowa grupa Małych Rycerzy z Gdyni, Gdańska, Koszalina, Warszawy, Prabut… przybyła do Świętej Lipki, aby złożyć życzenia i w imieniu Legionu MRMSJ wyrazić wdzięczność za kilkunastoletni czas asystencji tej wspólnocie począwszy od Kalisza przez Warszawę aż do obecnego Sanktuarium Matki Bożej Świętolipskiej.
Nasz udział rozpoczęliśmy koronką do Bożego Miłosierdzia o 15:00 w świątyni. Po modlitwie w godzinie Bożego miłosierdzia była możliwość posilenia się oraz wysłuchania koncertu organowego. O 18:00 Msza św. a po niej nabożeństwo czerwcowe poprowadzone przez kustosza. Tuż po nim ks. A. Jacyniak poprowadził nabożeństwo fatimskie na które składało się 2 części różańca, procesja z figurą Matki Bożej Niepokalanej zakończone modlitwą osobistą i apelem jasnogórskim. Ok. 21:00 Mali Rycerze poprowadzili modlitwy wobec Króla Miłosierdzia w Najświętszym Sakramencie. O północy jubilat odprawił Mszę św. ofiarowaną przez MR i wygłosił przygotowaną homilię (pdf-pobierz) ( homilia1 [JPG]) i homilia2 [JPG] ) związaną z jubileuszem. Na zakończenie Mszy św. delegaci złożyli życzenia i wręczyli przygotowane upominki: komża kapłańska, różaniec z bursztynu oraz dar z zebranej ofiary. Ks. Aleksander ponadto otrzymał życzenia z podpisami od uczestników X jubileuszowej Pielgrzymki Zawierzenia Legionu Matce Bożej na Jasnej Górze, Książkę „PANIE BŁOGOSŁAW OJCZYZNĘ NASZĄ”.
Po Mszy św. dalszy ciąg modlitw m.in. w intencji naszego jubilata. Ok. godz. 6:00 błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem i zakończenie naszego udziału w jubileuszu 30–lecia kapłaństwa ks. Aleksandra Jacyniaka.
Z uwagi na dużą odległość dzielącą Sanktuarium od miejsca zamieszkania przedstawicieli Legionu, powrót do domów zaplanowaliśmy tuż po adoracji. Tym samym nie uczestniczyliśmy w głównej uroczystości zaplanowanej na godz. 11:00. Nie mniej udział obecnych został doceniony przez jubilata, który wyraził swoją propozycję spotkań modlitewnych ku czci Boga Ojca w tym Sanktuarium a także innych czuwań, bo temu miejscu brakuje takich ofiarnych uczt duchowych . Wstępną deklarację złożyła s. Maria Mrózek, która podjęła się zorganizowania adoracji nocnej w wigilię Matki Bożej Wniebowziętej, 14 sierpnia 2015. Wszyscy chętni i czytający te słowa niech czują się zaproszeniu do tego nocnego modlitewnego spotkania w wigilię odpustu.
HOMILIA JUBILEUSZOWA
ks. dr Aleksandra Jacyniaka
wygłoszona 14 czerwca na Mszy św. o godz. 11:00 z okazji 30 - lecia święceń kapłańskich
Kochani przedstawiciele mej rodziny, krewni i znajomi, którzy przybyliście na tę liturgię z różnych stron ziemi warmińsko-mazurskiej, ze Zblewa, Zduńskiej Woli oraz z Ukrainy,
Drodzy członkowie Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego i moi przyjaciele z Kalisza i Warszawy, [Mali Rycerze Miłosiernego Serca Jezusowego - wypowiedziane podczas Mszy św. o północy do przedstawicieli Legionu, obecnych na nocnym czuwaniu modlitewnym - admin].
Kochani moi współparafianie, siostry zakonne, pielgrzymi i turyści!
Z pokorą, rodzącą się ze świadomości mej małości i niegodności pragnę wobec Was wypowiedzieć kilka refleksji, czerpiąc z bogactwa i głębi Słowa Bożego, które na dziś proponuje nam Kościół. 30 lat mego kapłaństwa to prawie 11 tysięcy dni, w które wpisane są ścieżki mych wierności i niewierności wobec Boga oraz majestatu i głębi tajemnicy sakramentalnego kapłaństwa, w które wprowadził mnie Bóg w niedzielę Trójcy Świętej 2 czerwca 1985 r. w watykańskiej Bazylice św. Piotra poprzez modlitwę i nałożenie rąk św. Jana Pawła II. Był to dzień, w którym na tysiąclecie dzieła ewangelizacji świętych Apostołów Słowian Cyryla i Metodego ten papież opublikował encyklikę „Slavorum Apostoli” (Apostołowie Słowian). Ta okoliczność była jednym e elementów inspirujących mnie do prób realizacji pragnienia apostołowania na terenach Związku Radzieckiego. Choć nie udało się zrealizować tego pragnienia w formie stałej posługi, to jednak dał mi Bóg możliwość przynajmniej częściowego posługiwania duszpasterskiego na terenach Rosji, Ukrainy, Białorusi i Litwy w ramach kilkudziesięciu dłuższych lub krótszych mych pobytów w tych państwach w czasach, gdy istniał jeszcze Związek Radziecki, jak i po jego rozpadzie. Gdy dziś wspominam wielość i różnorodność posług apostolskich i duszpasterskich, realizowanych nie tylko tam, ale także we Włoszech, Hiszpanii, Niemczech, Grecji, Stanach Zjednoczonych i oczywiście w wielu miejscach naszej polskiej ziemi, staję w postawie przeogromnej wdzięczności Bogu za to, że w ciągu 30 lat kapłaństwa otworzył przede mną aż tyle geograficznych i duchowych horyzontów, współczesnych areopagów i duchowych pustyń, pośród których mogłem posługiwać. I pragnę wraz z autorem psalmu z dzisiejszej liturgii „dziękować Panu i śpiewać Twemu imieniu, Najwyższy: z rana głosić Twoją łaskawość, a wierność Twoją nocami (Ps 92)”.
Tym duchem wdzięcznej modlitwy pragnę objąć niezwykle wielu ludzi, których dane mi było spotkać na drodze mego życia i kapłaństwa, poczynając od członków mej rodziny, poprzez kolegów i koleżanki z tutejszej szkoły podstawowej, z Liceum Ogólnokształcącego w Kętrzynie, poprzez współnowicjuszy w Kaliszu, kolegów ze studiów filozoficznych w Krakowie, teologicznych i z teologii duchowości w Rzymie, tych, których miałem zaszczyt poznać i z którymi współpracowałem w poszczególnych miejscach mego posługiwania, aż po Was, których spotykam tu. Niezbędność podejmowania kolejnych posług w kolejnych krajach i miejscach ojczystej ziemi wiązała się w sposób nieuchronny z niezbędnością rozstań. Setki, tysiące, czy dziesiątki tysięcy dzielących nas kilometrów oraz granice państw i kontynentów oraz kolejne wyzwania, które trzeba było podejmować, znacznie utrudniały lub uniemożliwiały kontynuację międzyludzkich więzi. Z tym większą wdzięcznością pragnę zawierzać Bogu tak licznych pełnych dobroci ludzi, których Pan stawiał na mej drodze. Choć najczęściej nie znajduję czasu i sił na podtrzymywanie więzi ze zdecydowaną większością spośród nich, to jednak powracają oni bardzo często w mej modlitewnej pamięci, zwłaszcza wówczas, gdy wchodzę w modlitewną refleksję, sycąc się urzekającym pięknem tutejszej około świętolipskiej przyrody.
To właśnie rytm życia przyrody i uprawy roli otwiera mnie na tajemniczą prawdę dwu przypowieści, którymi dzieli się z nami Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Wsłuchując się w przypowieść o ziarnie wrzucanym w ziemię, o jego kiełkowaniu i wzroście, gdy ziemia sama z siebie wydaje najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie, oraz w przypowieść o ziarnku gorczycy, które, gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi, lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, zadaję sobie najpierw pytanie o zasiew, który dokonywał się w tym miejscu we mnie przez posługę jezuitów: zwłaszcza ojców Macha, Pastuszkę, Grobelnego, Andersohna, Franciszka i Zygmunta Nowickiego oraz braci zakonnych Bitrowicza, Gepperta, Lizałę, Seroczyńskiego, Waldka Strzyżewskiego i Zwiorka. Choć większość z nich już nie żyje, to jednak stale zachowuję w mej serdecznej pamięci piękne przykłady ich autentycznie zakonnego stylu życia. W ślad za tym pojawia się jednak także pytanie o zasiew, który dokonywał przeze mnie Pan pośród różnych horyzontów w ciągu 30 lat mego kapłaństwa. W tym zakresie potęga Bożej mocy spotykała się i spotyka z moją małością.
To miejsce, w którym piękno majestatu przyrody spotyka się z majestatem piękna wytworu ludzkich rąk, jakim jest to sanktuarium, sprawia, że naprzemiennie staram się czytać tę podwójną Biblię, którą dał nam Pan. Jedną z nich jest Pismo święte – Boże Słowo spisane na kartach Świętej Księgi. Drugą majestat i piękno wszechświata stworzonego przez Niego. Jedna Biblia przybliża i tłumaczy drugą, choćby tak, jak czyni to dzisiejsze 1 czytanie, w którym usłyszeliśmy słowa: „wszystkie drzewa polne poznają, że Ja jestem Pan” (Ez 17). Patrząc właśnie na drzewa, podziwiam ich nieustanne trwanie w postawie uwielbienia Stwórcy, ku któremu wyciągają swe ramiona. I one nie przestają mnie zachęcać, dopingować do wchodzenia w modlitwę i trwania w niej.
I choć tak bardzo wiele daje mi Pan, to jednak i ja pośród zróżnicowanych życiowych spraw, przygnieciony nieraz wieloma problemami tego świata, głęboko przeżywam prawdę, o której usłyszeliśmy w dzisiejszym 2 czytaniu, wyjętym z 2 Kor: „jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana (…) i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana” (2 Kor 5,6-10). Ta tęsknota, by porzucić to, co ziemskie, cielesne, by nie być pielgrzymem z daleka od Pana, by być bliżej Niego, tak obecna w duchowych poszukiwaniach i rozterkach największego Apostoła Narodów w początkach rozwoju chrześcijaństwa, wyrażana była i jest przez wieki na wiele sposobów. Jeden z nich został ujęty w słowach ukraińskiej religijnej pieśni, w której odnajduję także moje duchowe tęsknoty, pieśni, którą pod koniec Mszy św. zaśpiewa Jarek, jeden z mych serdecznych duchowych podopiecznych z Ukrainy. Ta pieśń zawiera m. in. następujące wyznanie:
Dywljus' ja na nebo ta j dumku hadaju: Cziomu ja ne sokił, cziomu ne litaju,
Cziomu meni, Boże, ty kryłec' ne dał? Ja b zemlju pokynuł i w nebo zlitał.
Dałeko za chmary, podalsze wid switu…
Patrzę w niebo - i tak sobie myślę: Dlaczego nie jestem sokołem, dlaczego nie latam?
Dlaczego, o Boże nie dałeś mi skrzydeł? Porzuciłbym ziemię i wzbił się ku niebu,
Daleko ponad chmury, daleko od świata…
Jestem świadom tego, że liczba 30 lat to wiek, w którym według Pisma św. osiąga się pełną dojrzałość. Dawid w chwili obejmowania rządów nad Izraelem miał 30 lat. Nasz Pan Jezus Chrystus rozpoczynał swą działalność publiczną gdy miał około 30 lat. To może i dla mnie znak, że po 30 latach kapłaństwa powinienem osiągnąć jeśli nie pełną to przynajmniej większą dojrzałość i tę dalszą drogę mego kapłaństwa pragnę zawierzać Bogu za przyczyną Matki Bożej Świętolipskiej i pragnę uczynić to słowami św. Ignacego Loyoli, wypowiedzianymi przeze mnie podczas Mszy św. prymicyjnej, którą odprawiłem nazajutrz po mych święceniach w rzymskim kościele Il Gesu’ (imienia Jezus) przy grobie tegoż świętego:
Zabierz, Panie, i przyjmij całą moją wolność, pamięć moją, rozum i wolę mą całą,
wszystko, co mam i co posiadam.
Ty mi to, Panie, dałeś, Tobie to Panie oddaję. Twoje jest wszystko.
Rozporządzaj tym według Twojej woli.
Daj mi tylko miłość Twoją i łaskę, albowiem to mi wystarczy. Amen (Ćwiczenia duchowe, 234)
powrt










